Uwagę polskich kibiców tradycyjnie zogniskowała rywalizacja na 500 metrów. Stormowska miała nawet szansę na medal, ale upadek w końcówce biegu przekreślił jej marzenia o podium. Polka ostatecznie zajęła czwarte miejsce - za Rikki Doak, Selmą Poutsmą i Martiną Valcepiną. Udział w zawodach na ćwierćfinale zakończyły Gabriela Topolska oraz Nikola Mazur. Wśród panów na tym samym etapie odpadli Łukasz Kuczyński, Diane Sellier i Michał Niewiński.
Gwiazdą weekendu była Stormowska. Polka dzień po udanym występie na 500 m wystartowała w półfinale na dwukrotnie dłuższym dystansie i choć miała lepszy czas od trzeciej w drugim biegu Michelle Velzeboer - teoretycznie powinna więc pojechać w finale - to Holenderka decyzją sędziów awansowała do biegu medalowego. Stormowska wygrała finał B, dzięki czemu zajęła w klasyfikacji zawodów szóste miejsce.
Czytaj więcej
Adidas oraz BIZUU ubiorą w najbliższych latach polskich olimpijczyków. Lista partnerów i sponsoró...
Wysoką dyspozycje i spore możliwości pokazuje na początku sezonu także Pigeon. Tydzień temu dwukrotnie był w półfinale (1000 i 1500 m), a teraz poszedł za ciosem - na najdłuższym z dystansów był w sobotę trzynasty, a dzień później na 1000 m po raz pierwszy miał okazję powalczyć o medal. Awansował do finału, jechał na trzeciej pozycji, ale w walce na torze upadł razem z Shaoangiem Liu. Sędziowie uznali, że to Polak był winny, i go ukarali.
- Występy Stormowskiej nie są zaskoczeniem, bo od początku sezonu pokazuje, że jest gotowa do walki o wysokie lokaty. Postawa Pigeona to duży pozytyw oraz nadzieja, że także na dłuższych dystansach doczekamy się zawodnika, z który musi się liczyć światowa czołówka - mówi dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego (PZLS) Konrad Niedźwiedzki.