To był najbardziej niespodziewany finał europejskich rozgrywek od dawna, skoro o trofeum rywalizowały drużyny, dla których jest to dopiero drugi sezon w pucharach. Sam udział w takim meczu był więc dla nich już wielkim wydarzeniem i świętem.
Po ostatnim gwizdku sędziego w Lipsku cieszyli się jednak tylko Londyńczycy. Crystal Palace do zwycięstwa wystarczył jeden gol. Strzelił go chwilę po przerwie Jean-Philippe Mateta. Wykorzystał błąd bramkarza i z bliska wepchnął piłkę do siatki.
Crystal Palace triumfuje w Lidze Konferencji. Kiedy finał Ligi Mistrzów?
Sukcesy Crystal Palace to przede wszystkim zasługa trenera Olivera Glasnera. Austriak poprowadził w ubiegłym roku zespół do Pucharu Anglii, wywalczył z nim też Tarczę Wspólnoty. Jego piłkarze nie przestraszyli się gigantów angielskiego futbolu. Za pierwszym razem pokonali Manchester City, za drugim Liverpool po rzutach karnych.
– Myślę, że wszyscy, kiedy byliśmy małymi chłopcami kopiącymi piłkę o ścianę i oglądaliśmy takie mecze w telewizji, mieliśmy wielkie oczy i mówiliśmy: „Wow, chciałbym być częścią tej gry”. Teraz możemy być głównymi aktorami tego widowiska i nadszedł czas, by pokazać, dlaczego gramy w piłkę – opowiadał Glasner przed finałem.
Austriak pomógł spełnić swoim zawodnikom dziecięce marzenia, ale jego dwuletnia misja dobiegła właśnie końca. Decyzję o tym, by nie przedłużać kontraktu podjął już kilka miesięcy temu.
Czytaj więcej
To była podróż pełna ostrych zakrętów, ale po 22 latach Arsenal wrócił w końcu na angielski tron. Pomógł trener Mikel Arteta.
Crystal Palace to 12. klub z Anglii, który triumfował w europejskich pucharach. Dołączył do Arsenalu, Aston Villi, Chelsea, Evertonu, Ipswich Town, Liverpoolu, Manchesteru City, Manchesteru United, Nottingham Forest, Tottenhamu i West Hamu. Dzięki triumfowi w Lidze Konferencji w przyszłym sezonie wystąpi po raz pierwszy w Lidze Europy.
To już jest znakomity sezon dla drużyn z Premier League, a może być jeszcze lepszy. Na deser Arsenal powalczy w sobotnim finale Ligi Mistrzów w Budapeszcie z Paris Saint-Germain. Nie jest faworytem, ale właśnie dlatego ewentualne zwycięstwo będzie miało smak tak bardzo wyjątkowy.