Reklama

Lekkoatletyczne ME. Robota zrobiona

Mistrzostwa Europy rozpoczęte. Kwalifikacje młociarzy dały mocną nadzieję na polskie medale. Finał dzisiaj o 18.45.

Aktualizacja: 06.08.2018 22:05 Publikacja: 06.08.2018 20:16

?Wojciech Nowicki już pierwszą próbą awansował do finału rzutu młotem. Później w taki sam sposób ucz

?Wojciech Nowicki już pierwszą próbą awansował do finału rzutu młotem. Później w taki sam sposób uczynił to Paweł Fajdek

Foto: AFP

Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek przywitali się ze Stadionem Olimpijskim, z łatwością przechodząc kwalifikacje rzutu młotem. Nieco później Michał Haratyk i koledzy sprawdzali, jak smakuje pchanie kulą poza stadionem, w historycznym sercu Berlina. Skoro na początek są rzuty – to mistrzostwa powinny zacząć się dobrze dla reprezentacji Polski. Finał młociarzy zacznie się we wtorek o 18.45, kulomiotów o 20.33.

Stadion wygląda tak, jak wyglądał dziewięć lat temu podczas mistrzostw świata. Te same stare kolumnady, nowoczesny lekki dach i monumentalne rzeźby nagich młodzieńców dookoła, te same kamienne wieże i pięć olimpijskich kółek wysoko w powietrzu przy bramie głównej.

Lustrzane odbicie

Pordzewiały, pęknięty dzwon olimpijski z sierpnia 1936 roku, na którym germański orzeł trzyma w szponach symbol igrzysk, nadal leży przy południowej bramie i przyciąga obiektywy kibicowskich smartfonów. Nawet wielki biały namiot centrum prasowego postawiono dokładnie w tym samym miejscu, co w 2009 roku.

Organizatorzy mistrzostw Europy nie kryją, że chcieliby zobaczyć lustrzane odbicie tamtych fascynujących zawodów z Usainem Boltem bijącym rekordy świata i miastem żyjącym kilkanaście dni lekką atletyką.

Zastąpić Bolta europejskimi sławami to na razie chyba misja niewykonalna, ale zawsze można powtórzyć za szefem Lekkoatletyki Europejskiej (EAA) Sveinem Arne Hansenem, że 24. mistrzostwa Europy będą najsilniejsze w historii.

Reklama
Reklama

– Wystartuje siódemka mistrzyń i mistrzów olimpijskich, 15 złotych medalistów mistrzostw świata, także 34 mistrzów i mistrzyń Europy sprzed dwóch lat z Amsterdamu – zachęcał widzów przewodniczący EAA podczas okolicznościowego spotkania z mediami w berlińskiej manufakturze porcelany, dodając, że wie też doskonale, iż żadne następne łączone mistrzostwa europejskie w kilku dyscyplinach, z jakimi mamy do czynienia w tym tygodniu w Berlinie i Glasgow, nie obejdą się bez lekkiej atletyki.

Berlin wziął się do organizacji trzy lata temu i już widać, że dał radę. Na stadionie dużo roboty nie było, błękitna bieżnia nadal wygląda doskonale. Nowości najlepiej widać, jak mówią niemieccy działacze – w drugim sercu mistrzostw – w centrum miasta, na Breitscheidplatz.

Sygnał w świat

Obok Kościoła Pamięci Cesarza Wilhelma pojawiły się pomarańczowe trybuny i pomarańczowa scena (do dekoracji medalowych), oddzielone na czas kwalifikacji kulomiotów zielonym prostokątem trawy z białymi liniami wyznaczającymi granice rzutni. Nad wszystkim góruje zbudowana już po wojnie sześciokątna wieża dzwonnicza świątyni, ale owinięta barwami mistrzostw, z flagami Unii Europejskiej na szczycie.

Do tego ściśle ogrodzonego miejsca będą dochodzić specjaliści chodu, dobiegać będą maratończycy, żeby nikt nie zgubił drogi – poprowadzi tam kilka torów błękitnej bieżni. Wybrano Breitscheidplatz nie bez przyczyny – tam w grudniu 2016 roku nastąpił atak terrorysty w ciężarówce na uczestników jarmarku świątecznego. – Chcieliśmy posłać w świat sygnał, że nie ugięliśmy się przed tymi, którzy chcieli zniszczyć nasze wartości i naszą społeczność – podkreślił szef komitetu organizacyjnego Frank Kowalski.

W poniedziałkowe popołudnie na Breitscheidplatz oraz na Jesse-Owens-Allee i Coubertinplatz przed bramami Stadionu Olimpijskiego jeszcze kolejek nie było. Chyba się pojawią, bo Frank Kowalski przypomniał, że w przedsprzedaży poszło już 270 tysięcy biletów, to liczba bez precedensu w 84-letniej historii mistrzostw Europy.

Męskie kwalifikacje rzutu młotem, pierwsze sprinty pań i panów na 100 m, wstępne biegi na 400 m ppł. i skoki w dal przyciągnęły jednak parę tysięcy widzów, którzy wytrwali dwie godziny w upale.

Reklama
Reklama

Ciąg dalszy we wtorek, od rana. Nie umniejszając roli chodziarek i chodziarzy na 50 km, którzy otworzą rywalizację o medale, pierwszą konkurencją, która powinna wywołać polskie brawa, jest rzut młotem mężczyzn.

Przykrości nie było

Liderami list światowych są Wojciech Nowicki (81,85) i Paweł Fajdek (81,14). W kwalifikacjach Nowicki wykonał jeden rzut. Trenerka Malwina Wojtulewicz-Sobierajska wprawdzie pokręciła przecząco głową, gdy młot trafił w żółtą linię, ale tablica wyników pokazała, że było jak należy: 76,03 m – 3 cm za wymaganą granicę awansu.

Robota zrobiona, brązowy medalista olimpijski mógł się spakować i uciec ze skwaru. Paweł Fajdek, którego kwalifikacyjne przygody na igrzyskach bywały przykre, rzucał nieco później, w grupie B. Żadnych przykrości nie było: w drugiej próbie 77,86 i trenerka Jolanta Kumor mogła bić brawo.

W finale skoku w dal wystąpi Tomasz Jaszczuk, w półfinałach sprintu na 100 m są Dominik Kopeć i Ewa Swoboda. To też poniedziałkowe, wstępne zyski reprezentacji Polski. We wtorek jednak warto patrzeć na zyski prawdziwe. Na razie na rzutni.

>Wtorkowe finały

8:35 chód 50 km M (Rafał Augustyn, Adrian Błocki, Rafał Sikora)

8:35 chód 50 km K (Agnieszka Ellward, Joanna Bemowska)

Reklama
Reklama

18:45 rzut młotem M (Wojciech Nowicki, Paweł Fajdek)

20:20 10 000 m M

20:33 pchnięcie kulą M (ew. Michał Haratyk, Konrad Bukowiecki, Jakub Szyszkowski)

21:30 100 m K (ew. Ewa Swoboda)

21:50 100 m M (ew. Dominik Kopeć) ?

Sport
Prezydent na ślubowaniu olimpijczyków: Nikt by nie uwierzył
Sport
Książka sportowa jak szalik lub koszulka. Co kibice czytali w 2025 roku?
Sport
Nie wierzyła, że pokonała Igę Świątek. Klaudia Zwolińska wygrała plebiscyt Przeglądu Sportowego
Sport
„Nie da się zmienić wszystkiego naraz". Polscy sportowcy o postanowieniach noworocznych
Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama