Reklama

Liga Mistrzów. Real na deskach, popis Manchesteru City

Drużyna Pepa Guardioli rozbiła 4:0 broniących trofeum Królewskich i ma upragniony finał. 10 czerwca zmierzy się w Stambule z Interem Mediolan.
Liga Mistrzów. Real na deskach, popis Manchesteru City

Foto: AFP

Manchester City nie zwykł przegrywać przed własną publicznością, a w środę zagrał tak, by nie było wątpliwości, że zasłużył na finał.

Piłkarze Guardioli, podobnie jak przed tygodniem w Madrycie, ruszyli od początku do ataku, dominowali, momentami ich przewaga była przygniatająca. Real tylko interwencjom Thibauta Courtoisa (powstrzymał m.in. dwukrotnie Erlinga Haalanda) zawdzięczał, że nie schodził na przerwę z bagażem trzech, czterech bramek. Stracił dwie - obie po strzałach Bernardo Silvy.

Niektórzy zastanawiali się, czy Portugalczyk powinien się znaleźć w podstawowym składzie, czy może lepiej będzie, jeśli w wyjściowej jedenastce zastąpi go Riyad Mahrez. Silva odpowiedział w najlepszy możliwy sposób. Najpierw wykorzystał kapitalne podanie od Kevina de Bruyne, później dobił uderzenie Ilkaya Guendogana - głową, choć na boisku był jednym z najniższych zawodników.

Czytaj więcej

Liga Mistrzów. Inter w niebie, Milan w piekle

To był jego wieczór. Został dopiero trzecim piłkarzem w historii, który wbił Realowi minimum dwie bramki w półfinale Ligi Mistrzów. Wcześniej dokonali tego tylko Leo Messi (w 2011 roku) i Robert Lewandowski (dwa lata później).

Reklama
Reklama

Carlo Ancelotti nerwowo przeżuwał gumę, widząc, że drugi z rzędu finał zaczyna Realowi uciekać. Jego plan tym razem się nie powiódł. Ostrzegał swoich podopiecznych, że będą cierpieć, że muszą być cierpliwi i przetrwać pierwsze 20-30 minut. Nie zdołali, a potem nie byli już w stanie wrócić do gry.

Guardiola szalał z radości po trafieniach Silvy, choć jego entuzjazm studziła nieco pamięć wydarzeń sprzed roku, gdy Królewscy strzelili dwa gole w końcówce i doprowadzili do dogrywki. To była bardzo bolesna lekcja, przeżył ją mocno, ale wyciągnął z niej wnioski i wrócił jeszcze silniejszy.

Rewanż się udał. Pieczęć na awansie postawiło samobójcze trafienie Edera Militao oraz gol Juliana Alvareza po ładnej kombinacyjnej akcji z dwójką innych graczy, którzy weszli z ławki - Philem Fodenem i Riyadem Mahrezem.

Królewscy zakończą sezon tylko z krajowym pucharem, City nadal mają szansę na trzy trofea. W niedzielę mogą zagwarantować sobie kolejne mistrzostwo Anglii, ale dla nich najważniejsza data to dziś 10 czerwca. W Stambule powalczą o trofeum z Interem Mediolan, który na finał czekał od 2010 roku. I będą wyraźnym faworytem.

Liga Mistrzów
Półfinały

Manchester City - Real Madryt 4:0
(B. Silva 23 i 37, E. Militao 76-sam., J. Alvarez 90+1)
Pierwszy mecz 1:1. Awans Manchesteru City.

Piłka nożna
Hit Manchester City - Real w Lidze Mistrzów. Nuworysze i arystokraci
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Liga Mistrzów. Czy Madryt znów zadrży
Mundial 2022
Alvarez prowadzi Argentynę na szczyt
Piłka nożna
Kevin De Bruyne. Gwiazda z sąsiedztwa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama