Chorwacja w Katarze. Kraj wciąż mały, marzenia wciąż wielkie

Cztery lata temu byli w finale. W Katarze Chorwaci chcą pokazać, że o medale są w stanie walczyć częściej niż raz na dwie dekady.

Publikacja: 17.11.2022 03:00

Luka Modrić to lider Chorwatów, którzy są wicemistrzami świata

Luka Modrić to lider Chorwatów, którzy są wicemistrzami świata

Foto: KARIM JAAFAR/AFP

Awans do finału rosyjskich mistrzostw był poprawieniem wyniku, jaki na mundialu we Francji (1998) osiągnęła reprezentacja prowadzona do trzeciego miejsca przez Davora Sukera, króla strzelców tamtego turnieju, i Zvonimira Bobana.

Kilka lat po oderwaniu od Jugosławii i uzyskaniu niepodległości debiutujący w mundialu Chorwaci zaskoczyli świat i stanęli na podium. Później tylko raz nie zakwalifikowali się na mundial (w 2010 roku), ale zwykle dzielili los Polaków i już po trzech meczach grupowych pakowali walizki.

Czytaj więcej

Belgia w Katarze: Cel jest jasny, wyznaczył go król

Nic dziwnego, że cztery lata temu po awansie do finału Chorwację ogarnęła futbolowa gorączka. Głowy schłodziła dopiero wyraźna porażka z Francją (2:4).

Po Rosji Chorwaci podróżowali autokarem z napisem: „Mały kraj, wielkie marzenia”. Niewiele brakowało, by te marzenia nie miały szansy realizacji, bo w eliminacjach zajęli drugie miejsce za Islandią i – już z nowym trenerem Zlatko Daliciem – musieli się przebijać przez baraże.

Dalić, który miał przyjść na chwilę, by ratować zespół, wykonał zadanie, podpisał kontrakt, został bohaterem i prowadzi reprezentację do dziś.

O mundial w Katarze Chorwaci walczyli do ostatniej kolejki. Bezpośredni awans dał im dopiero samobójczy gol Rosji. Ligę Narodów rozpoczęli od wpadki z Austrią na własnym boisku (0:3), ale później pokonali dwukrotnie Duńczyków, zdobyli cztery punkty w meczach z Francją i zagwarantowali sobie udział w turnieju finałowym. To najlepszy dowód na to, że wciąż trzeba się ich obawiać.

Chorwacja pozostanie groźna, dopóki jej mózgiem będzie Luka Modrić. Rozgrywający Realu Madryt po sukcesie w Rosji sięgnął po Złotą Piłkę, przerywając dominację Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. We wrześniu obchodził 37. urodziny i choć wciąż jest dla młodszych wzorem, metryki nie oszuka. To jego ostatni mundial (lekarza kadry miał poinformować, że z reprezentacją planuje pożegnać się po Euro 2024) i choćby z tego powodu należy mu życzyć, żeby Chorwacja została w Katarze jak najdłużej, byśmy mogli podziwiać jego błyskotliwe zagrania.

Kluczowe role w zespole – oprócz Modricia – powinni odgrywać nadal Ivan Perisić, Marcelo Brozović czy Mateo Kovacić, ale nie da się nie zauważyć, że w kadrze dochodzi do pokoleniowej zmiany. Jest w niej tylko sześciu piłkarzy, którzy w 2018 roku wystąpili w finale z Francją. Bramkarz Danijel Subasić, Ivan Rakitić i Mario Mandzukić zakończyli reprezentacyjne kariery, a Ante Rebić został odstawiony na boczny tor za skrytykowanie selekcjonera po porażce z Hiszpanią na zeszłorocznym Euro.

Dopływ świeżej krwi jest widoczny, zwłaszcza w defensywie. 20-letni Josko Gvardiol uznawany jest za jednego z najlepszych obrońców w Europie. Wychował się w Dinamie Zagrzeb, którego akademia słynie z wypuszczania w świat znakomitych zawodników. Dziś gra w Bundeslidze (RB Lipsk), podobnie jak inny młody obrońca – Borna Sosa (Stuttgart). Za chwilę z Zagrzebia wyjedzie pewnie Josip Sutalo. Josip Stanisić urodził się już w Monachium i dostaje coraz więcej szans w Bayernie.

To przyszłość kadry. W bramce nie do ruszenia jest Dominik Livaković, w środku pola Modrić rządzi do spółki z Brozoviciem i Kovaciciem, a na skrzydłach powinni grać Perisić i Nikola Vlasić.

Najsłabiej obsadzony jest środek ataku. Po odejściu na emeryturę Mandzukicia najskuteczniejszym napastnikiem jest Andrej Kramarić (20 bramek). To on strzelił jedynego gola w ostatnim sparingu przed mundialem. Chorwaci pokonali w Rijadzie 1:0 Arabię Saudyjską, czyli grupowego rywala Polaków. Trudno jednak wyciągać z tego jakieś wnioski, bo wicemistrzowie świata nie zagrali w najmocniejszym składzie, a zwycięstwo zapewnili sobie, dopiero gdy na murawie pojawili się Modrić, Perisić, Kovacić i właśnie Kramarić.

Prawdziwa weryfikacja ich możliwości nastąpi w Katarze. Plan na fazę grupową wygląda następująco: Maroko (23 listopada), Kanada (27 listopada) i Belgia (1 grudnia).

Kadra Chorwacji na mundial

Bramkarze

Ivo Grbić (Atletico Madryt)

Ivica Ivusić (NK Osijek)

Dominik Livaković (Dinamo Zagrzeb)

Obrońcy

Borna Barisić (Glasgow Rangers)

Martin Erlić (Sassuolo)

Josko Gvardiol (RB Lipsk)

Josip Juranović (Celtic Glasgow)

Dejan Lovren (Zenit Sankt Petersburg)

Borna Sosa (VfB Stuttgart)

Josip Stanisić (Bayern Monachium)

Josip Sutalo (Dinamo Zagrzeb)

Domagoj Vida (AEK Ateny)

Pomocnicy

Marcelo Brozović (Inter Mediolan)

Kristijan Jakić (Eintracht Frankfurt)

Mateo Kovacić (Chelsea)

Lovro Majer (Rennes)

Luka Modrić (Real Madryt)

Mario Pasalić (Atalanta Bergamo)

Luka Sucić (Salzburg)

Nikola Vlasić (Torino)

Napastnicy

Ante Budimir (Osasuna Pampeluna)

Andrej Kramarić (Hoffenheim)

Marko Livaja (Hajduk Split)

Mislav Orsić (Dinamo Zagrzeb)

Ivan Perisić (Tottenham)

Bruno Petković (Dinamo Zagrzeb)

Awans do finału rosyjskich mistrzostw był poprawieniem wyniku, jaki na mundialu we Francji (1998) osiągnęła reprezentacja prowadzona do trzeciego miejsca przez Davora Sukera, króla strzelców tamtego turnieju, i Zvonimira Bobana.

Kilka lat po oderwaniu od Jugosławii i uzyskaniu niepodległości debiutujący w mundialu Chorwaci zaskoczyli świat i stanęli na podium. Później tylko raz nie zakwalifikowali się na mundial (w 2010 roku), ale zwykle dzielili los Polaków i już po trzech meczach grupowych pakowali walizki.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Mundial 2022
Influencer świętował na murawie po zwycięstwie Argentyny. FIFA prowadzi dochodzenie
Mundial 2022
Messi wskrzesza przeszłość. Przed Argentyną otwiera się szansa na lepsze jutro
Mundial 2022
Hubert Kostka: Idźmy argentyńską drogą
Mundial 2022
Szymon Marciniak: Z dżungli na salony
Mundial 2022
Stefan Szczepłek o finale mundialu: Tylko w piłce takie rzeczy