Dla niezaangażowanego emocjonalnie widza to był tylko pojedynek dwóch byłych liderek światowego rankingu o ćwierćfinał kolejnego w kalendarzu turnieju. Ale z polskiego punktu widzenia to nie był zwykły mecz.

W końcu Iga mierzyła się z dobrą znajomą, którą od zeszłego roku prowadzi Tomasz Wiktorowski. Choć dopiero pod wodzą Wima Fissette'a Świątek wygrała Wimbledon, to jednak największe sukcesy (w tym cztery tytuły wielkoszlemowe) odnosiła właśnie z Wiktorowskim u boku.

Iga Świątek – Naomi Osaka. Mecz pełen podtekstów

Podtekstów więc nie brakowało, a ostatnie spotkanie Polki z Japonką przeszło do historii i obiecywało atrakcyjne widowisko. W 2024 r., w drodze do czwartego triumfu w Roland Garros, Iga wyeliminowała w drugiej rundzie Osakę, mimo że w decydującym secie przegrywała już 2:5.

Osaka po czterech wielkoszlemowych zwycięstwach zmagała się z depresją, potem zrobiła sobie przerwę na urodzenie dziecka, ale wróciła na kort i pokazuje, że da się połączyć sport z macierzyństwem, choć niedawno przyznała, że jeśli nie pojawią się satysfakcjonujące ją wyniki, to rozważy ponowny rozbrat z tenisem.

– Jeśli będę przegrywać w pierwszych rundach, nie zamierzam pozostać w tourze. Wolę po prostu być świetną mamą i zająć się wychowaniem córki – oświadczyła.

Z kim Iga Świątek zagra w ćwierćfinale w Rzymie?

W poniedziałkowy wieczór na korcie dominowała Iga. Zaczęła od szybkiego przełamania i seta wygranego 6:2, ale poprzednie mecze nauczyły nas, by za wcześnie się nie cieszyć, bo po udanych początkach często pojawiały się przestoje i kłopoty.

Taki scenariusz na szczęście tym razem się nie powtórzył. Świątek przez cały czas kontrolowała spotkanie, imponowała pewnymi zagraniami i doprowadziła do zwycięstwa 6:1. Sprawiła, że wreszcie z nadziejami możemy patrzeć w przyszłość. 

– Czy to mój najlepszy mecz na kortach ziemnych w tym sezonie? Raczej tak. Od początku do końca realizowałam swój plan.  Serwis przyniósł mi dużo pewności – opowiadała Iga przed kamerami Canal+ Sport.

W Rzymie w grze wciąż jest wiele dużych nazwisk, ale w miniony weekend z rywalizacji odpadły liderka rankingu WTA Aryna Sabalenka i broniąca tytułu Jasmine Paolini. „Nie każda historia kończy się tak, jak byś chciał, ale każdy rozdział czegoś cię uczy” – napisała Sabalenka na Instagramie.

Przed Igą otwiera się szansa na odrabianie punktowych strat do Białorusinki. W ćwierćfinale Polka zmierzy się z Amerykanką Jessicą Pegulą, z którą ma korzystny bilans (sześć zwycięstw, pięć porażek), ale też rachunki do wyrównania, bo dwa ostatnie spotkania przegrała. – To wymagająca, doświadczona przeciwniczka, grająca z zimną krwią, więc trzeba być gotowym na nieprzyjemny tenis – nie ukrywa Polka.