Maja Chwalińska nie przestaje zaskakiwać. Po przejściu trzystopniowych kwalifikacji wyrzuciła już za burtę mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, a w czwartek odesłała do domu Elise Mertens, 21. rakietę świata.

Tak daleko w Wielkim Szlemie jeszcze nie zaszła, a drugi set, wygrany do zera, był jej popisem. Nie przeszkodziły jej nawet problemy zdrowotne (zresztą jej rywalka też zmagała się z kłopotami).

Maja Chwalińska sprawiła kolejną niespodziankę w Roland Garros

– Jeszcze to do mnie nie dociera, ale na pewno się cieszę. Nie czuję się jednak postrachem faworytek. Dopiero zbieram doświadczenie. Za każdym razem, gdy wychodzę na kort, nie wiem, czego się spodziewać, ale to działa w obie strony, bo przeciwniczki też mnie nie znają – opowiadała przed kamerami Eurosportu.

W sobotę Chwalińska zmierzy się z Greczynką Marią Sakkari lub Amerykanką Claire Liu.

Wcześniej, bo już w piątkowe południe pierwszy w historii polski pojedynek w Paryżu. O awans do czwartej rundy powalczą Iga Świątek i Magda Linette.

Roland Garros już bez lidera światowego rankingu

Pierwszego tytułu w Roland Garros nie zdobędzie Jannik Sinner. Lider rankingu ATP, pod nieobecność broniącego trofeum Hiszpana Carlosa Alcaraza, był głównym faworytem, ale odpadł już w drugiej rundzie w dramatycznych okolicznościach.

Włoch prowadził 6:3, 6:2, 5:1, ale wówczas dopadły go kłopoty zdrowotne, pewnie we znaki dał się także upał. Brał przerwy medyczne, które nie przynosiły efektu. Przegrał sześć gemów z rzędu, a w kolejnych setach już nie nawiązał walki. To jego pierwsza porażka od lutego.

Transmisje z Roland Garros w Eurosporcie oraz na platformach HBO Max i Player