Władze ruchu olimpijskiego potwierdziły, że nie złagodzą ogłoszonych w ubiegłym roku warunków neutralności wobec sportowców z Rosji i Białorusi, którzy chcą pojechać na igrzyska do Paryża. Ci, którzy wywalczą kwalifikację, wystąpią tam bez flagi, hymnu oraz formalnej przynależności państwowej. Będą musieli też przebrnąć przez dodatkowe sito weryfikacji.
Hiszpański koszykarz Pau Gasol, pływaczka synchroniczna z Aruby Nicole Hoevertsz oraz południowokoreański tenisista stołowy Ryu Seung-min sprawdzą, czy sportowcy, którzy zdobyli prawo występu na igrzyskach, nie mają związków z resortami siłowymi oraz nigdy nie popierali wojny w Ukrainie, a dyskwalifikujące w tej sprawie może być nawet polubienie lub podanie dalej niewłaściwego wpisu w mediach społecznościowych.
Czytaj więcej
Rosjanie mogą wystąpić na tegorocznych igrzyskach, ale niewykluczone, że zorganizują własne. Nad światem sportu wisi groźba rozłamu.
Czy Aryna Sabalenka wystąpi na igrzyskach olimpijskich w Paryżu
MKOl poinformował, że kwalifikację wywalczyło jak dotąd dwunastu Rosjan oraz dziewięciu Białorusinów. Oficjalnie władze ruchu olimpijskiego nie podały ich tożsamości, ale wiadomo, że to głównie pływacy, zapaśnicy, taekwondziści oraz judocy.
25-latka od wybuchu wojny bez większych przeszkód występuje w najważniejszych turniejach - sprzeciw brytyjskiego rządu sprawił, że zabrakło jej jedynie podczas Wimbledonu w 2022 roku, ale w kolejnym już wystąpiła - co nie oznacza, że pojawi się w Paryżu, bo pieczę nad turniejem olimpijskim sprawuje MKOl.
Aryna Sabalenka nigdy nie należała do klubu wojskowego, ani policyjnego, a list poparcia dla Aleksandra Łukaszenki wprawdzie podpisała, ale w 2020 roku
Jeden z serwisów tenisowych - może w poszukiwaniu taniego poklasku i zainteresowania — ogłosił nawet, że Sabalenkę oraz jej rodaczkę Wiktorię Azarenką wykreślono z listy neutralnych sportowców uprawnionych do startu na igrzyskach. Doniesienia te zdementowała zarówno Międzynarodowa Agencja Tenisowa (ITF), jak i ta białoruska, którą kieruje były piłkarz ręczny Siarhiej Rutenka.
Wiceliderka rankingu WTA nigdy nie należała do klubu wojskowego, ani policyjnego, a list poparcia dla Aleksandra Łukaszenki wprawdzie podpisała, ale w 2020 roku. Zdarzyło się jej jednak jeszcze dwa lata później odwiedzić Rosję, gdy w Ufie jej ówczesny partner Konstantin Kolcow brał udział w turnieju hokejowym. Później, podczas ubiegłorocznego Roland Garros, pytana o wojnę oznajmiła: - To trudne, ale jeśli nie popieram wojny, to oznacza, że nie popieram Łukaszenki.
Czytaj więcej
Sprawa nagłej śmierci niedawnego partnera Białorusinki wciąż przesłania sport. Jej mecz z Paulą Badosą w piątek. Swoje spotkanie w Miami gra też Ig...
Igrzyska w Paryżu. Dlaczego Ukraina wygrała bitwę nad Sekwaną
Rosjan oraz Białorusinów, jeśli nie zbojkotują igrzysk i wyślą swoich sportowców do Paryża, będzie garstka — zwłaszcza w porównaniu do poprzednich igrzysk, gdzie wydelegowali odpowiednio 335 i 101 olimpijczyków. Ich całkowite wykluczenie z imprezy od początku wydawało się nierealne, więc „Le Monde” słusznie pisze dziś, że „Ukraina wygrała bitwę nad Sekwaną”.
- MKOl dał jasno do zrozumienia, że nie ma dziś dla Rosjan miejsca w sporcie międzynarodowym Tamtejsi zawodnicy są wykorzystywani jako narzędzia wojny hybrydowej przeciwko cywilizowanemu światu. - uważa ukraiński minister sportu Matwiej Bidny. Jego rodacy przygotowali w internecie aktualizowaną listę dokumentującą zaangażowanie rosyjskich oraz białoruskich zawodników w propagandę, która może być wsparciem dla działań Gasola, Hoevertsz i Seung-mina.
Czytaj więcej
Sportowcy, którzy brali udział w prowojennych wiecach i apelowali o wsparcie dla żołnierzy, zakwalifikowali się na igrzyska
Zimna wojna. Czy Igrzyska Przyjaźni doprowadzą do rozłamu
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow mówi o niszczeniu idei olimpizmu. Marija Zacharowa z rosyjskiego MSZ decyzję MKOl nazywa „nielegalną”. - Jesteśmy przerażeni bezprecedensowymi warunkami dyskryminującymi naszych sportowców. MKOl odszedł od głoszonych przez siebie zasad, zwracając się w kierunku rasizmu i neonazizmu - mówi.
Komentatorzy oraz eksperci nie mają wątpliwości: to już zimna wojna. Jej efektem może być nawet rozłam w olimpijskim świecie, bo Rosjanie zapowiedzieli już na wrzesień organizację Światowych Igrzysk Przyjaźni w Moskwie i Jekaterynburgu. Były ambasador Rosji w Stanach Zjednoczonych Jurij Uszakow przekonuje, że mogliby wystartować w nich chociażby Chińczycy, a gospodarze liczą także na inne kraje grupy BRICS oraz sportowców z Azji oraz Afryki, ale nie tylko.
Czytaj więcej
– Jesteśmy coraz silniejsi i to może wzbudzać niepokój wśród tych, którzy oszukują, bo rozwój naszej sfery śledczej jest prawdziwym game changerem...
Konkurencyjnym igrzyskom sprzeciwia się MKOl, widząc w nich imprezę prowojenną, o charakterze propagandowym. Władze ruchu olimpijskiego dbają też jednocześnie o własny interes. Są przecież na rynku imprez multisportowych o randze globalnej monopolistą, sprzedaż praw do transmisji z igrzysk oraz kontrakty sponsorskie to przecież fundament ich organizacji, a płynące z niego kontrybucje dla narodowych komitetów mogą być narzędziem, aby moskiewską imprezę skutecznie zbojkotować. To byłoby w sporcie kolejne zwycięstwo globalnej Północy — a więc także Ukrainy.