W kadrze skandal gonił skandal. Piłkarze kontestowali decyzje trenera, jeden z nich Nicolas Anelka zwyzywał selekcjonera i tylko dlatego, że sprawa została ujawniona w prasie, został wyrzucony z turnieju. W geście solidarności drużyna zastrajkowała, piłkarze nie wyszli na trening przed ostatnim meczem. Do tarć dochodziło między młodymi i starymi, piłkarzami wywodzącymi się z lepszych domów i z przedmieść. Kryzys w kadrze całkiem poważnie potraktował francuski parlament, osobiście interweniował ówczesny prezydent Nicolas Sarkozy. Troska polityków była uzasadniona, bo konsekwencje rozstroju w reprezentacji okazały się dotkliwe. Narodowa drużyna stała się obiektem kpin, straciła na popularności, sponsorzy odwrócili się plecami. Kryzys był naprawdę głęboki.
Odrodzenie na boisku i w biznesie
Reprezentacja przeszła długą i trudną drogę, by się w końcu oczyścić. Zmienili się trenerzy, niektórzy zawodnicy otrzymali wilczy bilet, federacja i selekcjoner (Didier Deschamps) każdy rodzący się konflikt dusili w zarodku. Z roku na rok drużyna się odradzała. Na ostatnim mundialu w Brazylii doszła do ćwierćfinału przegrywając 0:1 z późniejszymi zwycięzcami Niemcami. Dwa lata temu na Euro Francuzi ulegli 0:1 w finale Portugalii.
Trójkolorowi awansowali na mistrzostwa w Rosji z odrobiną nerwów, ale mimo wszystko pewnie i zasłużenie. Piłkarzy mają znakomitych, grających w czołowych klubach Europy. Kadra Francji od kilku dekad z powodzeniem korzysta z niewyczerpanego rezerwuaru piłkarzy dobrze wyszkolonych w lokalnych szkółkach. Na mundial Francuzi mogliby wysłać nawet dwie dobre drużyny. Trener czuje się na tyle pewnie, że może sobie pozwolić na niepowołanie Karima Benzemy z Realu Madryt, głównie z obawy na wywołanie fermentu w drużynie. Nie będzie niespodzianką, jeśli ten zespół powalczy w Rosji nawet o mistrzostwo.
Sukces sportowy przekłada się na biznesowy i marketingowy. Dwa lata temu siedem meczów Francuzów w mistrzostwach Europy - na turnieju, którego byli gospodarzami - miało nad Sekwaną najlepszą widownię telewizyjną w 2016 roku. Portale społecznościowe reprezentacji biją rekordy popularności. Dziś obserwuje je blisko 13 milionów użytkowników. Piłkarze są rozchwytywani w reklamach, lubią o nich pisać mniej i bardziej poważne magazyny. Najbardziej wymiernym znakiem odzyskanego zaufania i rosnącej popularności jest jednak zainteresowanie sponsorów.