Starsi kibice jeszcze wspominają sukcesy Tomasza Sikory, który zdobywał medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. Potem, kiedy zakończył karierę, nadeszły lata bardzo chude. Nie pojawili się jego godni następcy, Polski Związek Biathlonu nie miał pieniędzy i przez jedną zimę nawet nie prowadził centralnego szkolenia kadry męskiej.
O tamtych, ciemnych czasach można nareszcie zapomnieć. Od kilku lat polska drużyna robi systematyczne postępy, z 24. miejsca w światowej stawce, już zeszłej zimy wspięła się na 14. pozycję, a teraz może być jeszcze lepiej. Jest kilku młodych biatlonistów: Marcin Zawół, Konrad Badacz, Grzegorz Galica i przede wszystkim Jan Guńka, który coraz częściej punktuje w Pucharze Świata.
Jan Guńka jak Tomasz Sikora
Guńka wystąpił nawet w biegu ze startu wspólnego, w którym startuje 30 najlepszych biatlonistów na świecie. Takiego przypadku w polskim sporcie nie było od 14 lat. Ostatni raz udało się to Sikorze, który w 2011 r., w amerykańskim Fort Kent był drugi.
Czytaj więcej
W polskich skokach pojawił się wielki talent. Kacper Tomasiak daje nadzieję, że ta zima będzie pi...
Guńka ma ledwie 23 lata, a to w biatlonie oznacza dopiero początek poważnego ścigania. Norwegowie czy Niemcy, którzy mają o wiele większą rywalizację w reprezentacjach, w tym wieku dopiero przebijają się do walki w Pucharze Świata. Guńka ma już za sobą kilka lat startów i nawet w zeszłym roku zdobywał pierwsze punkty – w poprzednim sezonie zajmował miejsca pod koniec czwartej dziesiątki w biegu indywidualnym.