Z trójki amerykańskich pięściarzy ten ostatni najszybciej przystał na warunki proponowane przez sztab Tomasza Adamka.

– Rahman i Toney to wielkie nazwiska. Ale oni wiedzą, że nie byłyby to łatwe pieniądze. Adamek jest młodszy, znacznie szybszy, więc nie chcieli ryzykować. Dlatego twierdzili, że nie odpowiada im termin tego pojedynku – powiedział „Rz” Ziggy Rozalski, który dba o interesy Adamka w USA.

– Podbili cenę, bo przecież nie przyznają się, że się mnie boją – mówi „Rz” Adamek, który w niedzielę wieczorem wrócił z Lake Placid. – Pojechaliśmy tam z Ziggym na kilka dni odpocząć i pojeździć na nartach, ale zabrakło śniegu. Trochę sypało, ale warunków do jazdy nie było. Najważniejsze, że odpocząłem i nabrałem chęci do pracy – twierdzi Adamek, który rozpoczyna przygotowania do walki z Estradą.

– Widziałem jego pojedynek z Rosjaninem Aleksandrem Powietkinem. Przegrał na punkty, ale krzywdy nie dał sobie zrobić. Jest szybki, dobry technicznie, nie będzie łatwo go pokonać – ocenia rywala Adamek, który po rozmowie z „Rz” pojechał podpisać kontrakt.

Urodzony w Providence (Rhode Island) Jason Estrada ma 29 lat, 185 cm wzrostu, 16 wygranych walk i dwie porażki. Ostatni pojedynek z Zuri Lawrence’em wygrał w siódmej rundzie.

Jako amator trzykrotnie zdobywał mistrzostwo USA, w 2003 roku wygrał Igrzyska Panamerykańskie. Rok później pojechał na igrzyska olimpijskie do Aten, gdzie przegrał z Kubańczykiem Michelem Lopezem Nunezem (7:21).

W miniony wtorek Adamek przeprowadził się do nowego domu. – Po 15 miesiącach pobytu w USA wreszcie jestem na swoim. Dom jest duży i wygodny, dobrze się w nim czuję – opowiada polski bokser. Były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej teraz może się skoncetrować tylko na walce. Jak wygra z Estradą, to prawdopodobnie w czerwcu pokaże go telewizja HBO.