Półfinały trzeba było przekładać z powodu obfitych opadów deszczu, bo tory nie nadawały się do jazdy. Woda nie ostudziła jednak emocji i mecze były pasjonujące.
W pojedynku z Betardem Wrocław broniący tytułu zespół z Zielonej Góry wcale nie był faworytem, choć w składzie ma Grega Hancocka, Fredrika Lindgrena i Piotra Protasiewicza. Sezon zaczął słabo i do play-off przystępował dopiero z piątego miejsca. Wynik pierwszego meczu rozegranego w Zielonej Górze utwierdził jeszcze w przekonaniu tych, którzy uważali, że Falubaz na pewno mistrzostwa nie obroni. Wynik 44:46 i tylko dwa punkty przewagi przed rewanżem stawiały w uprzywilejowanej pozycji drużynę trenera Marka Cieślaka.
Tak było jeszcze kilka minut po zakończeniu meczu, ale wszystko zmieniło się w jednej chwili, gdy działacze Falubazu zobaczyli, że w garażu brakuje jednego z motocykli Piotra Świderskiego. Zaalarmowali sędziego, a ten zgodnie z przepisami zamknął garaże i przeliczył maszyny. Betard stracił punkty zdobyte przez Świderskiego. Na nic zdały się żale trenera Cieślaka, bo przepis mówi jasno, że motocykl nie może wyjechać bez pozwolenia sędziego. Wyniku 46:38 bronić już dużo łatwiej i to się mistrzom Polski udało. W rewanżu padł remis 45:45 i na nic zdała się świetna jazda Jasona Crumpa, który zdobył 13 punktów.
Im bliżej finału, tym Falubaz jeżdzi lepiej. W play-off jeszcze nie przegrał, choć wydawało się, że nie przejdzie nawet pierwszej rundy, gdyż musiał rywalizować ze Stalą Gorzów z Tomaszem Gollobem i Nickim Pedersenem w składzie. Wygrał, a prezes Falubazu Robert Dowhan, który zarzucał rywalom rozrzutność i psucie rynku zbyt wysokimi kontraktami (choć, jak twierdzą wtajemniczeni, sam płaci niewiele mniej), przeżywał chwile triumfu.
Dobiegający końca sezon znów minął pod znakiem straszenia widmem bankructwa klubów i walką prezesów o obniżenie zarobków. Poprzednie dwie próby skończyły się na zapowiedziach, ale teraz ma być inaczej. Limit zarobków budzi opór u zawodników. Przeciwny jest mu chociażby Janusz Kołodziej, gwiazda drugiego z finalistów – Unii Leszno. To jego świetna jazda w obu półfinałowych meczach z Unibaksem Toruń otworzyła drogę do walki o złoto.