Mundial w Katarze. Holenderski bohater z Aruby

Holandia – Argentyna pierwszą parą ćwierćfinałową. Amerykanie i Australijczycy walczyli dzielnie, ale wracają do domu.

Publikacja: 05.12.2022 03:00

Denzel Dumfries był najlepszym holenderskim piłkarzem meczu z USA

Denzel Dumfries był najlepszym holenderskim piłkarzem meczu z USA

Foto: AFP

Argentyńczyków do najlepszej ósemki turnieju wprowadził Leo Messi, bohater Holendrów był mniej oczywisty – został nim Denzel Dumfries.

Obrońca Interu Mediolan najpierw asystował przy trafieniach Memphisa Depaya i Daleya Blinda, a później sam zdobył swoją pierwszą bramkę w turnieju. Uratował też drużynę przed stratą gola, wybijając piłkę zmierzającą do bramki.

Czytaj więcej

Pragmatyczna Pomarańcza. Holendrzy w ćwierćfinale

To był jego 41. mecz w kadrze, prawdopodobnie najlepszy w karierze, choć już na ubiegłorocznym Euro pokazał, że zawodnikiem jest nieprzeciętnym.

Nie przejmował się krytyką

Jako nastolatek rozegrał dwa spotkania dla reprezentacji Aruby. Stamtąd pochodzi jego ojciec, matka jest z Surinamu. Dumfries dostał imię na cześć amerykańskiego aktora Denzela Washingtona. O wielkim ekranie jednak nie marzył, od dziecka chciał zostać piłkarzem. Brakowało mu umiejętności technicznych, ale nie charakteru i determinacji. Był wyśmiewany przez rówieśników, ale swój cel, jakim była gra dla Holandii, osiągnął. – Wszyscy uważali, że to nie ma sensu, ale ja dokładnie wiedziałem, co muszę zrobić, by tam się dostać. Każdy powinien patrzeć na siebie w ten sposób, nie dać się ograniczać, nie przejmować się krytyką – opowiadał w rozmowie z gazetą „Voetbal International”.

Dumfries nie przestawał wierzyć i spełnił swoje marzenia. Od roku występuje w Interze, ale już przyglądają mu się mocniejsze kluby, m.in. Chelsea.

– To wielkie wyróżnienie, ale już gra w Mediolanie jest dla mnie komplementem. Transfer do Chelsea w styczniu? Obecnie jestem skupiony tylko na reprezentacji i Interze – uciął spekulacje w rozmowie z magazynem „The Athletic”.

Louis van Gaal dał się ponieść emocjom i na pomeczowej konferencji wyściskał i wycałował Dumfriesa. Odkąd wrócił na stanowisko selekcjonera, Holendrzy nie doznali jeszcze porażki. Wygrali 14 z 19 meczów. A van Gaal śrubuje rekord – na mundialu w regulaminowym czasie nie przegrał żadnego z 11 spotkań. Jedyna porażka, po rzutach karnych, zdarzyła się mu w półfinale mistrzostw świata w Brazylii (2014). Rywalem była wtedy Argentyna. W piątek będzie więc okazja do rewanżu.

Argentyńczycy prowadzili z Australią już 2:0, ale w końcówce najedli się strachu. Australijczyków nie załamał błąd ich bramkarza, strzelili kontaktowego gola, nie przestawali atakować i mieli dwie świetne sytuacje.

Na uwagę zasługuje zwłaszcza rajd Aziza Behicha, który zabawił się w Messiego, minął kilku przeciwników, wpadł w pole karne i szykował się już do strzału, gdy skutecznym wślizgiem zablokował go Lisandro Martinez. Australijczycy udowodnili, że z Argentyną da się nawiązać walkę, można się jej postawić, nie broniąc się rozpaczliwie przez 90 minut.

Scaloni – najmłodszy selekcjoner

To był jednak wieczór Messiego, który rozgrywał tysięczny mecz w zawodowej karierze i setny w roli kapitana reprezentacji. Uczcił go golem – trudno w to uwierzyć, ale dopiero pierwszym w fazie pucharowej mistrzostw świata. Na pięciu mundialach uzbierał raptem dziewięć bramek. W sobotni wieczór wyprzedził pod tym względem Diego Maradonę, ale gwiazdor Paris Saint-Germain zdaje sobie sprawę, że dorówna mu tylko wówczas, gdy sięgnie po Puchar Świata. Wie też doskonale, że przed nim i jego kolegami najtrudniejsze jak dotąd wyzwanie.

Z tak wymagającym rywalem jak Holendrzy jeszcze się w Katarze nie mierzyli.

– Moi zawodnicy urodzili się, by grać w takich spotkaniach – podkreśla Lionel Scaloni. Najmłodszy na turnieju selekcjoner (44 lata) stanie w piątek naprzeciw prawie trzy dekady starszego van Gaala. Nie ukrywa, że od dawna podziwia jego pracę.

– Wiemy, ile zrobił dla futbolu i ilu próbowało go naśladować. Może obecna Holandia nie błyszczy jak kiedyś, ale konsekwentnie dąży do celu – zauważa trener Argentyny. I ma nadzieję, że za kilka dni Angel Di Maria będzie już w pełni sił. W sobotę nie chciał ryzykować i jednego ze swoich liderów zostawił na ławce rezerwowych. Holendrzy uporali się z przeziębieniem, które miało być spowodowane przez stadionową klimatyzację, i mierzą bardzo wysoko.

– Przed nami jeszcze trzy mecze. Powtarzam to od roku: możemy zostać mistrzami świata – przekonuje van Gaal.

Pewności siebie nigdy mu nie brakowało. Czy ten plan będzie miał szansę realizacji, dowiemy się w piątek. Mecz Holendrów z Argentyńczykami o 20.00 w Lusail.

MUNDIAL – 1/8 FINAŁU

SOBOTA

Holandia – USA 3:1

(M. Depay 10, D. Blind 45+1,

D. Dumfries 81 – H. Wright 76)

Argentyna – Australia 2:1

(L. Messi 35, J. Alvarez 57

– E. Fernandez 77 – sam.)

PONIEDZIAŁEK

Japonia – Chorwacja

(16.00, TVP 1, TVP Sport)

Brazylia – Korea Południowa

(20.00, TVP 1, TVP Sport)

Mundial 2022
Influencer świętował na murawie po zwycięstwie Argentyny. FIFA prowadzi dochodzenie
Mundial 2022
Messi wskrzesza przeszłość. Przed Argentyną otwiera się szansa na lepsze jutro
Mundial 2022
Hubert Kostka: Idźmy argentyńską drogą
Mundial 2022
Szymon Marciniak: Z dżungli na salony
Mundial 2022
Stefan Szczepłek o finale mundialu: Tylko w piłce takie rzeczy