Korespondencja z Dąbrowy Górniczej
W Fabryce Pełnej Życia, zrewitalizowanym centrum kulturalno-rekreacyjnym w samym środku Dąbrowy Górniczej, rodzinnym mieście Mai Chwalińskiej, już na pół godziny przed finałem zgromadziło się mnóstwo ludzi. Na stosunkowo niewielkim placu przed olbrzymim telebimem, w otoczeniu kawiarni i restauracyjek, nie sposób było wetknąć szpilki.
– Przed chwilą próbowałam policzyć, wyszło mi, że jest jakieś pięćset osób – cieszyła się Anna Jawor-Lachowicz, naczelniczka Wydziału Marki Miasta Urzędu Miejskiego. – Organizowaliśmy wszystko spontanicznie, załatwialiśmy potrzebne licencje, prowadzącego. To pomysł prezydenta. Kiedy Maja pokonywała kolejne rywalki, wczytując się w komentarze mieszkańców, zdecydował, że organizujemy publiczne oglądanie. Już na półfinale był tłum, a dzisiaj to prawdziwe szaleństwo.
Czytaj więcej
To były piękne trzy tygodnie w Paryżu, chociaż hollywoodzkiego zakończenia tej bajki nie było. Maja Chwalińska próbowała przeciwstawić się sile Mir...
Finał Roland Garros. Dąbrowa Górnicza wspierała Maję Chwalińską
Wiara wśród kibiców była wielka. Kiedy prowadzący wydarzenie zaproponował nagrodę specjalną dla tego, kto zadeklaruje, że w razie wygranej Chwalińskiej zatańczy kankana ze szpagatem, zobaczył przed sobą spory las rąk. Najbardziej pesymistycznie na sprawę spoglądali trzej panowie ze sporym zapasem piwa w reklamówce pod stolikiem. – Byle tylko nie było rowerka – powtarzał co chwila jeden z nich. Dopytywany, o co chodzi z tym rowerkiem, wzruszył tylko ramionami i z poczuciem wyższości odparł: No jak o co? Żeby nie przegrała 0:6, 0:6.
Wychodzącą na kort Chwalińską przywitały tak głośne brawa, że kto wie, czy nie dobiegły jej uszu w Paryżu. Za chwilę wszyscy wraz ze Zbigniewem Wodeckim śpiewali: „dziś spotka nas maleńka, zwinna Pszczółka Maja”, pytając na koniec „Maju, Maju, cóż zobaczymy dziś?”. Wielu kibiców miało przypinki z bajkową Mają, trzymającą rakietę tenisową, przygotowane przez organizatorów. – Jeszcze tydzień temu nie wiedziałem, kto to jest, a dzisiaj wszyscy jej kibicujemy – rzucił młody chłopak do kolegów w licealnym wieku, a potem zaczął się w końcu mecz.
Każda wygrana przez Chwalińską piłka wiwatowana była gromkim: Jeest! Przegrana – jękiem zawodu. Kiedy Dąbrowianka wygrała swojego pierwszego gema, jegomość nad szklanką piwa wyraźnie odetchnął z ulgą. – Uff, rowerka nie będzie, ale ta Ruska wali jak z armaty. – No i co z tego? – odpowiedział mu licealista. – Maja to dąbrowska krew, będzie się z nią biła. Ktoś z drugiej strony przeżył olśnienie. – Ja już wiem, jak z nią trzeba grać, żeby wygrać. Jakbym miał telefon do matki, to bym zadzwonił, żeby jej w przerwie powiedziała – rzucił najzupełniej poważnie.
Czy Maja Chwalińska dostanie honorowe obywatelstwo?
Wyjście na prowadzenie 3:2 w pierwszym secie przyjęto aplauzem, ale nadzieje szybko zaczęły gasnąć. – Maja chyba pękła – mówili kuflowi, modląc się teraz, by drugi set nie skończył się do zera. Po jednym ze skutecznych smeczy Rosjanki ktoś skwitował: – To nie Rajović w Legii, ona takie piłki kończy.
Czytaj więcej
Baw się na korcie, graj swój magiczny tenis, realizuj założenie trenera – takie przesłanie przed finałem Roland Garros ma dla Mai Chwalińskiej jej...
Przy 0:5 w drugiej partii ludzie najwyraźniej pogodzili się z nieuniknionym i po okresie ciszy na nowo zaczęli głośno skandować: Maja, Maja! Zaowocowało wygraniem przez Chwalińską jeszcze dwóch gemów. Gdy Andriejewa zadała decydujący cios, wszyscy wstali i długo brawami nagradzali wyczyn Polki w Paryżu. – Maju, dla nas i tak jesteś najlepsza – krzyknął ktoś z tłumu. A kuflowi skwitowali: – Teraz muszą ją tu zaprosić, jak wróci, i dać honorowe obywatelstwo Dąbrowy!
– Na pewno będziemy chcieli zorganizować spotkanie z Mają i ją odpowiednio uhonorować, ale na razie trudno mówić o konkretach. Zrobiła fantastyczną rzecz, to olbrzymi sukces jej hartu ducha, teraz najważniejsze, żeby odpoczęła. Przed nią kolejne turnieje, ma napięty kalendarz, ale liczymy, że znajdzie w nim miejsce na przyjazd do Dąbrowy – skomentował na gorąco Damian Rutkowski, zastępca prezydenta miasta.
Maja Chwalińska wicemistrzynią Roland Garros