Świetny początek sezonu polskich biathlonistek

Anna Mąka była dziewiąta, a Joanna Jakieła jedenasta w biegu indywidualnym na 15 km podczas pierwszych w tym sezonie zawodów Pucharu Świata w Ostersund.

Publikacja: 26.11.2023 16:03

Marthe Johansen

Marthe Johansen

Foto: PAP/EPA

Wielu kibiców pamięta jeszcze sukcesy polskich biathlonistek, ale ostatnie lata, zwłaszcza po tym, jak przerwę w startach zrobiła sobie Monika Hojnisz-Staręga były słabe. Kłopoty reprezentacji powiększała jeszcze kontuzja Kamili Żuk (podczas letnich przygotowań wypadła z trasy nartorolkowej i złamała staw skokowy), która nie może startować i na razie nie wiadomo, kiedy wróci do rywalizacji

Tymczasem okazało się, że trener Tobias Torgersen potrafił przygotować kolejne zawodniczki. Po ciężkich treningach, w których stawiał na budowanie wytrzymałości, reprezentantki Polski na początku sezonu są w świetnej formie. Pierwsza na trasę wyruszyła Jakieła i już na pierwszym pomiarze czasu miała dobry wynik biegu. Trzeba było tylko to utrzymać na strzelnicy. Ostatecznie jeden błąd popełniła tylko na drugim strzelaniu i ostatecznie zajęła najwyższe miejsce w swojej karierze.

Czytaj więcej

Alpejczycy wymodlili śnieg

Dopiero z 60. numerem na trasę ruszyła najbardziej doświadczona w naszej ekipie Anna Mąka, która też od razu zameldowała się w czołówce. Po trzech bezbłędnych strzelaniach zanosiło się na dobry wynik, więc podczas ostatniej próby kibice mocno ściskali kciuki. Tam Polka dostała jedną karną minutę, ale ostatecznie skończyła na dziewiątym miejscu.

Przez pewien czas zanosiło się nawet, że w pierwszej dziesiątce zobaczymy dwie Polki, ale tuż przed końcem rywalizacji Jakiełę o trzy sekundy wyprzedziła debiutująca w PŚ Norweżka Marit Skogan. Udany start Polki oznacza też, że wśród najmłodszych zawodniczek (w klasyfikacji U25) Jakieła zajmuje drugą pozycję za Norweżką Marthe Johansen.

Czytaj więcej

Stefan Kraft pierwszym zwycięzcą PŚ w skokach

Tak dobrego występu polskie biathlonistki nie miały od prawie czterech lat. Dwie Polki w okolicach pierwszej dziesiątki były ostatnio w styczniu 2020 roku w sprincie w Oberhofie, gdy Hojnisz-Staręga była ósma, a Żuk dziewiąta.

Wielu kibiców pamięta jeszcze sukcesy polskich biathlonistek, ale ostatnie lata, zwłaszcza po tym, jak przerwę w startach zrobiła sobie Monika Hojnisz-Staręga były słabe. Kłopoty reprezentacji powiększała jeszcze kontuzja Kamili Żuk (podczas letnich przygotowań wypadła z trasy nartorolkowej i złamała staw skokowy), która nie może startować i na razie nie wiadomo, kiedy wróci do rywalizacji

Tymczasem okazało się, że trener Tobias Torgersen potrafił przygotować kolejne zawodniczki. Po ciężkich treningach, w których stawiał na budowanie wytrzymałości, reprezentantki Polski na początku sezonu są w świetnej formie. Pierwsza na trasę wyruszyła Jakieła i już na pierwszym pomiarze czasu miała dobry wynik biegu. Trzeba było tylko to utrzymać na strzelnicy. Ostatecznie jeden błąd popełniła tylko na drugim strzelaniu i ostatecznie zajęła najwyższe miejsce w swojej karierze.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sporty zimowe
Dlaczego Rudolf Rohaczek został zwolniony, ale pozostanie legendą
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Sporty zimowe
Nie żyje Konstantin Kołcow. Policja ujawniła okoliczności śmierci partnera Aryny Sabalenki
Sporty zimowe
Puchar Świata w narciarstwie alpejskim. Slalomem po ósmy kryształ
Sporty zimowe
Łyżwiarstwo szybkie. Polacy powalczą o medale mistrzostw świata
Sporty zimowe
Kamila Walijewa wraca przed sąd. Łyżwiarze czekają na medale wywalczone w Pekinie