Korespondencja z Sosnowca
Zarówno Polacy, jak i Francuzi przystąpili do niedzielnego meczu po trudnych sobotnich bojach.

Trójkolorowi okrutnie męczyli się z Japonią. Jeszcze na niecałe trzy minuty przed końcem trzeciej tercji przegrywali 2:3, by ostatecznie pokonać zespół z Azji 4:3. Biało-czerwoni 3:2 zwyciężyli zaś Ukrainę. Polacy dwukrotnie obejmowali prowadzenie, rywale doprowadzali do remisu, w końcu w trzeciej tercji Patryk Krężołek zadał decydujący cios. – W poprzednim miesiącu strzelałem gole w meczach towarzyskich, ale ta bramka smakuje zupełnie inaczej. Świetnie się grało przy pełnych trybunach i dopingu – mówił po spotkaniu szczęśliwy strzelec.

Polska – Francja. Dziesięć serii rzutów karnych

Trybuny Stadionu Zimowego w Sosnowcu faktycznie są na meczach gospodarzy mistrzostw wypełnione po brzegi, a kibice nie szczędzą gardeł od pierwszej do ostatniej sekundy. W dużej mierze dzięki ich gorącemu wsparciu podopieczni fińskiego selekcjonera Pekki Tirkkonena zdołali bez strat przetrwać bardzo ciężki początek spotkania z Francuzami.

Czytaj więcej

Polscy hokeiści lepsi od Ukraińców. Pierwszy krok w stronę elity wykonany

Już w pierwszej minucie Kamil Wałęga tak ostro zaatakował rywala, że otrzymał karę meczu, a jego koledzy aż pięć minut musieli grać w osłabieniu. Gdy siły się wyrównały, Polacy ruszyli odważnie do przodu i dobrych kilka minut, grając pięciu na pięciu, praktycznie nie wypuszczali faworyzowanych Francuzów z ich tercji obronnej. Pierwsza część spotkania nie przyniosła jednak goli żadnej ze stron.

Drogę do siatki krążek znalazł w końcu w piątej minucie drugiej tercji. Autorem gola znów był Krężołek, który znakomicie wjechał pod bramkę i z najbliższej odległości pokonał Quentina Papillona. Polacy przeważali, ale chwila dekoncentracji po przerwie na czyszczenie lodu, błąd w bocznej strefie i Jordann Perret, lider rywali, z bliska nie dał szans Tomasowi Fucikowi. Wkrótce jednak Biało-czerwoni świetnie wykorzystali czas, gdy Francuzi za błąd przy zmianach grali w osłabieniu. Z okolic niebieskiej linii kapitalnie przymierzył Bartłomiej Pociecha i hala znów zerwała się z miejsc w rytm przeboju „Mój jest ten kawałek podłogi”. Po dwóch tercjach było 2:1 dla Polski.

Czytaj więcej

Mariusz Czerkawski: Wszystkie ręce na pokład! Podstawy są kruche

W ostatniej części Francuzi ruszyli z impetem do odrabiania strat, co – znów za sprawą Perreta – udało im się już po niespełna trzech minutach. Widzowie liczyli, że Polacy powtórzą sobotni scenariusz, ale choć przetrwali wiele trudnych momentów i w końcówce zyskali inicjatywę, tym razem, nawet grając dwukrotnie w przewadze, bramki nie zdobyli. Skończyło się 2:2, co oznaczało pięciominutową dogrywkę trzech na trzech do złotego gola.

Mistrzostwa świata Dywizji 1A. Kiedy kolejny mecz Polaków?

Polacy zmarnowali w niej dwie znakomite szanse, a gol Francuzów na minutę i 16 sekund przed końcem został anulowany po wideoweryfikacji. Końcówkę Polacy wybronili w osłabieniu, co oznaczało rzuty karne. Było potrzebne ich aż dziesięć serii, widzowie oglądali je na stojąco, gryząc palce, ale nie pomogło to Polakom, z których jedynie Alan Łyszczarczyk dwukrotnie trafił do siatki. Porażka oznacza, że by awansować do elity, Polacy w kolejnym meczu, we wtorek, muszą pokonać faworyzowany Kazachstan.

Warto wspomnieć, że w Sosnowcu hokejowi kibice znakomicie bawią się nie tylko w hali, ale także w TAURON Fan Zonie, zbudowanej przez głównego sponsora naszej kadry przed Stadionem Zimowym. Ci, którzy nie kupili biletów, mogą korzystać z pięknej, wiosennej pogody i na wygodnych leżakach oglądać transmisje na telebimie. Jest także strefa hokejowych zabaw i stoisko z pamiątkami. Dużą atrakcją są spotkania z hokejowymi sławami. W sobotę gośćmi byli Mariusz Czerkawski i Wiesław Jobczyk. W niedzielę kibice mieli okazję posłuchać i porozmawiać z byłym znakomitym bramkarzem Andrzejem Tkaczem i wybitnym trenerem Leszkiem Lejczykiem.