Po trwającej blisko miesiąc przerwie Iga Świątek wreszcie wróciła na kort. Porażka z Magdą Linette już w pierwszym meczu w Miami spowodowała wstrząs w sztabie naszej najlepszej tenisistki. Polka rozstała się z trenerem Wimem Fissettem.
Nowego szkoleniowca nie szukała długo i już kilkanaście dni później potwierdziła krążące pogłoski, że będzie nim Francisco Roig, Hiszpan współpracujący przez lata z Rafaelem Nadalem.
Pierwsze zwycięstwo Igi Świątek pod wodzą nowego trenera
Iga do sezonu na kortach ziemnych przygotowywała się w akademii swojego idola na Majorce. 22-krotny mistrz turniejów wielkoszlemowych też w tych zajęciach brał udział.
Czytaj więcej
Trener tenisowy w profesjonalnym cyklu nie ma wpływu na wszystko, co się dzieje z zawodnikiem, ale to on jest ostatecznie rozliczany za jego występ...
– Zapytałam Rafę, czy mógłby przyjść i być dla nas inspiracją, podzielić się opiniami. To był prawdziwy zaszczyt móc go gościć – opowiadała podczas spotkania z dziennikarzami w Stuttgarcie. – Chciałam pojechać na Majorkę, bo znałam tamtejsze zaplecze, znałam kort. Wiedziałam, że wykonam tam solidną pracę bez żadnych dodatkowych rozpraszaczy.
Stuttgart to jedno z ulubionych miejsc Polki na tenisowej mapie. Triumfowała tu dwukrotnie, w 2022 i 2023 r. Przed rokiem dotarła do ćwierćfinału. Poniosła wtedy kolejną w swojej karierze porażkę z Jeleną Ostapenko, ale okazji do rewanżu mieć nie będzie, bo w środę broniąca tytułu Łotyszka przegrała z Mirrą Andriejewą (7:5, 2:6, 4:6) i to właśnie 18-letnia Rosjanka może stanąć teraz na drodze Świątek (wcześniej musi pokonać Amerykankę Alycię Parks).
„Nie będę dla siebie zbyt surowa”. Iga Świątek o powrocie na kort
Iga pierwszy mecz w Stuttgarcie z Laurą Siegemund rozpoczęła tak, jakby chciała pokazać, że gorszy czas ma już za sobą, a praca z nowym trenerem dodała jej skrzydeł. Wygrała szybko trzy pierwsze gemy i wydawało się, że to spotkanie może zamknąć w ekspresowym tempie.
Później jednak zaczęła popełniać błędy, a 38-letnia reprezentantka gospodarzy wróciła do gry. Już do końca był to wyrównany mecz, chociaż cały czas pod kontrolą Świątek. Polka wykorzystała już pierwszą piłkę meczową. Zwyciężyła 6:2, 6:3.
Iga zdaje sobie sprawę, że efekty współpracy z nowym trenerem nie przyjdą natychmiast. – To nie jest tak, że obudzisz się następnego dnia i zrobisz nagle dobrze to, co nie wychodziło przez kilka miesięcy. To proces. Maraton, a nie sprint. Staram się dać sobie czas. Nie będę dla siebie zbyt surowa. Francis też mnie do tego zachęca – zapewnia Świątek.