Wisła ma już siedem punktów przewagi nad najbliższym rywalem, poważne plany na zimowe okno transferowe – po zwycięstwie nad Legią Bogusław Cupiał będzie hojny – i spokój, którego najbardziej jej w poprzednich sezonach brakowało.
Czym się różni obecna Wisła od tej, którą jeszcze niedawno prowadził co chwila inny trener, pokazał mecz w Łodzi. Do 71. minuty lider remisował z przedostatnią drużyną, a mógł przegrywać, gdyby Marcin Klatt potrafił strzelać do pustej bramki. Do tego sędzia Tomasz Mikulski nie chciał podyktować karnych nawet, gdy Piotr Brożek i Paulista byli rzucani na trawę zapaśniczymi chwytami
.Zamiast szukać winnego, jak to się często zdarzało w poprzednim sezonie, piłkarze Macieja Skorży robili swoje. Marek Zieńczuk dośrodkował z rzutu wolnego, Bogusław Wyparło pomylił się i zamiast złapać piłkę, tylko odbił ją, i to tak pechowo, że potoczyła się pod nogi piłkarzy Wisły. Najszybciej zareagował Dariusz Dudka.To było już 11. zwycięstwo Wisły. Do półmetka sezonu brakuje dwóch kolejek, potem będą jeszcze dwie przeniesione z wiosny i to też zdaje się liderowi sprzyjać.
Niesie go teraz wysoka fala, a większość rywali już wypatruje przerwy zimowej. Przeciwnicy w najbliższych meczach będą jednak trudni: za tydzień do Krakowa przyjeżdża Groclin, a na początku rundy rewanżowej Wisła zagra z Górnikiem i Zagłębiem Lubin.
Groclin to obok Wisły najlepsza drużyna ostatnich tygodni. Adrian Sikora przypomniał sobie, jak strzelać gole w lidze, i w meczu z Koroną zdobył trzy.