Reklama

Natalia Bukowiecka dla „Rzeczpospolitej”: Mam nadzieję, że będę „czarnym koniem” i zaskoczę kibiców

Chcę awansować do finału i pobić rekord życiowy, czyli rekord Polski - mówi „Rzeczpospolitej” Natalia Bukowiecka przed halowymi mistrzostwami świata w Toruniu.
Natalia Bukowiecka

Natalia Bukowiecka

Foto: Paweł Skraba

Natalia Bukowiecka, medalistka mistrzostw świata i jedyna polska lekkoatletka, która przywiozła medal z ostatnich letnich igrzysk olimpijskich, ani razu nie stała na podium halowych mistrzostw świata czy Europy. 21 marca będzie mogła to zmienić, bo tego dnia w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń odbędzie się finał rywalizacji na 400 metrów halowych mistrzostw świata. To będzie jedna z najważniejszych w tym roku imprez sportowych w Polsce.

Z jakim nastawieniem i przede wszystkim z jakimi oczekiwaniami wróci pani do Torunia na Halowe Mistrzostwa Świata Kujawy Pomorze?

Mój cel to przede wszystkim dobre zaprezentowanie się. Trudno mówić mi o konkretnych miejscach, bo tego nigdy nie można przewidzieć, ale mogę zadeklarować, że chcę awansować do finału i pobić rekord życiowy, czyli rekord Polski. Takie są moje oczekiwania, bo wiem, że mnie na to stać i wierzę, że właśnie tutaj, na nowej bieżni w Arenie, mogę to zrobić. Do tej pory nie do końca umiałam „sprzedać” mój potencjał w zawodach. To jest dla mnie bardzo przykre, bo bardzo bym tego chciała, a ja nie rzucam słów na wiatr. Skoro mówię, że stać mnie na najszybsze bieganie w hali w życiu, to tak jest. Liczę na to, że bieżnia i polscy kibice mnie poniosą i podczas mistrzostw świata to się w końcu wydarzy.

Czytaj więcej

Natalia Bukowiecka dla „Rzeczpospolitej": Sesje mnie stresują

Wypełniona kibicami Kujawsko-Pomorska Arena Toruń może pomóc?

Oczywiście. Biega się wtedy zupełnie inaczej. Poczułam to już kilkanaście dni temu podczas mityngu Copernicus Cup, bo tamten bieg naprawdę napawa mnie optymizmem. Wierzę, że na mistrzostwach świata wsparcie będzie jeszcze mocniejsze. Wiem, że większość kibiców będzie nas dopingować, bo startujemy u siebie, a mnie to na pewno bardzo pomoże.

Na międzynarodowych imprezach bardzo często towarzyszy pani rodzina i nie myślimy tu o mężu Konradzie, bo jego obecność jest oczywista, skoro sam często startuje. Czy tym razem też będą na trybunach?

Tak, oczywiście. Bilety zostały kupione już dawno, bo na niektóre dni, jak na przykład na sobotę, gdy zaplanowany jest finał rywalizacji na 400 metrów, miejsc już nie ma. Na pewno będą mnie wspierać z trybun, oklaskiwać i zagrzewać do walki.

Reklama
Reklama

Mam swoje oczekiwania, ale nie sądzę, by wiele osób stawiało mnie w roli faworytki. Nigdy nie byłam nawet w finale halowych mistrzostw Europy

Natalia Bukowiecka

Jaki jest pani plan na najbliższe niespełna trzy tygodnie do mistrzostw?

W tym tygodniu na pewno trochę potrenuję i delikatnie z trenerem „dokręcimy śrubę”, a później będzie już szlifowanie formy. Liczę na kilka mocniejszych akcentów, może jakąś szybszą trzystumetrówkę, żeby się solidnie zmęczyć. Chciałabym jeszcze wystartować na jakiś zawodach, ale to może być trudne organizacyjnie. A później będzie już więcej odpoczynku i sporo pracy mentalnej, żeby dobrze przygotować się do zawodów. Forma fizyczna jest, teraz trzeba ją odpowiednio poukładać w głowie.

Czy ta praca mentalna ma pomóc także w poradzeniu sobie z oczekiwaniami?

Szczerze mówiąc, to tego chyba się nie boję. Nie mam jeszcze żadnego medalu w hali, więc nie czuję na sobie wielkiej presji. Oczywiście, mam swoje oczekiwania, ale nie sądzę, by wiele osób stawiało mnie w roli faworytki. Nigdy nie byłam nawet w finale halowych mistrzostw Europy, nie mam wyników w czołowej trójce, więc trudno mówić o roli pewnej kandydatki do medalu. Mam jednak nadzieję, że będę „czarnym koniem” i zaskoczę kibiców.

Czytaj więcej

Natalia Bukowiecka: Żyję chwilą, nie planuję tego, co wydarzy się za 4 czy 8 lat

Czyli wyjątkowo żadnej presji nie ma?

Po prostu nie nakładam na siebie ogromnej presji. Chciałabym cieszyć się startem i pokazać to, na co jestem przygotowana, bo wiem, że jestem w dobrej formie i dawno nie czułam się tak dobrze na treningach. Wierzę, że podczas mistrzostw świata duże emocje i wysoka stawka zmotywują mnie do przełamania swoich granic w hali i do naprawdę bardzo szybkiego biegu.

Medal halowy byłby dodatkową dawką motywacji przed sezonem letnim. Mam też nadzieję na medal w sztafecie 

Natalia Bukowiecka

Reklama
Reklama

A gdyby udało się zdobyć medal, czy byłby to jeden z najważniejszych w pani karierze?

Trudno powiedzieć. Brakuje mi medalu halowego, ale prawda jest taka, że gdybym miała wybierać, to wybrałabym medal ze stadionu. Ale muszę przyznać, że medal halowy byłby dodatkową dawką motywacji przed sezonem letnim. Mam też nadzieję na medal w sztafecie. Z dziewczynami byłyśmy szóste w finale mistrzostw świata, w mikście zajęliśmy czwarte miejsce, więc liczę, że zrobimy kolejny krok i pokażemy się z dobrej strony, zwłaszcza że startujemy u siebie. Widać po ostatnich finałach, że jesteśmy w dobrej dyspozycji i wierzę, że stać nas na medal.

Jeśli będzie sukces, to jak będzie pani świętować?

Na razie nic nie planuję, bo najpierw trzeba ten sukces osiągnąć. Jeśli się uda, wtedy będę się zastanawiać. Chipsów jednak nie zjem, bo mam takie postanowienie i do Wielkanocy ich nie jem. Ale kto wie, może pozwolę sobie na mojego ulubionego batonika czekoladowego.

Lekkoatletyka
Wyjątkowy mityng Orlen Cup w Łodzi już w niedzielę
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Lekkoatletyka
Polska w czołówce. 16 medali mistrzostw świata w paralekkoatletyce
Patronat Rzeczpospolitej
17. edycja Biegnij Warszawo rozpoczęła cykl Running Europe Tour 2025
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata w paralekkoatletyce. Drugi złoty medal Faustyny Kotłowskiej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama