Mistrzostwa świata w hokeju. Polacy wrócili do elity z przytupem, sensacja w Ostrawie

Polscy hokeiści po 22 latach wrócili do elity i na inaugurację mistrzostw świata zdobyli punkt z aktualnymi brązowymi medalistami - Łotwą. Przegrali wprawdzie 4:5, ale dopiero po dogrywce.

Publikacja: 11.05.2024 22:02

Kamil Wałęga i Felikss Gavars z Łotwy w meczu grupy B hokejowych mistrzostw świata elity w Czechach

Kamil Wałęga i Felikss Gavars z Łotwy w meczu grupy B hokejowych mistrzostw świata elity w Czechach

Foto: PAP/Jarek Praszkiewicz

Korespondencja z Ostrawy

Do odległej od polskiej granicy o raptem 20 kilometrów Ostrawy zjechało kilka tysięcy polskich kibiców. Sympatyków hokeja z Łotwy było nie mniej. Wspólnie stworzyli kapitalną atmosferę w Ostrava Arenie.

Łotysze byli zdecydowanymi faworytami. W ubiegłym roku na turnieju, którego byli współgospodarzem, zdobyli sensacyjnie brązowe medale. Wprawdzie przygotowując się do tamtych mistrzostw, przegrali towarzysko z Polską 3:5, ale tłumaczono to faktem, że znajdowali się w fazie ciężkich treningów przygotowawczych.

Mistrzostwa świata w hokeju. Polacy sprawili niespodziankę

Tym razem podobnej niespodzianki nic nie zapowiadało. Polacy przed przyjazdem do Czech przegrali sześć sparingów z rzędu. Ale turniej rozpoczęli lepiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Pierwsza tercja toczyła się wprawdzie pod dyktando faworytów, ale to biało-czerwoni zdobyli w niej gola. Krzysztof Maciaś wykorzystał podanie Mateusza Michalskiego i wprawił polskie sektory w ekstazę. Łotysze strzelali częściej, ale albo pudłowali, albo na posterunku w polskiej bramce był John Murray.

Czytaj więcej

Polacy wracają na mistrzostwa świata elity w hokeju. “Najważniejsze będą dwa mecze”

Druga tercja dość szybko przyniosła wyrównanie, ale z każdą minutą Polacy grali coraz lepiej i zaczęli dominować na lodowisku, co przyniosło im gola Kamila Wałęgi. Łotysze wyrównali dopiero w trzeciej tercji i to jak na złość po kontrze, grając w osłabieniu jednego zawodnika.

Polska - Łotwa. Dogrywka i wielkie emocje

Polacy w całym spotkaniu nie potrafili niestety wykorzystać żadnej ze swoich przewag, ale po tak bolesnej stracie ani myśleli spuścić głów i na 12 minut przed końcem znów Maciaś, wybrany najlepszym graczem w polskiej drużynie, dał im prowadzenie 3:2.

Łotysze naciskali coraz mocniej i po niespełna pięciu minutach ponownie był remis, choć początkowo ich gola sędziowie nie uznali. Po kolejnych dwóch minutach to nasi przeciwnicy po raz pierwszy wyszli na prowadzenie i wydawało się, że pięć minut przed końcem piękny sen Kopciuszka prysnął.

Czytaj więcej

Mariusz Czerkawski: Wszystkie ręce na pokład

Tymczasem Polacy raz jeszcze się zerwali i nieco ponad minutę później Mateusz Bryk pięknym strzałem doprowadził do remisu. Na pół minuty przed końcową syreną Łotysze otrzymali kolejną karę.

Sensacyjny remis był na wyciągniecie ręki. Wkrótce stał się faktem, a co więcej w dogrywce przez półtorej minuty Polacy mieli grać w przewadze. Nie umieli jej jednak wykorzystać. Gdy oba zespoły znów grały w równych składach — w dogrywce gra się trzy na trzy – biało-czerwoni trafili w słupek. Rywale odpowiedzieli uderzeniem w poprzeczkę, aż w końcu w kolejnej akcji Kaspars Daugavins zdobył złotego gola, który dał zwycięstwo jego drużynie.

Polska – Łotwa 4:5 (1:0, 1:1, 2:3, 0:1)

1:0 – Maciaś – Michalski (15:29), 1:1 – Mamcis – Asons – Indrasis (22:18), 2:1 – Wałęga – Urbanowicz - Dronia (28:15), 2:2 – Abols – Daugavins (42:32, w osłabieniu), 3:2 – Maciaś – Dziubiński (47:56), 3:3 – Daugavin – Zile (52:25), 3:4 – Rihards Bukarts – Robets Bukarts – Batna (54:54), 4:4 – Bryk – Michalski (56:24), 4:5 – Daugvins – Abols (63:29)

Sędziowali: Jan Hirbik (Czechy) i Mark Pearce (Kanada) – Dario Fuchs (Szwajcaria) i Tarrington Wynozek (Kanada). Widzów 9109.

POLSKA: Murray; Kolusz – Ciura, Kruczek (2) – Wajda, Bryk (2) – Górny, Kostek – Dronia; Wronka – Pasiut – Zygmunt, Michalski – Dziubiński – Maciaś, Łyszczarczyk – Paś – Fraszko, Wałęga – Komorski – Urbanowicz. Trener Robert KALABER.

ŁOTWA: Merzlikins; Zile (2) – Jaks, Freibergs – Cukste, Mamcics – Komuls, Cibulskis; Abols (2) – Dzierkals (2) – Daugavins, Batna (2) – Roberts Bukarts – Richards Bukarts, Indorasis – Ansons – Krastenbergs, Egle – Gavars – Tralmaks. Trener Harijs VITOLINS.

Kary: Polska – 4 min, Łotwa - 8 min

Korespondencja z Ostrawy

Do odległej od polskiej granicy o raptem 20 kilometrów Ostrawy zjechało kilka tysięcy polskich kibiców. Sympatyków hokeja z Łotwy było nie mniej. Wspólnie stworzyli kapitalną atmosferę w Ostrava Arenie.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sporty zimowe
Dlaczego Rudolf Rohaczek został zwolniony, ale pozostanie legendą
Plus Minus
Pan Jaromir oszukuje czas
Sporty zimowe
Białoruś na aucie, ale Polacy zmarnowali olimpijską szansę
Sporty zimowe
Niezniszczalny Jaromir Jagr. Dlaczego wciąż gra w hokeja
Sporty zimowe
Koniec mistrzostw świata dla hokeistów z Polski. "Niedosyt, a nie rozczarowanie"
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?