Pojedynek z Naomi Osaką wlał w nas nadzieję, że wraca Iga w najlepszym wydaniu: imponująca pewnością siebie, skuteczna i zwycięska. Bezdyskusyjna wygrana z Japonką, prowadzoną przez byłego trenera Świątek Tomasza Wiktorowskiego, mogła zwiastować, że Polka najgorsze chwile ma już za sobą.

– Odkąd zaczęłam pracować z Francisco, chciałam wrócić do takiego solidnego tenisa. Po to trenowaliśmy cały miesiąc, żebym mogła grać takie mecze – przyznała Świątek.

Rzym. Iga Świątek przerwała czarną serię 

Pozostawała jednak niepewność, jak poradzi sobie w starciu z rywalką z absolutnej czołówki. Od pół roku nie potrafiła pokonać żadnej zawodniczki z topowej dziesiątki rankingu. Przegrywała m.in. z Kazaszką Jeleną Rybakiną, Ukrainką Eliną Switoliną i Rosjanką Mirrą Andriejewą. Dodatkowo jej dwa ostatnie spotkania z Pegulą zakończyły się porażkami: w ćwierćfinale US Open 2024 i w zeszłorocznym finale w Bad Homburg.

Obawy szybko zostały rozwiane. Iga wzięła na Amerykance srogi rewanż. Grała jak maszyna, praktycznie nie popełniała błędów, pierwszego gema straciła dopiero przy prowadzeniu 5:0, ale to nie wytrąciło jej z rytmu i po niespełna pół godzinie zwyciężyła 6:1.

Druga partia toczyła się wedle podobnego scenariusza. Iga maszerowała pewnie po awans, tym razem straciła w końcówce dwa gemy, ale i tak, po nieco ponad godzinie gry, z przytupem zameldowała się w półfinale – po raz pierwszy od wrześniowego turnieju w Seulu, w którym triumfowała. Niech to będzie dobry znak.

Iga Świątek w półfinale w Rzymie. Kto będzie jej kolejną rywalką?

– W ostatnich tygodniach zyskałam pewność uderzeń – opowiadała po meczu. – Zagrałam tak, jak chciałam. To, co robiliśmy w ostatnim czasie, przynosi efekty. Dużo rzeczy dziś działało, nie jest tak, że wygrałam tylko przez serwis  – dodała przed kamerami Canal+ Sport.

Jej następną rywalkę wyłoni wieczorny pojedynek Rybakina – Switolina. Będzie więc okazja do kolejnego rewanżu.

Drugą parę półfinałową tworzą Amerykanka Coco Gauff i Rumunka Sorana Cirstea, która wyeliminowała już w Rzymie liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę i Łotyszkę Jelenę Ostapenko.