Kultowy Estadio Azteca widział już niejeden wielki mecz. Finały mundialu w 1970 r., w którym Brazylia z Pele zdobyła trzeci tytuł mistrzów świata, oraz mundialu w 1986 r., gdy wygrywała Argentyna Maradony. Widział „rękę Boga” i „gola stulecia”, czyli bramki boskiego Diego w słynnym ćwierćfinałowym meczu z Anglią.

Po otwierającym tegoroczne mistrzostwa spotkaniu Meksyku z RPA nie spodziewaliśmy się może fajerwerków, ale liczyliśmy, że nie będzie zimnej kalkulacji, by na starcie imprezy nie przegrać, zobaczymy trochę dobrego futbolu, a przede wszystkim bramki.

Meksyk – RPA. Shakira, Salma Hayek i Andrea Bocelli na otwarciu mundialu 

16 lat temu obie drużyny zmierzyły się na inaugurację mistrzostw świata w RPA i tamten mecz zakończył się remisem 1:1. Wtedy też ceremonię uświetniła Shakira, wykonując oficjalną piosenkę mundialu. Patrząc na nią w czwartkowy wieczór, można było pomyśleć, że czas się zatrzymał.

Kibiców na stadionie powitała Salma Hayek, meksykańska ambasadorka turnieju, a Andrea Bocelli, wraz z pochodzącą z Korei Południowej wokalistką EJAE, zaśpiewał hymn mistrzostw. Po raz pierwszy na boisko przed spotkaniem podczas odgrywania narodowych hymnów wyszły nie tylko podstawowe jedenastki, ale w kółku ustawiły się całe 26-osobowe kadry.

Szef FIFA Gianni Infantino z dumą prezentował puchar pożądania, a że przed mundialem apelował o luz i spokój, zbywając trudne pytania odpowiedziami, że nie nad wszystkim światowa federacja ma kontrolę, to najwyraźniej nie miała też wpływu na poślizg, z jakim rozpoczął się mecz.

Gospodarzom to jednak nie przeszkadzało, bo na trybunach trwała fiesta. Meksykanie nigdy nie wygrali na otwarcie mundialu i chcieli w końcu przerwać tę klątwę. Od początku dominowali, a kibice każde podanie swoich piłkarzy komentowali gromkim „Ole”.

Kim jest Julian Quiñones, strzelec pierwszego gola mundialu?

Na pierwszego gola turnieju nie musieli czekać długo. Już w dziewiątej minucie strzelił go Julian Quiñones. Urodzony w Kolumbii napastnik wykorzystał błąd rywali, którzy stracili piłkę tuż przed polem karnym.

Czytaj więcej

Brazylia na mundialu. Wieczny faworyt czeka na tytuł już 24 lata, pomóc ma Ancelotti

Quiñones wybrał Meksyk, bo tam zaczął zawodową karierę (paszport otrzymał w 2023 r.). Z trzema drużynami wygrywał tamtejszą ligę, a z UANL triumfował w Lidze Mistrzów CONCACAF. Ożenił się z meksykańską modelką i influencerką.

Od dwóch lat występuje w saudyjskim Al-Qadsiah, w minionym sezonie zdobył aż 37 bramek we wszystkich rozgrywkach. Został królem strzelców Saudi Pro League (33 trafienia), wyprzedzając m.in. Cristiano Ronaldo i Karima Benzemę. Przyjechał na mundial jako drugi najlepszy strzelec spośród wszystkich powołanych zawodników. Lepszymi liczbami w zeszłym sezonie mógł się pochwalić tylko Anglik Harry Kane (36 goli dla Bayernu w Bundeslidze).

W reprezentacji jednak Quiñones wcześniej snajperskimi zdolnościami nie imponował, a jeszcze pod koniec pierwszej połowy mógł trafić po raz drugi. Tym razem RPA uratował słupek. Tempo trochę spadło, zespół z Afryki chyba chciał już dotrwać do przerwy. Trzeba pamiętać, że mecz rozgrywany był w środku dnia, o godzinie 13 lokalnego czasu. Dodatkowe przerwy na uzupełnienie płynów też z pewnością się przydały.

Meksyk – RPA. Trzy czerwone kartki w drugiej połowie

Ledwo piłkarze wrócili na murawę, a RPA już musiało bronić się w dziesiątkę. Czerwoną kartkę za faul na wychodzącym na czystą pozycję Brianie Gutiérrezie dostał Sphephelo Sithole.

Czytaj więcej

Nowe przepisy gry podczas mundialu. „Marnowanie czasu nie będzie się opłacało"

Gospodarze szukali drugiej bramki, na boisko posłali 17-letniego Gilberto Morę, nazywanego meksykańskim Pedrim. Ale na 2:0 podwyższył strzałem głową dwukrotnie starszy Raúl Jiménez.

Zawodnicy z Afryki już się nie podnieśli, kolejną czerwoną kartkę otrzymał Themba Zwane (za uderzenie przeciwnika w głowę), ale w osłabieniu kończyli także Meksykanie, bo w doliczonym czasie boisko za faul opuścić musiał Cesar Montes. 

Pierwszy ze 104 meczów nie rozczarował, ale też nie porwał, choć kibice na trybunach bawili się wyśmienicie. My czekamy na więcej.