Czterokrotny mistrz świata wygrał w tym roku drugą rundę (wcześniej w szwedzkiej Malilli), ale długo nic nie wskazywało na to, że turniej w stolicy Łotwy zakończy się odegraniem Mazurka Dąbrowskiego. Zmarzlik męczył się w fazie zasadniczej, w jednym z biegów przyjechał do mety ostatni, praktycznie nie podejmując walki na trasie z przeciwnikami. Po czterech seriach startów miał na koncie tylko sześć punktów.
A mogło być jeszcze gorzej, bo w pierwszym starcie Polak zderzył się z Mikkelem Michelsenem na wyjściu z pierwszego łuku i choć sędzia zdecydował się wykluczyć Duńczyka jako winnego przerwania wyścigu, to zdanie na ten temat były podzielone. Michelsen, dotychczas czwarty w klasyfikacji generalnej, nie pojawił się już na torze, a udał się do szpitala z podejrzeniem złamania obojczyka. Uskarżał się także na ból nogi. Prawdopodobnie sezon dla Duńczyka już się zakończył.