Zdobył pan 57 z 71 głosów. Spodziewał się pan tak dużego poparcia?
To prawda, dostałem od środowiska mocny mandat. Liczyłem, że mogę wygrać, ale aż takiego poparcia się nie spodziewałem.
Delegaci mówili, czym ich pan przekonał?
Myślę, że wiele osób głosowało na mnie z powodu pracy, którą wykonałem przez ostatnie lata. Związek, w którym przez ostatnich kilka lat byłem dyrektorem sportowym, działał dobrze, więc delegaci postawili na kontynuację pracy. W swoim wystąpieniu powiedziałem o własnych pomysłach na kilka kluczowych kwestii, takich jak szkolenie, infrastruktura, ale też poprawa warunków pracy trenerów, konsolidacja środowiska i popularyzacja naszej dyscypliny. Może te rzeczy przekonały kilka dodatkowych osób, bo taki wynik był dla mnie zaskoczeniem.
Czytaj więcej
Jestem zadowolony z medalu, ale z biegu i czasu już nie. Naprawdę na treningach było lepiej. Wiadomo, że chciałem się bawić jazdą, ale trochę była...
Dobrze się pan przygotował do roli prezesa: najpierw jako reprezentant Polski, potem dyrektor sportowy. Zna pan oba środowiska.
Wiem, co trzeba robić, od czego trzeba zacząć. Ważne, żeby sprawnie wystartowało szkolenie centralne, a kadry narodowe miały wszystko, czego potrzeba. Już się tym zajmowałem, więc można być spokojnym. Wiele dały mi telefony i rozmowy na żywo, które odbywałem z ludźmi ze środowiska. Spotykaliśmy się na zawodach i rozmawialiśmy o tym, co trzeba poprawić w kwestiach sportowych. Spróbujemy wdrożyć jak najwięcej pomysłów.
Zanosi się na kilka lat spokoju, bo kadrowicze są w sile wieku i powinni przynieść jeszcze wiele medali.
Teraz będę korzystał z pracy, którą wykonywałem przez ostatnie lata. Mam nadzieję, że to dalej będzie działało, bo wyniki kadry są priorytetem. Oczywiście, to jest sport i wszystko się może błyskawicznie zmienić, ale mam nadzieję, że płynnie wejdziemy w to nowe czterolecie i przez to będzie więcej czasu na wzmacnianie fundamentów pod dalszy rozwój dyscypliny.
Teraz wyjazdy zagraniczne nie są już tak atrakcyjne, jak jeszcze dziesięć czy piętnaście lat temu, a w COS-ach są dobre warunki. Pieniądze, które dostajemy od Ministerstwa Sportu lub sponsorów, zostają w Polsce
Kiedyś skoczkowie mieli sukcesy, młodzi garnęli się do tego sportu, były pieniądze, a jednak zrobiła się dziura pokoleniowa. Jak nie powtórzyć tego błędu?
Opracowaliśmy odpowiednią strukturę szkolenia, więc powinno być dobrze. W tym roku zbudujemy na nowo kadry narodowe, do których wprowadzimy sporo młodzieży. Po dwóch latach, w których skoncentrowaliśmy się na przygotowaniach do igrzysk olimpijskich, teraz mamy trochę czasu, żeby młodzież mogła wyjść z cienia liderów. Tak buduje się przyszłość. Mamy też silne kadry juniorskie, które zdobywają medale mistrzostw świata. Nad tym pracowaliśmy przez ostatnie lata.
Bez krytego toru w Tomaszowie Mazowieckim by się to udało?
Infrastruktura jest bardzo ważna. Dzięki temu, że mamy tor w Tomaszowie, młodzież może trenować i startować w stabilnych, dobrych warunkach, a kadra seniorów może trenować w Polsce i nie musi na każde zgrupowanie wybierać się do Niemiec, Włoch czy Holandii. Teraz wyjazdy zagraniczne nie są już tak atrakcyjne, jak jeszcze dziesięć czy piętnaście lat temu, a w COS-ach są dobre warunki. Pieniądze, które dostajemy od Ministerstwa Sportu lub sponsorów, zostają w Polsce. Koszty zgrupowań są niższe i można zatrudnić więcej osób w sztabach i więcej zawodników objąć szkoleniem. Potrzebne są też mniejsze kryte tory w innych ośrodkach, żeby mogły powstawać i rozwijać się kluby, szkolące dzieci. Z takich ośrodków będą mogli do Tomaszowa przyjeżdżać kolejni reprezentanci Polski.
Czytaj więcej
Trzeba się cieszyć z tego, że w ogóle jestem tutaj, na igrzyskach, i mogę się ścigać z najlepszymi na świecie – mówi „Rzeczpospolitej” wicemistrz o...
Minister sportu mówił o współpracy z kilkoma miastami.
W planach jest stworzenie takich obiektów w Dusznikach-Zdroju, Lubinie czy Olsztynie. W pierwszym dniu urzędowania wysłałem prośbę o spotkanie z ministrem i mam nadzieję, że uda się to w najbliższym czasie. Będziemy rozmawiać o projekcie lodowisk, prowadzonym przez ministerstwo, i współpracy z PZŁS.
W tych miastach powstaną mniejsze hale?
W Lubinie ma powstać hala z torem o długości 200 metrów i lodowiskiem hokejowym w środku. 200-metrowy tor już tam działa, ale teraz obiekt będzie zadaszony, a taki tor będzie idealny do prowadzenia treningów dzieci. W Olsztynie i Dusznikach-Zdroju będziemy starać się o tory do short tracku na bazie lodowisk hokejowych. Klub z Dusznik-Zdroju wychował świetne zawodniczki: Hannę Mazur i Kornelię Woźniak, ale na treningi dzieci muszą jeździć do czeskiego Nachodu. Gdyby powstał taki tor, to pasja i zaangażowanie tamtejszych trenerów dałyby nam wiele medali.
Co z halą w Zakopanem?
W tym tygodniu umawiam się na spotkanie z dyrektorem COS. Chciałbym poznać harmonogram działań. Czekamy na dokończenie tej potrzebnej inwestycji, ale oczywiście, wszystko musi się dziać zgodnie z zachowaniem odpowiednich terminów. Będę pomagał z całych sił, żeby tylko ten ośrodek zaczął szybko działać.
PKOl wypłacił medalistom największe nagrody w historii, ale sportowcy, którzy nie dostali obiecanych tokenów za sukcesy w igrzyskach, na razie czekają, bo termin wypłaty środków upływa 30 kwietnia
Jak to pogodzić z torem w Tomaszowie? Zakopane ma tę przewagę, że jest położone w górach.
Zakopane będzie centrum dla kadr narodowych, ale oczywiście, nie wszyscy się tam zmieszczą, bo COS będzie miał sporo zapytań z innych krajów. Wiemy, że już jest wielkie zainteresowanie, a jeśli ta inwestycja zostanie zrealizowana w 100 proc., będzie to jeden z najlepszych torów na świecie. W Tomaszowie, w którym liczę na niewielkie modernizacje pod kątem bezpieczeństwa, będziemy mogli przygotowywać w komfortowych warunkach kadry młodzieżowe, a na co dzień będą tam jeździli miejscowi łyżwiarze.
Jak pomagać trenerom na tym najniższym szczeblu?
Kluby dofinansowują wynagrodzenia dla takich szkoleniowców choćby z programu „Złota Łyżwa”. Oczywiście, pieniędzy zawsze może być więcej, ale myślimy o tym, jak lepiej te środki podzielić. Wysokość dofinansowania zależy od liczebności grup, więc to może być motywacja do rozwijania poszczególnych ośrodków.
Czytaj więcej
Zbiórką influencera Patryka „Łatwoganga” Garkowskiego dla Fundacji Cancer Fighters w ostatnich dniach żyła cała Polska. Na rzecz dzieci walczących...
Na kim można oprzeć promocję dyscypliny? Sporo kibiców zyskał Władimir Semirunnij.
Damian Żurek też jest takim zawodnikiem, który może zdobywać fanów, ma do tego odpowiedni charakter. Jest Kaja Ziomek-Nogal czy bardzo młoda Hanna Mazur. W short tracku można wskazać Michała Niewińskiego, Natalię Maliszewską, Feliksa Pigeona, Diane Sellier. Mamy wielu zawodników, na których można oprzeć promocję łyżwiarstwa.
Semirunnij wsparł zbiórkę Łatwoganga, oddając olimpijski medal.
Wiedziałem o tym, że on ten medal odda. Jestem dumny z jego gestu. Nie każdy sportowiec byłby w stanie się na coś takiego zdecydować. Mam nadzieję, że ten piękny gest przyczyni się do uratowania zdrowia i życia dzieci. Tylko się cieszyć, że nasz medalista ma tak wielkie serce.
Czytaj więcej
Giełda kryptowalut bardzo hojnie sponsorowała nie tylko polski sport. Teraz współpraca z zondacrypto może stać się obciążeniem.
Kilka związków sportowych chce odwołania prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Jak pan na to patrzy?
Sytuacja jest dosyć trudna, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek był tak ostry konflikt między dwiema instytucjami najważniejszymi w polskim sporcie. Ministerstwo na co dzień finansuje przygotowania sportowców, a PKOl jest niezbędny przy igrzyskach olimpijskich. Oba te ośrodki powinny współpracować, sport powinien łączyć, a kibice ciągle czytają o problemach. Sport jest jeden i ma promować Polskę. Ten konflikt powinien być jak najszybciej rozwiązany.
Do tego dochodzi problem z zondacrypto, która jest jednym ze sponsorów PKOl.
PKOl wypłacił medalistom największe nagrody w historii, ale sportowcy, którzy nie dostali obiecanych tokenów za sukcesy w igrzyskach, na razie czekają, bo termin wypłaty środków upływa 30 kwietnia. PKOl wykonał dobry gest, finansując nagrody dla sportowców z miejsc od czwartego do ósmego, ale w dalszym ciągu pozostaje spora pula środków do przekazania, a dla medalistów i trenerów to są znaczne kwoty. Są też poszkodowani zwykli obywatele i niestety PKOl pojawia się przy artykułach poświęconych tej sprawie. To też wiąże się poniekąd ze sportem i nie wiem, czy uda się to rozwiązać.