Nawet alpejczycy, na czele z Mikaelą Shiffrin apelują, żeby nie lekceważyć globalnego ocieplenia. Protestujący swoje pięć minut mieli ostatnio podczas slalomu w austriackim Gurgl, gdzie jeden z nich rozsypał przy mecie pomarańczowy proszek, wymuszając na organizatorach przerwę.
Poprzednia edycja Pucharu Świata w skokach narciarskich - z uwagi na piłkarski mundial - rozpoczęła się wyjątkowo wcześnie, bo już w pierwszy weekend listopada. Otwierające sezon zawody rozegrano wówczas w Wiśle, choć w Beskidach próżno było szukać śniegu. Inauguracja cyklu odbyła się więc w formacie hybrydowym, czyli na lodowych torach oraz igelitowym zeskoku.
Czytaj więcej
– Czuję głód skoków i nawet kiedy bywam zmęczony, to idę spać z myślą, że kolejnego dnia będę robił to, co kocham, i chciałbym tak do końca życia –...
Puchar Świata w skokach narciarskich. Na czym polegają zawody hybrydowe
- Wydawać by się mogło, że to słuszne rozwiązanie, ale skoki są sportem zimowym, więc dopóki mamy możliwości, aby robić zawody normalnie, to musimy tak dobierać lokalizacje i terminy, aby przeprowadzać je w pełnej formie zimowej. To dodaje uroku i atmosfery. Hybrydowe zawody są pomostem oraz ratunkiem. Może lepszym rozwiązaniem będzie przeniesienie skoków na lato. Zima mogłaby być okresem przygotowawczym, a igelit miejscem imprez docelowych - zastanawia się były trener kobiecej reprezentacji Polski Sławomir Hankus.
Nie wyobrażam sobie ustanowienia skoków sportem letnim, choć ułatwiłoby to rozgrywanie zawodów. Tradycja i historia powinny być na pierwszym miejscu
Takiego scenariusza nie wyobraża sobie olimpijczyk z Nagano (1998), a obecnie trener Krystian Długopolski. - Skoki na zawsze pozostaną dyscypliną zimową, tak samo, jak narciarstwo alpejskie czy biegi narciarskie. Nie widzę innej możliwości - mówi. - Nie wiem dlaczego ktoś w ogóle nazywa skakanie na torze lodowym i lądowanie na igelicie hybrydą. Już w latach 90. skakaliśmy tak w Worochcie - przypomina.
Puchar Świata w skokach narciarskich. Tradycja i historia na pierwszym miejscu
- Sam fakt, iż takie pojęcie, jak zawody hybrydowe, mamy w regulaminie, to duża zmiana i krok w dobrym kierunku. Rok temu takie konkursy w Wiśle wypadły bardzo dobrze, natomiast teraz mamy połowę listopada, a skocznie na północy Europy już funkcjonują, więc nie widzę problemu z ocieplaniem klimatu - mówi z kolei wicemistrz świata juniorów w drużynie (2005), obecnie trener Wojciech Topór. - Nie wyobrażam sobie ustanowienia skoków sportem letnim, choć ułatwiłoby to rozgrywanie zawodów. Wtedy można byłoby pokusić się nawet o budowę skoczni w egzotycznych krajach, lecz latem nie ma tej magii, co zimą. Tradycja i historia powinny być na pierwszym miejscu.
Czytaj więcej
Reprezentacja Polski 250 dni przed imprezą w Paryżu ma kilkunastu kandydatów do medali i choć niełatwo będzie poprawić wyniki z Tokio, to emocji po...
Różnice między torami istnieją. Latem skoczkowie rywalizują na ceramicznych. - Zrobione są z tworzywa sztucznego, mają plastikowe, zaokrąglone wypustki oraz są zraszane na bieżąco wodą, aby zmniejszyć tarcie, natomiast tory lodowe przeważnie robi się w tych letnich poprzez podłączenie do specjalnych agregatów. Boki zostają te same, natomiast na dole jest lód, po którym rozpędzają się skoczkowie. Niektórzy mają lepsze czucie w torach lodowych, gdzie mniej jest dodatkowych drgań, „podskakiwania” nart - wyjaśnia Topór.
Tegoroczny sezon skoczkowie zaczynają w Ruce i choć kłopotów z brakiem białego puchu tam nie ma, to niewykluczone, że rywalizacja w warunkach hybrydowych szybko do pucharowego cyklu powróci.