Mistrzem jesieni jest Wisła, Korona rozbita

Wisła Kraków pokonała ŁKS 1:0 i w tej rundzie nikt jej już nie dogoni. Szansę miała Korona, ale straciła ją, przegrywając z Groclinem aż 0:4 po trzech bramkach Adriana Sikory

Publikacja: 05.11.2007 05:01

Mistrzem jesieni jest Wisła, Korona rozbita

Foto: Rzeczpospolita

Wisła ma już siedem punktów przewagi nad najbliższym rywalem, poważne plany na zimowe okno transferowe – po zwycięstwie nad Legią Bogusław Cupiał będzie hojny – i spokój, którego najbardziej jej w poprzednich sezonach brakowało.

Czym się różni obecna Wisła od tej, którą jeszcze niedawno prowadził co chwila inny trener, pokazał mecz w Łodzi. Do 71. minuty lider remisował z przedostatnią drużyną, a mógł przegrywać, gdyby Marcin Klatt potrafił strzelać do pustej bramki. Do tego sędzia Tomasz Mikulski nie chciał podyktować karnych nawet, gdy Piotr Brożek i Paulista byli rzucani na trawę zapaśniczymi chwytami

.Zamiast szukać winnego, jak to się często zdarzało w poprzednim sezonie, piłkarze Macieja Skorży robili swoje. Marek Zieńczuk dośrodkował z rzutu wolnego, Bogusław Wyparło pomylił się i zamiast złapać piłkę, tylko odbił ją, i to tak pechowo, że potoczyła się pod nogi piłkarzy Wisły. Najszybciej zareagował Dariusz Dudka.To było już 11. zwycięstwo Wisły. Do półmetka sezonu brakuje dwóch kolejek, potem będą jeszcze dwie przeniesione z wiosny i to też zdaje się liderowi sprzyjać.

Niesie go teraz wysoka fala, a większość rywali już wypatruje przerwy zimowej. Przeciwnicy w najbliższych meczach będą jednak trudni: za tydzień do Krakowa przyjeżdża Groclin, a na początku rundy rewanżowej Wisła zagra z Górnikiem i Zagłębiem Lubin.

Groclin to obok Wisły najlepsza drużyna ostatnich tygodni. Adrian Sikora przypomniał sobie, jak strzelać gole w lidze, i w meczu z Koroną zdobył trzy.

To mówi dużo o obrońcach wicelidera: w pierwszej połowie grali dobrze, w drugiej zapomnieli ról. Nieszczęścia Korony zaczęły się od kontrowersyjnego rzutu karnego po faulu – widział go tylko sędzia – Marcina Kusia na Filipie Ivanovskim, a potem już poszło. Jarosław Lato i Ivanovski podawali, obrońcy biegli każdy w swoją stronę, Sikora strzelał.Jedziemy do Legii z nadzieją na pomyślny wynik – mówił kilka dni temu trener Ruchu Duszan Radolsky – gramy dobrze, tylko za często mamy pecha. Jeśli nam się nic złego nie przytrafi w Warszawie, to może sprawimy niespodziankę.

Słowa trenera przestały mieć znaczenie już po ośmiu minutach. Równocześnie z pierwszym gwizdkiem zaczął padać deszcz. Edson zdecydował się na strzał z ponad 20 metrów. Mokra piłka, mokra trawa i bramkarz Sebastian Nowak przepuścił strzał pod brzuchem. Na suchym boisku takiego błędu by nie popełnił. Od ósmej minuty Legia prowadziła 1:0 i nadal atakowała. Piotr Giza w dobrej sytuacji nie trafił w bramkę, a później jego strzał z czterech metrów świetnie obronił Nowak, odkupując winy za wcześniejszy błąd.

Okazje mieli też Bartłomiej Grzelak i Piotr Bronowicki. Ale i chorzowianie przeprowadzili kilka ładnych akcji. Po jednej z nich bliski szczęścia był Grzegorz Domżalski.

Radolsky miał rację – jego piłkarze grali ładnie w polu, dochodzili pod bramkę Legii, gdzie już wiodło im się gorzej. Nie na tyle jednak, żeby nie myśleć o odrobieniu strat. I kiedy trener szykował dwie zmiany, środkowy obrońca Ireneusz Adamski popełnił błąd, jaki w pierwszej lidze wykorzysta prawie każdy napastnik. Sądził, że wystarczy, jeśli zablokuje Takesure Chinyamę. Nie wziął pod uwagę jego siły i zwrotności. Piłkarz z Zimbabwe (wszedł na boisko dwie minuty wcześniej) przebiegł koło Adamskiego, zabrał pozostawioną przez niego piłkę i kopnął do bramki.Do końca było prawie pół godziny gry. Legioniści wzmocnili ataki. Piotr Giza, Chinyama i Miroslav Radović byli bliscy zdobycia kolejnych goli. Ruch grał nadal ładnie, ale takich okazji nie miał.

Dzisiaj rozdawaliśmy prezenty – powiedział Radolsky – próbowałem już chyba wszystkich możliwych ustawień w obronie, ale, jak widać bez efektu. Kiedy popełnia się takie błędy w meczu z Legią, nie można liczyć na łaskawość przeciwnika.

Trener Legii Jan Urban podziękował za prezenty, ale, żeby nie wyszło na to, że legioniści dzięki nim odnieśli zwycięstwo, wspomniał o sporej przewadze, jaką miała jego drużyna. Kibice Legii dopingowali swoich zawodników. Może na Łazienkowską wróci normalność.Polonia Bytom, w której oprócz entuzjazmu trenera i wpatrzonych w niego piłkarzy nie ma właściwie nic – pieniędzy, stadionu, nawet kibiców – wygrała już z mistrzem Polski, wicemistrzem, czwartą w tamtym sezonie Cracovią, a teraz pokonała Odrę Wodzisław.

Bytomianie są w tabeli tuż obok GKS Bełchatów, który finansowo ma się do nich jak Chelsea do weekendowych drużyn z angielskich parków. Jedyną bramkę Polonia zdobyła, gdy Piotr Szymiczek źle podał piłkę do bramkarza. Przegrany trener Janusz Białek błysnął czarnym humorem: – Powinien być remis, ale nie upilnowaliśmy własnego zawodnika.

Bramka: D. Dudka (71). Żółte kartki: R. Boguski (Wisła). Sędziował T. Mikulski (Lublin). Widzów 3500.ŁKS: Wyparło - Łakomy, Kłos, Przybyszewski, Komorowski - Madej, Leszczyński (70, Andreson), Kascelan, Mysona (77, Opsenica) - Arifović, Klatt (61, Kujawa). Wisła: Pawełek - Baszczyński, Głowacki, Cleber, Dudka - Kosowski, Sobolewski, Cantoro, Zieńczuk - Boguski (64, Paulista), Dudu (46, Piotr Brożek, 87, Jirsak).

Bramki: Edson (9), T. Chinyama (66). Żółte kartki: A. Vuković, M. Smoliński (Legia), M. Pulkowski, K. Nykiel, A. Jakubowski (Ruch). Sędziował P. Gil (Lublin). Widzów 7000. Legia: Mucha - Bronowicki, Szala, Choto, Kiełbowicz - Radović, Vuković, Giza, Roger (86, Korzym), Edson (76, Smoliński) - Grzelak (64, Chinyama). Ruch: Nowak - Jakubowski, Baran, Adamski, Nykiel - Grzyb, Bonk (67, Sokołowski), Pulkowski, Domżalski (67, Janoszka) - Jezierski (79, Sadlok), Fabus.

Bramki: R. Mynar (51, karny), A. Sikora (60, 79, 84). Żółte kartki: I. Kozioł (Groclin): M. Robak, Hernani (Korona). Czerwona kartka: Robak (76, za drugą żółtą). Sędziował H. Siejewicz (Białystok). Widzów 1500.Groclin: Przyrowski - Mynar, Kumbev, Jodłowiec, Sokołowski - Piechniak (82, Lazarevski), Kozioł, Majewski (78, Muszalik), Lato - Rocki (46, Ivanovski), Sikora. Korona: Mielcarz - Kuś, Drzymont, Hernani, Bednarek (40, Celeban) - Sasin (65, Nowak), Hermes (78, Zabłocki), Zganiacz, Kaczmarek - Robak, Edi.

Dla Jagiellonii: J. Markiewicz (21), A. Kwiek (27), M. Kikut (74, samobójcza), M. Dzienis (88); dla Lecha: Dzienis (37, samobójcza), H. Rengifo (41). Żółte kartki: Markiewicz, Dzienis, R. Sobociński (Jagiellonia), I. Djurdjević, M. Zając, Kikut (Lech). Sędziował J. Granat (Warszawa). Widzów 10 000.Jagiellonia: Banaszyński - Nawotczyński, Kałużny, Rodnei, Wasiluk - Dzienis, Markiewicz, Kwiek (83, Falkowski), Jarecki (71, Niedziela) - Gevorgyan, Sotirović (35, Sobociński). Lech: Kotorowski - Kikut, Tanevski (34, Wilk), Kucharski, Djurdjević - Zając (90, Kononowicz), Murawski, Quinteros (74, Pitry), Injac - Reiss, Rengifo.

Bramka: G. Podstawek (59). Żółte kartki: J. Dziółka (Polonia), G. Jurczyk, R. Grzyb, G. Podstawek (Polonia), D. Seweryn, J. Kowalczyk (Odra). Sędziował R. Małek (Górnik). Widzów 1200. Polonia: Suchański - Chomiuk, Jurczyk, Dziółka, Marcinkowski - Wolański (69, Radzewicz), Trzeciak, Grzyb, Robaszek (89, Sojka) - Podstawek, Zieliński (74, Mężyk). Odra: Pilarz - Szymiczek (64, Jakosz), Dudek, Kowalczyk, Kokoszka - Woś, Malinowski, Nowacki (85, Biskup), Szary - Seweryn, Socha (72, Aleksander).

Żółte kartki: M. Folc, D. Hosić (Zagłębie), Ukah, Ł. Juszkiewicz, Ł. Broź (Widzew). Sędziował G. Gilewski (Radom). Widzów 1500. Zagłębie: Gąsiński - Berliński, Hosić (68, Ciesielski), Kaliciak, Adżem (46, Paczkowski) - Bednar (46, Piątkowski), Pach, Berensztajn, Kozubek - Folc, Oziębała. Widzew: Fabiniak - Ł. Broź (64, Piechna), Ukah, Stawarczyk, Lisowski - Budka, Juszkiewicz, Kuklis (46, Szeliga), Masłowski - Mierzejewski (80, Sokalski), Napoleoni.

Dla Cracovii: Ł. Szczoczarz (81); dla Zagłębia: P. Włodarczyk (17), S. Pawłowski (85). Żółte kartki: D. Kłus, Ł. Skrzyński (Cracovia), D. Jackiewicz, M. Arboleda, S. Sretenović (Zagłębie). Sędziował Z. Bakaluk (Olsztyn). Widzów 2000.Cracovia: Cabaj - Kulig, Skrzyński, Radwański - Nowak, Wacek, Kłus, Bojarski, Pawlusiński (84, Tatara) - Moskała (67, Szczoczarz), Dudzic (78, Szwajdych). Zagłębie: Ptak - Bartczak, Stasiak, Arboleda, Sretenović - Łobodziński, Rui Miguel, Goliński (76, Szczypkowski), Iwański - Jackiewicz, Włodarczyk (63, Andre Nunes, 67, Pawłowski).

Bramki: T. Zahorski (38, głową, 75). Żółte kartki: M. Smirnovs, P. Gierczak (Górnik), M. Ujek (GKS). Czerwona kartka: Ujek (48, niesportowe zachowanie). Sędziował M. Szulc (Warszawa). Widzów 12 000. Górnik: Pesković - Pawelec, Hajto, Smirnovs, Papeckys - Gołoś, Gierczak (74, Pazdan), Brzęczek, Madejski - Jarka (82, Moskal), Zahorski (87, Malinowski). GKS: Sapela - Kowalczyk, Grodzicki (83, Costly), Pietrasiak, Popek - Rachwał, Strąk (73, Nowak), Jarzębowski, Garguła - Wróbel, Ujek.

1. Wisła Kraków 13 35 33-6 11 2 0

2. Kolporter Korona 13 28 19-15 9 1 3

3. Legia Warszawa 13 27 22-6 9 0 4

4. Groclin Dyskobolia 13 25 22-13 8 1 4

5. Lech Poznań 13 23 27-19 7 2 4

6. Górnik Zabrze 13 22 19-18 7 1 5

7. KGHM Zagłębie Lubin 13 21 16-14 6 3 4

8. Jagiellonia Białystok 13 18 15-21 5 3 5

9. PGE GKS Bełchatów 13 17 11-13 4 5 4

10. Polonia Bytom 13 14 8-21 4 2 7

11. Cracovia 13 13 10-15 4 1 8

12. Odra Wodzisław 13 12 13-20 3 3 7

13. Widzew Łódź 13 12 11-15 2 6 5

14. Ruch Chorzów 13 12 15-23 3 3 7

15. ŁKS 13 7 6-12 1 4 8

16. Zagłębie Sosnowiec 13 3 12-28 2 11 0

Kolejno: mecze rozegrane, punkty, bramki zdobyte i stracone, zwycięstwa, remisy, porażki.

W przypadku równej liczby punktów o kolejności decydują bezpośrednie mecze.

Strzelcy

10 – Dawid Jarka (Górnik Zabrze)

9 – Marek Zieńczuk (Wisła Kraków)

8 – Paweł Brożek (Wisła Kraków)

7 – Hernan Rengifo, Marcin Zając (Lech Poznań), Marcin Robak (Korona Kielce)

6 – Takesure Chinyama (Legia Warszawa)

5 – Adrian Sikora (Groclin Dyskobolia), Edi Andradina (Korona), Marcin Folc (Zagłębie Sosnowiec), Wojciech Grzyb (Ruch Chorzów).

Wisła ma już siedem punktów przewagi nad najbliższym rywalem, poważne plany na zimowe okno transferowe – po zwycięstwie nad Legią Bogusław Cupiał będzie hojny – i spokój, którego najbardziej jej w poprzednich sezonach brakowało.

Czym się różni obecna Wisła od tej, którą jeszcze niedawno prowadził co chwila inny trener, pokazał mecz w Łodzi. Do 71. minuty lider remisował z przedostatnią drużyną, a mógł przegrywać, gdyby Marcin Klatt potrafił strzelać do pustej bramki. Do tego sędzia Tomasz Mikulski nie chciał podyktować karnych nawet, gdy Piotr Brożek i Paulista byli rzucani na trawę zapaśniczymi chwytami

Pozostało jeszcze 93% artykułu
Piłka nożna
Cezary Kulesza nie uwiódł Europy. Przegrał wybory do władz UEFA
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Piłka nożna
Superpuchar Polski. Tak skromnie na PGE Narodowym jeszcze nie było
Piłka nożna
Barcelona - Real w finale Pucharu Króla. Czy zobaczymy aż trzy El Clasico w ciągu miesiąca?
Piłka nożna
Piłka nożna bez kibiców. Jagiellonia Białystok zdobyła Superpuchar Polski
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Piłka nożna
Niespodzianki nie było. O Puchar Polski zagrają Pogoń Szczecin i Legia Warszawa
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?