Sebastian Coe rok temu został wybrany na trzecią, ostatnią kadencję w roli szefa światowej federacji lekkoatletycznej World Athletics. To był zarówno kredyt zaufania, jak i nagroda za uprzątnięcie stajni Augiasza, którą zastał po rządach ubrudzonego korupcją oraz dopingiem Lamine’a Diacka, choć porządki robił także po sobie, skoro był kiedyś u senegalskiego cesarza wiceprezesem.
Organizacja za sprawą Coe'a otrzymała nowy szyld, bo dotychczasowy IAAF kojarzył się źle. Powstała także Athletics Integrity Unit (AIU), czyli zbrojne ramię World Athletics w walce z dopingiem. Lekkoatletyczna federacja, przez lata będąca na tym polu pariasem, zamieniła się w prekursora. To ona jako pierwsza pochyliła się ponadto nad kwestią kodyfikacji zasad dotyczących udziału w zawodach zawodniczek z zaburzeniami rozwoju płciowego.