Po ostatnich sukcesach Kamila Stocha i spółki w normalnych warunkach do Zakopanego znów ciągnęłyby sznury aut obwieszonych biało-czerwonymi flagami i trąby ogłaszałyby trzydniową fiestę pod Giewontem. Pandemia nakazuje dziś dystans sanitarny skoków i kibiców, więc będzie inaczej. Jeśli spojrzeć jednak na kroniki Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi, to walka z różnymi przeciwnościami jest normą, nie wyjątkiem.
Ta historia zaczęła się 26 i 27 stycznia 1980 roku, czyli wtedy, gdy Adam Małysz ledwie wszedł w drugi rok życia, PZPR szykowała się do VIII Zjazdu, by określić „zadania partii w dalszym rozwoju socjalistycznej Polski, w kształtowaniu pomyślności narodu polskiego", ale od 1 stycznia wprowadziła limity zużycia paliw i energii w jednostkach gospodarki uspołecznionej.