Reklama

Sztafeta zmieszana i zjednoczona, ale poza podium

Polacy zajęli czwarte miejsce w rywalizacji sztafet mieszanych na mistrzostwach świata w Eugene. Nie wiadomo, czy zmieniłaby to nieobecna Anna Kiełbasińska. Nie było jej nawet na trybunach, kiedy wszyscy rezerwowi kibicowali sztafecie w finale.

Publikacja: 16.07.2022 09:48

Sztafeta zmieszana i zjednoczona, ale poza podium

Foto: AFP

Korespondencja z Eugene

Zgrzyt wywołała korekta regulaminu - trenerzy między eliminacjami i finałem mogli dokonać tylko jeden zmiany w składzie. Polacy dowiedzieli się o tym dzień przed startem, co należy uznać za wstydliwy błąd, a trener-selekcjoner Aleksander Matusiński już wcześniej zapewniał Kiełbasińską, że pobiegnie w piątek tylko raz - w finale. Chciała to zrobić, nie wystartowała w ogóle.

Matusiński uznał, że w świetle zmiany regulaminu lepiej, aby to Kiełbasińska wystąpiła zarówno w eliminacjach, jak i w finale. Kaczmarek jest liderką krajowych list, więc teoretycznie to jej powinien przysługiwać przywilej jednego biegu. Kiełbasińska odmówiła i wydała oświadczenie, w którym wyjaśniła swoje motywacje oraz przyznała, że wiedziała o nowych zasadach od dwóch tygodni.

Czytaj więcej

Duży zgrzyt w sztafecie. Polacy i tak powalczą o medal
Reklama
Reklama

Trener dał jej słowo, przygotowywała się do jednego piątkowego biegu. Trzeba też pamiętać, że jest zawodniczką, która miewała problemy z kontuzjami. Zadbała o własny interes, choć większe szanse na sukces miała w sztafecie, a koleżanki w przeszłości pokazywały, że potrafią poświęcić indywidualne ambicje dla zespołu. Jej decyzję odebrały więc źle.

- Porobiły się dziwne kwasy, jakieś jednostronne oświadczenia. Ania wiedziała wcześniej o przepisie, którego nie znaliśmy, i nam nie powiedziała. To największy problem - podkreślał po eliminacjach Karol Zalewski.- Nie rozumiem jej decyzji, bo zawsze staram się wszystko brać garściami. Ta sytuacja tylko scaliła nasz team - dodawała Święty-Ersetic.

Polacy rano pobiegli w składzie: Kajetan Duszyński, Iga Baumgart-Witan, Zalewski, Święty-Ersetic. Wieczorem Kaczmarek zastąpiła Baumgart-Witan. Zmieniła się też kolejność, Zalewski pojawił się na pierwszej zmianie. Nasza sztafeta finiszowała na czwartym miejscu, z dwiema sekundami straty do podium. Wygrała Dominikana, przed Holandią i USA.

Czytaj więcej

Srebrny chód. Katarzyna Zdziebło i jej amerykański sen

- Myślę, że zrobiliśmy wszystko, co się dało. Każdy zostawił serce na bieżni. Trudne chwile nas zjednoczyły - zapewnia w rozmowie z „Rz” Kaczmarek. - Starałyśmy się zapomnieć o całej sprawie i zrobić swoje. Pokazałyśmy, jak pomimo przeszkód potrafimy być zespołem - potwierdza Święty-Ersetic. - Trudno powiedzieć, czy mogliśmy pobiec lepiej. To już historia - ucina Zalewski.

Nie wiadomo, czy obecność w sztafecie Kiełbasińskiej dałaby Polakom medal. Bardzo możliwe, że nasza sztafeta i tak byłaby czwarta. Rywalizacja mikstów opiera się jednak na szukaniu minimalnych przewag - ważne jest ustawienie, umiejętność rywalizacji łokieć w łokieć, szybkie zejście do wewnętrznej, spryt przy wyprzedzaniu. My przewagi ograniczyliśmy, zamiast ich szukać.

Reklama
Reklama

Decyzja Kiełbasińskiej zachwiała sztafetą. Warszawianka nigdy nie przyjaźniła się z innymi członkiniami zespołu - dzieliły je charaktery, łączyła wspólnota interesów. Dziś nie wiadomo, czy pobiegnie w sztafecie kobiet. Trener Matusiński nie chciał po rozmawiać z mediami. Słuchając Kaczmarek i Święty-Ersetic można odnieść wrażenie, że miejsca w sztafecie już dla niej nie ma.

- Trzeba myśleć o dobru drużyny, tymczasem idea zespołu została zaburzona. Mój trener znalazł się pod ostrzałem, a prawda nie wygląda tak, jak w oświadczeniu. Ania dostała szansę biegania i zrezygnowała - mówi Święty-Ersetic. - Nie jestem w stanie zrozumieć jej decyzji. Każdy z nas mógł przedstawić te same argumenty, a jednak wstaliśmy i zrobiliśmy to dla drużyny - dodaje Kaczmarek.

- To była dziecinada. Wszyscy musieliśmy biegać jednego dnia i wszyscy wzięliśmy to na klatę. Ona nie - mówi Zalewski. - Walczymy o medale wspólnie, a podważanie decyzji trenera jest błędem, bo on bierze za nie odpowiedzialność. Takie rezygnowanie z biegów jest niedojrzałe. Ania zdecydowała zgodnie ze swoim sumieniem. Może dla niej ważniejsze są starty indywidualne - dodaje Duszyński.

Zmiana regulaminu, która wstrząsnęła polskim obozem, ograniczyła także możliwości innych sztafet. Największego wzmocnienia przed finałem dokonali Holendrzy, bo Femke Bol zmieniła Evelinę Saalberg. Wydarzeniem i tak była jednak decyzja trenera Amerykanów, by do sztafety dołączyła legenda: 7-krotna mistrzyni olimpijska Allyson Felix. Zdobyła brąz.

Reklama
Reklama

400-metrowców czeka teraz rywalizacja indywidualna: eliminacje zaplanowano na niedzielny wieczór, półfinały odbędą w nocy ze środy na czwartek, a finał - w nocy z piątku na sobotę. Rywalizacja sztafet to plan na ostatni weekend mistrzostw świata. Panie oraz panowie pobiegną w eliminacjach z soboty na niedzielę, a w finałach - z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego.

Lekkoatletyka
Wyjątkowy mityng Orlen Cup w Łodzi już w niedzielę
Lekkoatletyka
Polska w czołówce. 16 medali mistrzostw świata w paralekkoatletyce
Patronat Rzeczpospolitej
17. edycja Biegnij Warszawo rozpoczęła cykl Running Europe Tour 2025
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata w paralekkoatletyce. Drugi złoty medal Faustyny Kotłowskiej
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata w paralekkoatletyce. Debiut marzeń, Bartosz Sienkiewicz ze złotem
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata w paralekkoatletyce. Polskie asy dają radę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama