Rz: Jak smakuje czwarte zwycięstwo w turnieju WTA?
Agnieszka Radwańska: Sukces jest porównywalny z poprzednimi, ale dawno nie grałam tak ciężkiego turnieju jak w Eastbourne. Od początku miałam trudne mecze. Od drugiej rundy do finału wszystkie na styk. Trochę byłam zaskoczona tym zwycięstwem, bo przyszło po dziesięciu dniach przerwy po kontuzji w Paryżu. Przez ból ręki praktycznie nie mogłam grać. Myślałam, że zagram jeden mecz i przyjadę do Londynu. Wyszło zupełnie inaczej.
Czy to zwycięstwo nie kosztowało pani zbyt wiele zdrowia?
Na pewno czuję je w nogach. Zmęczona jestem bardzo, mięśnie mam tak nabite, że ledwie wchodzę po schodach. Ale ręka prawie nie boli, jest znacznie lepiej. Opatrunek wciąż jest jednak taki sam, owijam go dodatkowo na mecze, by się lepiej trzymał.
Próbowała pani przełożyć swój poniedziałkowy mecz z Ivetą Benesovą na wtorek?