Pragmatyczna Pomarańcza. Holendrzy w ćwierćfinale

Holendrzy pokonali Amerykanów 3:1 i zagrają w ćwierćfinale mistrzostw świata. To był triumf wyrachowania, choć pierwszy gol padł po prawdopodobnie najpiękniejszej akcji tego mundialu.

Publikacja: 03.12.2022 18:00

Holandia w ćwierćfinale

Holandia w ćwierćfinale

Foto: AFP

Korespondencja z Kataru

Wielu Holendrów do gry Louisa van Gaala podchodziło sceptycznie, oskarżając go o futbol zachowawczy, na co ten odpowiadał, że właśnie tak osiem lat temu zdobył brąz miejsce mundialu. Teraz jego piłkarze także mecz rozpoczęli spokojnie, aż nadeszła 10. minuta. Zobaczyliśmy jedną z najpiękniejszych akcji turnieju, Pragmatyczna Pomarańcza wreszcie potoczyła się szybciej.

Zawodnicy van Gaala ruszyli z szybką akcją: wymienili kilka podań z pierwszej piłki, aż ta trafiła na skrzydło do Denzela Dumfriesa, który zagrał ją w pole karne prosto pod nogi Memphisa Depaya. 28-latek, który po zakończeniu epoki Robina van Persiego i Arjena Robbena wyrósł na najważniejszą strzelbę Holendrów, ale przed mundialem leczył kontuzję, pewnym strzałem pokonał bramkarz.

Amerykanie podobno do meczu z Pomarańczowymi przygotowywali się od wielu miesięcy - gdy tylko stało się jasne, że obie drużyny mogą na siebie trafić w 1/8 finału mundialu. - Mocno zagłębiliśmy się w ich grę - zapewniał Gregg Berhalter i faktycznie do momentu gola Depaya to jego zawodnicy prowadzili grę. Mogli nawet strzelić gola, ale sytuacji sam na sam nie wykorzystał Chrisitian Pulisic.

Mecz Anglia - USA obejrzało 20 mln Amerykanów, według sondażu Gallupa i NBC liczba osób interesujących się piłką nożną wzrosła tam w ciągu dekady z 50 do 85 mln. Teraz zawodnicy robili wszystko, aby fanów przed telewizorami utrzymać. Grali ofensywnie: szukali akcji kombinacyjnych i nacierali skrzydłami. Rozpierała ich energia, jak przystało na najmłodszą drużynę mundialu.

Holendrzy byli uważni, czekali na błąd rywali. Nie było ich na Euro 2016 i poprzednim mundialu, a ubiegłoroczne mistrzostwa Europy zakończyli na 1/8 finału. Depay, Daley Blind oraz Virgil van Dijk - choć dwaj pierwsi osiem lat temu stali na podium mundialu - stawali się powoli przegranym pokoleniem, choć na boisku zaczęli ich wspierać 23-letni Cody Gakpo czy 25-letni Frenkie de Jong.

Tym razem podopieczni Van Gaala angażowali minimum środków do maksymalizacji wyniku. Wymienili w pierwszej połowie 179 podań - blisko dwukrotnie mniej niż rywal - ale już w doliczonym czasie gry, gdy Amerykanie szykowali się chyba do przerwy, Dumfries podał w pole karne do Blinda, który trafił do siatki. To był drugi celny strzał Holendrów i drugi gol. Triumfowało wyrachowanie.

Rywale jeszcze próbowali, udało się w 76. minucie. Pulisic zagrał w pole karne, a Haji Wright - trochę wirtuozersko, trochę przypadkowo - przelobował bramkarza zewnętrzną częścią stopy. Holendrzy nie dali się jednak przydusić do pola karnego, oni także atakowali. Minęło kilka minut i Blind przerzucił piłkę do Dumfriesa, który uderzył w długi róg, dwie asysty uzupełniając golem.

Niespodzianki nie było, awansowali faworyci. Holendrzy 9 grudnia o 20:00 na 89-tysięcznym Lusail zmierzą się w ćwierćfinale ze zwycięzcą meczu Argentyna - Australia. Amerykanie wracają do domu, ale dla młodej drużyny Berhaltera to dopiero początek podróży. Kolejny mundial już za trzy i pół roku zorganizują oni - wspólnie z Kanadą oraz Meksykiem.

Korespondencja z Kataru

Wielu Holendrów do gry Louisa van Gaala podchodziło sceptycznie, oskarżając go o futbol zachowawczy, na co ten odpowiadał, że właśnie tak osiem lat temu zdobył brąz miejsce mundialu. Teraz jego piłkarze także mecz rozpoczęli spokojnie, aż nadeszła 10. minuta. Zobaczyliśmy jedną z najpiękniejszych akcji turnieju, Pragmatyczna Pomarańcza wreszcie potoczyła się szybciej.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Mundial 2022
Influencer świętował na murawie po zwycięstwie Argentyny. FIFA prowadzi dochodzenie
Mundial 2022
Messi wskrzesza przeszłość. Przed Argentyną otwiera się szansa na lepsze jutro
Mundial 2022
Hubert Kostka: Idźmy argentyńską drogą
Mundial 2022
Szymon Marciniak: Z dżungli na salony
Mundial 2022
Stefan Szczepłek o finale mundialu: Tylko w piłce takie rzeczy