Reprezentacja Polski nie jedzie na Mistrzostwa Świata, ale to nie znaczy, że będzie odpoczywać. Czerwcowe okienko trzeba wykorzystać na przygotowanie się do ruszającej jesienią Ligi Narodów, bo to właściwie jedyna okazja, żeby dać szansę debiutantom. Następne mecze piłkarze Jana Urbana zagrają dopiero pod koniec września i na początku października z Bośnią i Hercegowiną, Szwecją i Rumunią.
Lewandowski ciągle nie zadeklarował, czy i jak długo będzie jeszcze grał w kadrze, ale wiadomo, że coraz intensywniej trzeba się przygotowywać do radzenia sobie bez kapitana. Nasz napastnik bardzo rzadko odnosi kontuzje, ale już w przeszłości zdarzały się mecze, na które nie przyjeżdżał, chociaż był zdrowy. Bez niego na ogół kadrze było trudno, jak choćby w przegranym przed rokiem spotkaniu eliminacyjnym z Finlandią, po którym z reprezentacją pożegnał się selekcjoner Michał Probierz.
Kto zagra w składzie Polski z Ukrainą i Nigerią?
Teraz Lewandowski jest, ale Urban powołał dwóch napastników, którzy wcześniej nie grali w kadrze. Obaj mają dość nietypowe historie i jeszcze pół roku temu mało kto by się spodziewał, że dostaną swoją szansę. Czubak ma już 26 lat i dopiero w tym sezonie zadebiutował w PKO BP Ekstraklasie. Wcześniej przez wiele lat występował w pierwszej lidze, gdzie strzelał bardzo dużo goli dla Arki Gdynia.
Żaden polski klub się po niego nie zgłosił, więc kiedy ostatniej zimy przyszła oferta z belgijskiego KV Kortrijk, postanowił spróbować swoich sił. Tamten transfer zupełnie mu nie wyszedł. Czubak zagrał ledwie 73 minuty w ośmiu spotkaniach, jego klub spadł do drugiej ligi, a napastnik wrócił do Polski i podbił Ekstraklasę w barwach Motoru Lublin. Strzelił 18 goli, miał trzy asysty i był najskuteczniejszym z Polaków (królem strzelców został Tomáš Bobček z Lechii Gdańsk).
Jeszcze ciekawsza jest historia Mateusza Żukowskiego, który rozpoczynał w Lechii Gdańsk jako skrzydłowy, potem został przekwalifikowany na bocznego obrońcę, a w Magdeburgu (2. Bundesliga) zaczął być wystawiany jako środkowy napastnik i radził sobie świetnie. Sezon skończył jako wicekról strzelców z 17 golami na koncie.
Jeśli zadebiutuje w niedzielnym meczu z Ukrainą we Wrocławiu, będzie to dla niego wyjątkowy występ. Przez dwa lata w Śląsku pracował z Jackiem Magierą, który już wtedy widział, że ten zawodnik ma ogromne możliwości. – Każdego traktuję indywidualnie i nie do wszystkich mówię tym samym językiem. Jeszcze nie do każdego piłkarza znalazłem klucz. Przykład? Choćby Mateusz Żukowski, który świetnie prezentuje się na treningach, a w meczach nie pokazuje całego potencjału – mówił „Rzeczpospolitej” w październiku 2023 roku Magiera.
Żukowski po jednym z goli oddał hołd Magierze, który był asystentem Jana Urbana w reprezentacji Polski i zmarł nagle 10 kwietnia.
Jan Urban nie powołał najlepszego piłkarza Ekstraklasy
W kadrze jest też kilka innych nowych twarzy. Urban powołał dwóch środkowych obrońców, którzy będą mieć szansę debiutu. O Kacpra Potulskiego dziennikarze i kibice upominali się już wcześniej, bo dawno nie było nastolatka z Polski, który tak dobrze radziłby sobie w Bundeslidze. Potulski zagrał w 15 meczach najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech i ośmiu spotkaniach Ligi Konferencji Europy, a wszystkich zaszokował, strzelając gola Bayernowi Monachium na Allianz Arenie.
Czytaj więcej
Szybko osiwiał, ale miał wciąż młodą twarz i świadomość, ile jeszcze dobrego czeka go w życiu. Pomagał ludziom, nawet obcym, nie czekając na rewanż...
Powołanie dostał też Oskar Wójcik z Cracovii, na którego postawił w tym sezonie najpierw Luka Elsner, a po zwolnieniu Słoweńca także Bartosz Grzelak. Możliwe, że latem obrońca przeniesie się do jednej z lig zagranicznych.
Niemal tyle samo, co o powołaniach, mówi się o tych, których Urban nie wziął na zgrupowanie. W kadrze nie ma m.in. Wojciecha Mońki z Lecha Poznań, który został wybrany najlepszym obrońcą Ekstraklasy. Z drużyny mistrza Polski powołania nie dostał żaden piłkarz, choć blisko był Antoni Kozubal. Ostatecznie pomocnik nie pojechał na zgrupowanie, żeby odpocząć po ciężkim sezonie.
Nie ma także najlepszego piłkarza minionego sezonu, czyli Bartosza Nowaka z GKS Katowice, a jest np. Bartosz Kapustka z Legii, która długo broniła się przed spadkiem.
Transmisja meczu Polska – Ukraina w niedzielę o 17.30 w TVP 1 i TVP Sport