BNP Paribas Warsaw Open. Iga Świątek uszczęśliwiła stolicę

Iga Świątek wygrała turniej BNP Paribas Warsaw Open, pokonując Laurę Siegemund 6:0, 6:1. Teraz na liderkę światowego rankingu czeka Ameryka.

Publikacja: 30.07.2023 18:12

Iga Świątek z kibicami po zwycięstwie w BNP Paribas Poland Open

Iga Świątek z kibicami po zwycięstwie w BNP Paribas Poland Open

Foto: PAP/Piotr Nowak

Droga do sukcesu nie była prosta, ale finał nie trwał długo. Po kilkunastu minutach Polka prowadziła 4:0. Dopiero za piątym razem Świątek razem trafiła w Warszawie na rywalkę, która nie stawiała zaciekłego oporu.

Siegemund, zmęczona i oklejona plastrami po ponad sześciogodzinnym wysiłku w sobotę, miała rzecz jasna awaryjny pomysł na grę z liderką rankingu światowego – starała się zmieniać tempo odbić, różnicować rotacje, szukać linii i kątów kortu, a także grać skróty, by nie biegać za piłkami do utraty tchu, lecz wiele nie osiągnęła.

Iga Świątek - Laura Siegemund. Polka uszczęśliwiła Warszawę

Obrazki z niebieskiego kortu centralnego Legii przy ul. Myśliwieckiej gem po gemie były zatem podobne: duża przewaga dynamiki i skuteczności Świątek powodowała stałe powiększanie jej zysków.

Dopiero po dziewięciu zwycięskich gemach Polki Niemka wybiegała zmianę z zera na jedynkę przy swym nazwisku i na tym osiągnięciu skończyła. Szczerze, czy nie, wydawała się zadowolona - w końcu po wygranej w Stuttgarcie w 2017 roku, musiała długo czekać na kolejny finał.

Czytaj więcej

Iga Świątek dla „Rz”: To wciąż onieśmielające

Najtrudniejszym zadaniem Świątek w niedzielę okazała się dogrywka półfinału z Yaniną Wickmayer. Po długiej roboczej sobocie, podczas której musiała odrabiać zaległości ćwierćfinałowe, Polka prowadziła 6:1, 5:5 mając w pamięci fakt - na szczęście niezbyt mocno zapisany - że zanim zapadły ciemności, zmarnowała trzy piłki meczowe.

Belgijka w samo południe w niedzielę zaczęła równie mocno, jak kończyła grę w sobotę. Objęła prowadzenie 6:5 i postawiła Igę w przymusie: trzeba było wygrać gema, by nie doprowadzić do przedłużenia meczu. Ten sprawdzian Iga przeszła celująco. W tie-breaku wprawdzie raz jeszcze od prowadzenia 5-1 przeszła do remisu 6-6, ale na tym suspensie skończyła i wygrała 6:1, 7:6 (8-6).

Wickmayer, doświadczona tenisista i młoda mama ze sportowymi ambicjami, trochę odegrała się na polskim tenisie wygrywając dwie godziny później finał deblowy. Razem z Brytyjką Heather Watson pokonały Weronikę Falkowską i Katarzynę Piter 6:4, 6:4.

Warszawa
BNP Paribas Warsaw Open

1/2 finału: I. Świątek (Polska, 1) – Y. Wickmayer (Belgia) 6:1, 7:6 (8-6)
Finał: I. Świątek (Polska, 1) – L. Siegemund (Niemcy) 6:0, 6:1.
Finał debla: Y. Wickmayer (Belgia), H. Watson (W. Brytania) – W. Falkowska, K. Piter (Polska) 6:4, 6:4

Nagrodą za nerwy podczas gry z Belgijką był dla Igi niespełna godzinny, triumfalny finał z Siegemund, a potem brawa wdzięcznej publiczności - jednemu z kibiców tenisistka oddała rakietę - uśmiechy, puchar i srebrzysty talerz wręczony przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, wreszcie całusy od trenerskiej ekipy wsparcia, taty i siostry.

Później Świątek powiedziała raz jeszcze, że dla niej turniej u siebie to szczególne wyzwanie i choć grała z meczu na mecz lepiej, to poziom stresu dorównywał temu z kortów Rolanda Garrosa. Można to zrozumieć: wyczekująca sukcesu widownia, zalatany tata-organizator wydarzenia, niepewna pogoda utrudniająca planowanie spotkań i parę innych powodów, by wcale nie było łatwo.

Czytaj więcej

Etykieta w tenisie. Wszystkie smaki ciszy

Turniej spełnił swe zadanie, bo dał satysfakcję polskim kibicom i Idze, wspomógł imprezę współorganizowaną przez jej tatę, a może dał też nieśmiałą nadzieję, że nawet bez Igi to kolorowe sportowe wydarzenie zyska popularność pozwalającą na udany ciąg dalszy tym bardziej, że imprezę zauważyli też zagraniczni fani.

Turniej w Warszawie. Gdzie teraz zagra Iga Światek

30 lipca zostało zapisane, że piętnaste zwycięstwo Igi Świątek w WTA Tour jest pierwszym odniesionym przez jakąkolwiek Polkę na rodzimej ziemi. Rankingowy zysk naszej mistrzyni to 280 punktów brutto, a 175 netto (po uwzględnieniu ubiegłorocznego ćwierćfinału), co oznacza tylko tyle, że powiększy przewagę nad Aryną Sabalenką do 645 punktów. Nie jest to wystarczająco dużo, by Białorusinka nie mogła odrobić strat jeszcze przed US Open, ale czy odrobi, to inna sprawa.

Świątek przed wielkoszlemowymi meczami w Nowym Jorku zaplanowała dwa starty w turniejach WTA 1000 – najpierw (od 7 sierpnia) w Montrealu, a następnie (od 14 sierpnia) w Cincinnati. Początek US Open 28 sierpnia.

Droga do sukcesu nie była prosta, ale finał nie trwał długo. Po kilkunastu minutach Polka prowadziła 4:0. Dopiero za piątym razem Świątek razem trafiła w Warszawie na rywalkę, która nie stawiała zaciekłego oporu.

Siegemund, zmęczona i oklejona plastrami po ponad sześciogodzinnym wysiłku w sobotę, miała rzecz jasna awaryjny pomysł na grę z liderką rankingu światowego – starała się zmieniać tempo odbić, różnicować rotacje, szukać linii i kątów kortu, a także grać skróty, by nie biegać za piłkami do utraty tchu, lecz wiele nie osiągnęła.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Sobota pracująca jeszcze nie dała Idze Świątek finału w Warszawie
Tenis
Turniej WTA w Warszawie. Iga Świątek pracuje podwójnie
Tenis
Iga Świątek dla „Rz”: To wciąż onieśmielające
Tenis
Roland Garros. Wiadomo z kim i kiedy zagrają Iga Świątek i Hubert Hurkacz
Tenis
Wszystko zaczęło się w Paryżu. W niedzielę startuje Roland Garros
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy