Radomiak był w Częstochowie bliski pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie Ekstraklasy, ale gospodarze zdołali wyrównać na 11 minut przed końcem meczu.

Mecz zaczął się dla gospodarzy, którzy byli faworytem środowego spotkania, bardzo dobrze. Uskrzydleni zwycięstwem z Legią w Warszawie, po świetnym meczu w swoim wykonaniu, piłkarze Rakowa wyszli na prowadzenie w czwartej minucie. Ivi Lopez zagrał w pole karne, a tam ręką odbił piłkę jeden z zawodników gości. Sędzia podyktował rzut karny, a "jedenastkę" na bramkę pewnie zamienił Ivi Lopez.

Chwilę później mogło być już 2:0 - ale Vladislav Gutkovskis, po dośrodkowaniu Lopeza, strzelił minimalnie niecelnie głową.

Czytaj więcej

Ekstraklasa: Tylko Śląsk wciąż niepokonany

W 19. minucie bramkarz Radomiaka zdołał z kolei przenieść strzał Lopeza nad poprzeczką - relacjonuje Onet.

Wydawało się, że Raków kontroluje spotkanie - i wtedy Maurides, zastępujący w składzie Radomiaka Karola Angielskiego, wykorzystał dośrodkowanie Damiana Jakubiaka i doprowadził do remisu.

Remis pozwolił Rakowowi awansować na piąte miejsce w tabeli

W drugiej połowie niezwykle aktywny Lopez miał doskonałą szansę na zdobycie gola - ale z bliska trafił wprost w bramkarza Radomiaka. Co nie udało się Lopezowi udało się Mauridesowi, który dobił piłkę do bramki po strzale Mateusza Radeckiego.

Wtedy do ataku rzucił się Raków, który zdołał w 79. minucie wyrównać - Fran Tudor dośrodkował piłkę w pole karne, a Sebastian Musiolik głową pokonał bramkarza gości.

Remis pozwolił Rakowowi awansować na piąte miejsce w tabeli. Do prowadzącego w tabeli Lecha Poznań Raków traci trzy punkty. Piłkarze z Częstochowy mają też do rozegrania jeden mecz zaległy.