„Szczerze mówiąc, już widzę ją w sobotnim finale. Nie sądzę, żeby polska tenisistka sprawiła jej problemy. Ich styl gry jest mniej więcej podobny, ale Diana jest inteligentniejsza, silniejsza i bardziej stabilna. Przewiduję, że będzie to dla niej łatwa przeprawa” – mówił o konfrontacji Chwalińskiej i Sznajder wybitny rosyjski tenisista, były lider światowego rankingu ATP w grze pojedynczej, zwycięzca turniejów wielkoszlemowych, zdobywca złotego medalu Igrzysk Olimpijskich w Sydney (2000) Jewgienij Kafielnikow.

A może wszyscy są błędzie? Może to nie rekolekcje z tenisowej przyszłości, tylko odnowienie tej niezwykłej dyscypliny

Kafielnikow oczyma wyobraźni widział w Paryżu rosyjski finał. Nie on jeden. Wielu ekspertów dawało większe szanse  Sznajder. Nie tylko dlatego, że jest na kortach świetnie znana. To triumfatorka 7 turniejów WTA, srebrna medalistka Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w grze podwójnej. Jest młodsza, niezwykle ofensywna i pochodzi z Rosji, która od lat jest „wylęgarnią” niezwykłych tenisowych talentów, przy której Polska dopiero raczkuje.

Jaki styl gry prezentuje Maja Chwalińska? 

Diana Sznajder umie na korcie wszystko. Czemu więc miałaby nie wygrać? Ale – wbrew przewidywaniom Kafielnikowa i jemu podobnych – naprzeciw Diany Sznajder nie stanął byle kto, ale zawodniczka, która – mimo że dopiero wychodzi z cienia – odwołuje się do najlepszych tradycji damskiego tenisa. Bo to jak gra Maja Chwalińska jest fenomenem i powiedzmy to wprost – zaskoczeniem dla całej społeczności damskiego touru.

Czytaj więcej

Tomasz Wacławek: Mała waleczna Maja

W dobie, kiedy na kobiecych kortach króluje fizyczność, niezwykle mocna gra z głębi kortu na wyniszczenie, serwis równie mocny, jak u mężczyzn epoki Nadala i Federera (Sabalenka czy Rybakina potrafią zaserwować z prędkością grubo powyżej 200 km/h), pojawia się nagle Maja Chwalińska, która siłę zastępuje niezwykłą finezją. Serwuje słabo (średnio 130 do 150 km/h), ale świetnie plasuje piłkę, nie ma niszczących ciosów zza linii, ale nadrabia wysoko odbijającymi się topspinami na koniec kortu, gra skróty i loby, stosuje zmodyfikowaną rotację, nie boi się slajsa, cudownie zmienia tempo, a przede wszystkim wyróżnia się niepodrabialną inteligencją gry. Dla niej tenis to szachy na korcie.

„Nie było nikogo takiego w tenisowym tourze od czasów Martiny Hingis” – komentuje wieloletni szef działu sportowego „Rzeczpospolitej” Mirek Żukowski prosto z Paryża, gdzie ogląda Maję na żywo. Czy Jewgienij Kafielnikow to wie? Owszem. On i wielu innych obserwatorów. Dla nich to tenis archaiczny, ale – jak się okazuje – skuteczny. A może wszyscy są w błędzie? Może to nie rekolekcje w tenisowej przyszłości, tylko odnowienie tej niezwykłej dyscypliny? Zobaczymy. Ani Kafielnikow tego nie wie, ani nie wiedziała przed meczem w półfinale Sznajder .

Jakie były powody przegranej Diany Sznajder z Mają Chwalińską?

Mając świadomość przyczyn porażek poprzednich rywalek Chwalińskiej, Sznajder stanęła przed dylematem, jak wygrać mecz z Polką. Wejść w fizyczną bijatykę jak z Sabalenką czy raczej próbować mówić na korcie językiem Chwalińskiej? Czy różnicować i wzbogacać grę? Wybrała to drugie. Też grała topspiny i często „chodziła” do siatki. Chciała być lepsza w sposobie gry, który jest naturalny dla Chwalińskiej. I to się nie powiodło. Nie była lepsza. Przegrywała. Na dodatek zderzyła się z niezwykłym spokojem, opanowaniem i cierpliwością polskiej tenisistki. I jej niezłomną wolą zwycięstwa. To druga ważna cecha Mai Chwalińskiej.

Czytaj więcej

Maja Chwalińska już zgarnęła fortunę. Na Roland Garros zarobiła więcej niż przez całą karierę

Polka gra „na zimno” i do końca. Korzysta z każdej szansy. Nie ma zawahań ani załamania nastroju. Diana Sznajder zderzyła się z jednym i drugim. Pod koniec meczu zmieniła styl i zaczęła grać bardzo fizycznie. Ale Maja Chwalińska była na to przygotowana. Mistrzowska defensywa Polki wystarczyła, by wyrzucić dobrze grającą Rosjankę z turnieju.

Szanse Mai Chwalińskiej w meczu finałowym z Mirrą Andrejewą

Teraz przed Mają jeszcze poważniejsza konfrontacja. Wielki paryski finał; coś, o czym jeszcze niedawno śnić pewnie nie miała śmiałości. W sobotę zagra z Mirrą Andrejewą. Młodą zawodniczką (19 lat), ale już uznaną gwiazdą. Eksperci podkreślają u Rosjanki wybitny zmysł taktyczny, precyzję, cierpliwość, doskonałą grę w defensywie, świetną pracę nóg, zmienność rotacji i geometrii, mocny return i fenomenalny, trudny do odczytania backhand. Rosjanka jest do tego silna, gra regularny serwis i ma to samo co Chwalińska – intuicję. Słabości? Nieliczne. Młodość, która zawsze wiąże się z mniejszym doświadczeniem. Emocjonalność i ekspresywność na korcie. To wszystko.

Wiele zależy od wyboru przez Andrejewą taktyki. Fałszywy krok spowoduje chaos. Ten chwilę paniki. To z kolei przełoży się – mam nadzieję – na błędy.

Czy Maja ma szansę na zwycięstwo? Ma. Już wyjaśniam, dlaczego Otóż Chwalińska jest jaka jest. Nie zmieni stylu, nie wzmocni gry. Nie pójdzie na konfrontację w fizyczności. Natomiast Andrejewa, świetnie rozumiejąc język tenisa Chwalińskiej, będzie musiała wybrać taktykę na ten mecz. Podobnie jak musiała to zrobić  Sznajder. Albo zastosować technikę fizycznego zmiecenia Chwalińskiej z kortu albo postawić na finezję à la Chwalińska.

Tenis i polityka, czyli jeden fałszywy krok skutkuje porażką

Sposób gry (taktyka, technika i mental) w tenisie jest kluczem w każdej rywalizacji. Także w polityce. Pamiętacie finał kampanii wyborczej Rafał Trzaskowski versus Karol Nawrocki? Dopóki Trzaskowski mówił własnym językiem jego szanse rosły. Miał sporą przewagę nad kontrkandydatem. Jednak potem sztab podjął decyzję o zmianie narracji i retoryki. Trzaskowskiego zmuszono do mówienia językiem Nawrockiego, do wykonania retorycznego zwrotu w stronę prawicy. Natychmiast się pogubił. Stracił autentyczność i wiarygodność. I przez to przegrał. W tenisie może wydarzyć się to w tę sobotę. Wiele zależy od wyboru przez Andrejewą taktyki. Fałszywy krok spowoduje chaos. Ten spowoduje chwilę paniki. To z kolei przełoży się – mam nadzieję – na błędy. I na to liczymy, najsilniej, jak można ściskając kciuki za naszą tenisistkę. Jak dotąd idzie siłą rozpędu. I niech tak będzie dalej.