To był wreszcie przyzwoity występ polskiej reprezentacji. Zawodnicy Czesława Michniewicza zrzucili szaty drużyny przestraszonej, do rywalizacji z mistrzami świata przystąpili z podniesionym czołem. Byli uważni i odważni. Przecieraliśmy oczy, kiedy wymieniali piłkę na własnej połowie, żeby po kilkunastu sekundach zaatakować pole karne przeciwnika. Tak zwyczajne, a jednak nieoczekiwane.
Polacy powinni wręcz prowadzić – Bartosz Bereszyński w 38. minucie ruszył lewą stroną i zagrał pod nogi Piotra Zielińskiego, ale ten strzelił prosto w bramkarza, a dobitkę dwukrotnie blokowali obrońcy. Odpowiedź była bezlitosna. Francuzi uśpili Polaków rozgrywaniem piłki, Matty Cash spóźnił się do Kyliana Mbappe, a do prostopadłego podania dopadł Olivier Giroud, który pokonał Szczęsnego.