Michael Gorzynski niedawno kupił 40 proc. akcji Legii Warszawa i – jak zapewnia Dariusz Mioduski – traktuje tę inwestycję długoterminowo. Skoro tak, to wypadałoby obejrzeć nowy nabytek.
Ryan Reynolds może się pojawiać w Walii na meczach Wrexham, to i Gorzynski może przylecieć do Warszawy. Podobno ma w stolicy spędzić kilka dni, obejrzeć infrastrukturę i spotkać się z pracownikami.
Co robili kibice Wisły Kraków pod stadionem Polonii Warszawa?
W niedzielę wieczorem Gorzynski pojawił się też na stadionie. Amerykański biznesmen na pierwszy kontakt z Łazienkowską wybrał spotkanie z Wisłą. Kibice Legii się postarali, była efektowna oprawa, tłum na wszystkich sektorach i śpiewy przez pełne 90 minut. Szkoda tylko, że sektor gości był pusty, zakryty częściowo czarnymi płachtami, żeby wszystko wyglądało bardziej wiarygodnie.
Czytaj więcej
Reprezentacja do lat 21 zagra w przyszłym roku w mistrzostwach Europy. Ten sukces cieszy tym bardziej, że może dać przepustkę na igrzyska olimpijsk...
Warszawianie oficjalnie tłumaczą się, że musieli rozpocząć remont i powołują się na opinie władz stolicy oraz sugestie policji. Nikt jednak w te wyjaśnienia nie wierzy. Wiślacy od dawna nie są mile widziani na stadionach w całej Polsce. W zeszłym roku była o to solidna awantura ze Śląskiem Wrocław.
Teraz wzajemnych oskarżeń było trochę mniej. Krakowianie zapowiadali, że przyjadą pociągami i pojawią się pod Łazienkowską, ale nikogo w barwach Wisły nie było tam widać. Do stolicy jednak rzeczywiście przybyli, a mecz obejrzeli pod stadionem Polonii przy Konwiktorskiej na prowizorycznym telebimie.
Trzeba jednak oddać drużynie gości, że nawet bez wsparcia swoich kibiców zagrała w Warszawie odważnie. W pierwszych 20 minutach to wiślacy groźniej atakowali, na zmianę lewym i prawym skrzydłem, z czym nie potrafili sobie poradzić Kamil Piątkowski i Robert Deziel Jr. Zbytnio nie pomagali im też wahadłowi Paweł Wszołek i Kacper Chodyna.
Czytaj więcej
Wielu obecnych arbitrów dobiega pięćdziesiątki, wypaliło się, a brak jest nowych, którzy mogliby zastąpić w przyszłości Szymona Marciniaka – mówi „...
Obecność tego drugiego w składzie zaskoczyła wszystkich. W kadrze nie było Rubena Vinagre (podobno drobny uraz), a trener Marek Papszun wystawił na jego pozycji Chodynę kosztem lewonożnego Arkadiusza Recy. Na ławce usiedli też ci, którzy ostatnie dwa tygodnie spędzili na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej, czyli Wojciech Urbański i Jakub Żewłakow (przed meczem odebrał nagrodę dla Młodzieżowca Września). W bramce stanął za to Otto Hindrich, który wpuścił sześć bramek w spotkaniu Polski z Rumunią w Lidze Narodów. Co ciekawe, po drugiej stronie był Marcel Łubik, któremu tyle samo goli strzelili młodzieżowcy z Włoch w eliminacjach Euro do lat 21.
Legia – Wisła. Jarosław Królewski wytyka błędy sędziom
Legia z Bartoszem Kapustką i Damianem Szymańskim w środku pola grała powoli i przewidywalnie, czyli tak, jak na początku sezonu, a gola strzeliła tak, jak do tego przyzwyczaiła wszystkich: wrzut z autu w pole karne, zamieszanie, a tam najsprytniejszy okazał się napastnik Legii Łukasz Zjawiński, który uderzył z powietrza i trafił w okienko, nie dając zasłoniętemu Łubikowi żadnych szans.
Czytaj więcej
Właściciele klubów zmieniają się tak, jak zmienia się piłka nożna. Już nie chcą kryć się w cieniu gabinetów, mają własne pomysły na futbol, a nawet...
Legia specjalnie nie podkręcała tempa, ale broniła się mądrze i skutecznie. Goście próbowali ataków, zwłaszcza lewą stroną, gdzie aktywny był Marko Bozić, ale jego strzały nie były groźne. Gospodarze za to podwyższyli prowadzenie w 70. minucie, a ten gol to była zasługa Żewłakowa i Rafała Adamskiego. Pierwszy wywalczył piłkę przed polem karnym Wisły i dobrze podał, a drugi w pełnym biegu trafił w okienko. Skoro selekcjoner Jan Urban szuka napastników, to powinien patrzeć uważnie w stronę Warszawy i nie bać się zawodników, którzy błyszczą na naszych boiskach.
Po meczu w serwisie X prezes Wisły Jarosław Królewski wytknął arbitrom błędy: Legii nie należał się rzut z autu, po którym padł pierwszy gol (poza tym Rafał Augustyniak źle go wykonał), a za chwilę Bartosz Kapustka popełnił faul we własnym polu karnym. W obu przypadkach Królewski miał rację. Sędziowie w tej kolejce popełnili wiele błędów, a VAR im nie pomógł. Trzeba bić na alarm, bo to podważa zaufanie do rozgrywek.