W czwartek Meksyk odniósł pierwsze w swojej historii zwycięstwo w meczu otwarcia mundialu, w piątek Kanada zdobyła pierwszy punkt w dziejach turnieju.
Kilka godzin później, w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu, do gry weszli Amerykanie i nie chcieli być gorsi. Rzucili się do ataku i już w siódmej minucie objęli prowadzenie po ładnej akcji Christiana Pulisica z Westonem McKennie, zakończonej niefortunnym zagraniem Damiana Bobadilli, który trafił do własnej bramki.
Gwiazdy Hollywood i politycy. Kto pojawił się na meczu USA – Paragwaj?
Na stadionie, który za dwa lata będzie areną otwarcia letnich igrzysk olimpijskich, oglądaliśmy koncert Amerykanów, chyba jeszcze lepszy niż artystyczne pokazy podczas trzeciej już w ciągu dwóch dni uroczystości inauguracji turnieju. Ponad 70 tys. kibiców, w tym m.in. gwiazdorzy Hollywood Tom Cruise, Brad Pitt i Leonardo DiCaprio, biło brawo piłkarzom, a wcześniej obserwowało występ Katy Perry i odśpiewało hymn USA.
Wiadomo było, że na trybunach zabraknie Donalda Trumpa. Jak informował Andrew Giuliani, szef grupy operacyjnej Białego Domu do spraw mundialu, powodem nieobecności prezydenta jest napięty harmonogram, choć nie brak głosów, że Trump nie chciał znów być wygwizdany przez kibiców – jak ostatnio w hali Madison Square Garden, przed meczem finałowym NBA New York Knicks – San Antonio Spurs. Poza tym jest chyba zajęty bardziej swoimi 80. urodzinami i organizowaną z tej okazji w niedzielę przed Białym Domem galą mieszanych sztuk walki.
Czytaj więcej
Kanadyjska ceremonia otwarcia piłkarskich MŚ nie zawierała odniesień wprost do polityki Donalda Trumpa. A jednak podkreślana podczas niej duma z wi...
Gianni Infantino nie mógł więc liczyć na rozmowy o futbolu ze swoim przyjacielem, a w loży honorowej zamiast Trumpa zasiadł obok szefa FIFA sekretarz stanu Marco Rubio. Władze USA reprezentowali w Los Angeles też szef Departamentu Transportu Sean Duffy i sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Markwayne Mullin.
Z mediów społecznościowych wiemy, że prezydent wykonał wcześniej telefon do piłkarzy i trenera. – Dzwonię tylko, by powiedzieć, że jest pan fantastycznym człowiekiem i świetnym trenerem – mówił Trump do selekcjonera USA Mauricio Pochettino. – Wiem, jak dobrzy są pana zawodnicy. Myślę, że naprawdę macie duże szanse na awans. Życzę wam powodzenia – dodał.
Czytaj więcej
W USA, Kanadzie i Meksyku ruszają największe w historii futbolu mistrzostwa świata. Może będą też najlepsze, ale na razie najmniej mówi się o piłce...
Piłkarze sprawili urodzinowy prezent prezydentowi USA. Już do przerwy prowadzili 3:0, bo dwa gole strzelił Folarin Balogun. Słabszym punktem Amerykanów była dotąd obrona. W poprzednich 14 meczach tylko raz zachowali czyste konto. Grali wyłącznie towarzysko, ale wyniki tych sparingów miały prawo niepokoić kibiców. Dopiero ostatnie dwa spotkania przywróciły wiarę w narodzie. Amerykanie pokonali Senegal (3:2) i nieznacznie przegrali z Niemcami (1:2).
– Pokazaliśmy, że możemy grać na najwyższym poziomie i rywalizować z wielkimi drużynami. Musimy zwyciężać, ale robić to z pasją. Chcemy sprawić, by kibice byli dumni z tego, co widzą na boisku – przekonywał Pochettino, ale ostrzegał przed lekceważeniem Paragwajczyków. – W kwalifikacjach pokonali Argentynę i Brazylię. Spodziewam się bardzo trudnego meczu.
Jego prognozy jednak się nie sprawdziły. Rywale, wracający na mundial po 16 latach przerwy (w 2010 r., podczas turnieju w RPA, osiągnęli największy sukces, docierając do ćwierćfinału, w którym przegrali z późniejszymi mistrzami Hiszpanami), kompletnie zawiedli. Na tle gospodarzy wyglądali bardzo blado, nie potrafili wyjść z własnej połowy. Ich nadzieje opierały się zwłaszcza na Julio Enciso. 22-letni napastnik Strasbourga był kontuzjowany, zdążył jednak wyleczyć się już na spotkanie z USA. Ale, podobnie jak jego koledzy z drużyny, nie pokazał niczego szczególnego. Z taką grą Paragwajczycy będą mieli problemy, by wyjść z grupy.
Czy Robert Lewandowski zagra w Chicago Fire?
Całe Stany żyły pierwszym meczem reprezentacji, ale w Chicago poruszenie wywołuje także wizyta Roberta Lewandowskiego. Przy autostradzie z lotniska do centrum miasta pojawił się nawet powitalny baner z wizerunkiem kapitana naszej kadry.
Polski napastnik wybrał się do USA wraz ze swoim agentem Pinim Zahavim. Mają rozmawiać z władzami Chicago Fire o możliwym transferze, ale to jeszcze nie oznacza, że Lewandowski postawi na ten kierunek. Najpierw będzie chciał wysłuchać, jaką ofertę przygotował dla niego klub.