Korespondencja z Sosnowca
Gdy Polacy i Litwini wyjeżdżali na taflę Stadionu Zimowego na ostatni mecz wyjątkowo fascynujących w tym roku mistrzostw świata Dywizji 1A, jasne było tylko to, że awans do elity wywalczył Kazachstan, a Francuzi za rok znów zagrają na tym samym szczeblu.
Nie było wiadomo, kto promocję wywalczy jako drugi i kto spadnie. Co najważniejsze, Polacy wszystko mieli jednak w swoich rękach. Wiedzieli, że pokonując Litwinów w regulaminowym czasie, po dwóch latach na zapleczu, wrócą do grona najlepszych.
Polska – Litwa. Stracona szansa hokeistów na powrót do elity
Dominik Paś, napastnik drugiego ataku, świetnie prezentujący się w Sosnowcu, pytany przed spotkaniem o wytypowanie wyniku, powiedział: – Wygramy, ale musimy dużo lepiej wejść w mecz, niż miało to miejsce przeciwko Japonii.
Czytaj więcej
Nad Stadionem Zimowym w Sosnowcu grzmiało, a trybunami znów wstrząsały emocje do ostatniej syreny. Polacy po kolejnym dramatycznym boju pokonali Ja...
Niestety, ani on, ani jego koledzy nie weszli lepiej, a wręcz przeciwnie. Wprawdzie od początku zaatakowali, ale gdy w dziewiątej minucie Mateusz Bryk trafił na ławkę kar, Litwini błyskawicznie wykorzystali przewagę i po strzale z dystansu wyszli na prowadzenie. Rywale, których w ramach przygotowań do mistrzostw Biało-czerwoni dwukrotnie pokonali w towarzyskich meczach na początku kwietnia na ich lodowiskach 3:1 i 3:0, teraz marzyli o skutecznym rewanżu w Polsce, który pozwoliłby im się utrzymać na poziomie Dywizji 1A. Że ich na to stać, było jasne, wszak dzień wcześniej zdobyli punkt na Francuzach.
Stracony gol jeszcze zwiększył presję na podopiecznych Pekki Tirkkonena. Atakowali, strzelali, ale byli nieskuteczni i nawet gra w przewadze, tak mocny element Biało-czerwonych w Sosnowcu, tym razem im nie wychodziła. Do tego świetnie bronił Faustas Nauseda. To jemu Litwini zawdzięczali czyste konto po pierwszej tercji i wiele wskazywało, że zawdzięczać będą też po drugiej. Dwie minuty przed jej końcem litewski bramkarz popełnił jednak błąd, który wykorzystał Patryk Krężołek. Zrobiło się 1:1 i widownia przed trzecią tercją lekko odetchnęła. Ale wciąż potrzebny był co najmniej jeszcze jeden gol.
Czytaj więcej
Aż 20 karnych było potrzeba, by wyłonić zwycięzcę meczu Polska – Francja w mistrzostwach świata Dywizji 1A. Biało-czerwoni egzekwowali je gorzej i...
Minuty płynęły szybko, coraz szybciej. Z bliska obok słupka strzelił Paweł Zygmunt. Bartłomiej Pociecha jak zwykle próbował z dystansu, lecz tym razem bez efektu. A Nauseda znów kapitalnie bronił po strzałach Mateusza Bryka, Filipa Komorskiego i Kamila Wałęgi. Czasu było coraz mniej. Trzy minuty przed końcem zatrzymany został Alan Łyszczarczyk, dwie – zablokowany Patryk Wronka, minutę przed końcem Tirkkonen wycofał z bramki Tomasa Fucika. Pół minuty później karę dostał Ilja Cetvertak, Polacy mieli jeszcze 30 sekund, ale nic to już nie dało.
Stało się jasne, że elita nie będzie dla nas, a grać trzeba było jeszcze dogrywkę. Polacy byli kompletnie załamani. Gdy Cetvertak wrócił w niej po karze, od razu zdobył złotego gola i koszmar, którym zamiast wesela stał się piątkowy wieczór, się dopełnił. Do elity awansowali Ukraińcy, Litwa utrzymała się kosztem Japonii.
Pekka Tirkkonen rozwinął reprezentację Polski
Porażka w takich okolicznościach pamiętana będzie przez lata. Może okazać się bardzo brzemienna w skutkach. Polski hokej nie wykorzystał fantastycznej szansy i atutu własnego lodowiska, by znów spróbować zaistnieć w elicie. W kolejnych latach o awans może być jeszcze trudniej. Mówi się coraz głośniej o powrocie do rywalizacji Białorusinów, co jeszcze zmniejszy nasze szanse w coraz bardziej wyrównanej hokejowej stawce.
Świat się nie skończył, życie toczy się dalej. Tirkkonen na pewno rozwinął reprezentację, trzeba dać mu szansę kontynuować pracę w stabilnych warunkach, z nadzieją, że doczeka chwili słodkiego rewanżu
Z drugiej strony turniej dał też jakąś nadzieję. Przed mistrzostwami PZHL zyskał mocnego, wiarygodnego sponsora w spółce Skarbu Państwa Tauron Polska Energia SA. – Przejmując rolę sponsora strategicznego wszystkich reprezentacji Polski, podejmujemy świadomą decyzję o inwestowaniu w przyszłość tej dyscypliny na każdym poziomie: od juniorów po seniorów. Chcemy, żeby polski hokej grał odważnie, ambitnie i bez kompromisów. Wierzymy, że dzięki współpracy z Polskim Związkiem Hokeja na Lodzie stworzymy warunki, które pozwolą Biało-Czerwonym rozwijać skrzydła – mówił po podpisaniu umowy prezes zarządu spółki Grzegorz Lot.
Po przegranych mistrzostwach trzeba będzie się otrząsnąć. Świat się nie skończył, życie toczy się dalej. Tirkkonen na pewno rozwinął reprezentację, trzeba dać mu szansę kontynuować pracę w stabilnych warunkach, z nadzieją, że doczeka chwili słodkiego rewanżu.