Reklama

Doświadczenie wciąż poszukiwane

Hubert Hurkacz pożegnał się z turniejem po porażce z Bernardem Tomiciem. Dziś gra Agnieszka Radwańska.

Aktualizacja: 03.07.2018 23:45 Publikacja: 03.07.2018 20:07

Miłą niespodzianką jest postawa 21-letniego Huberta Hurkacza – tenisista jest już na 121. miejscu w

Miłą niespodzianką jest postawa 21-letniego Huberta Hurkacza – tenisista jest już na 121. miejscu w klasyfikacji AT.

Foto: materiały prasowe

Hubert Hurkacz rozstał się ze swoim pierwszym Wimbledonem w dobrym towarzystwie: Petry Kvitovej, Dominika Thiema i Davida Goffina.

Wimbledońska przygoda Hurkacza skończyła się szybko – po 109 minutach młody polski tenisista przegrał z Bernardem Tomiciem 4:6, 2:6, 6:7 (2-7).

Z tego spotkania zostanie w pamięci mocne słońce i porywisty wiatr, plażowa londyńska pogoda trwa bowiem w najlepsze. Miłych wrażeń sportowych nie było, gdyż Australijczyk zwyciężył zdecydowanie. Hurkacz nie znalazł pomysłu na jego atak, nie potrafił pozbawić rywala pewności siebie i spokoju.

– Zabrakło mi doświadczenia. Tomić to specjalista od gry na trawie, grał nieprzyjemne, tzw. martwe piłki, czerpał energię z moich uderzeń. Wiele muszę poprawić, by wygrywać w Wielkim Szlemie z takimi jak on. Jestem zły na siebie, mogłem lepiej serwować, lecz to przeciwnik zmusił mnie do dopasowania się do jego gry – ocenił młody Polak.

Z Hurkacza możemy mieć jednak wielkoszlemową pociechę, bo skromności ma w sobie wiele, tak samo jak pokory wobec pracy. W rozmowie z tenisistą z Wrocławia słyszeliśmy Małyszowe echo: – Jak będę solidnie trenować, to wyniki przyjdą same.

Reklama
Reklama

Hurkacz wraca do Polski, zacznie przygotowania do startów w USA na kortach twardych, ale zanim to zrobi, będzie na przełomie lipca i sierpnia jedną z gwiazd challengera ATP Sopot Open, jak nazwa nie wskazuje – na razie w Gdyni.

Tomić od wielu lat pokazuje, że nosi w sobie gen samodestrukcji. Australijskie media są zdania, że Bernard, choć ma tylko 25 lat, wszedł w ostry zakręt, z którego może nie wyjechać.

Jego sportowa historia, od dzieciństwa pełna skandali, obrażania działaczy i rywali, straconych szans oraz obecności toksycznego ojca, wciąż się toczy.

Publicznie głoszone sarkastyczne opinie w rodzaju: „Po prostu zarabiam w tenisie wielkie pieniądze, liczę swoje miliony i wam radzę to samo", są zapewne rodzajem obrony, ale ostatnimi czasy z tymi milionami nie jest dobrze, australijski związek tenisowy też skończył z pomocą.

W drugiej rundzie rywalem Tomicia będzie Kei Nishikori, więc swoboda gry, dobrze widoczna w meczu z Polakiem, może nie wystarczyć.

Australia miała jednak swój dzień, we wtorek wygrali Nick Kyrgios, Daria Gavrilova, Ashley Barty, Samantha Stosur i Matthew Ebden (z Belgiem Davidem Goffinem – nr 10).

Reklama
Reklama

Nie miała swego dnia Petra Kvitova, co jest kolejnym dowodem na kruchość dwukrotnej mistrzyni Wimbledonu. Przegrała z Aliaksandrą Sasnowicz 4:6, 6:4, 0:6.

Wieczorem (po zamknięciu gazety) na korcie nr 6 pojawiła się także Magda Linette, grała z Julią Putincewą i nie była kandydatką do zwycięstwa.

Środa to dzień kolejnego meczu Agnieszki Radwańskiej. Po sześciu szczęśliwie obronionych meczbolach z rumuńską kwalifikantką trudno powiedzieć, co czeka widzów w spotkaniu Polki z Lucie Safarovą. Najlepiej czekać na tę rywalizację z bardzo ostrożnym optymizmem.

Krzysztof Rawa z Wimbledonu

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama