Liga Mistrzów. Real znów to zrobił. Wygrał na Wembley i wrócił na tron

Borussia Dortmund próbowała zaskoczyć Real, ale to Królewscy wygrali 2:0 na Wembley, wrócili na europejski tron i mają upragniony 15. Puchar Mistrzów

Publikacja: 01.06.2024 23:06

Piłkarze Realu Madryt świętują po zwycięstwie na zakończenie finałowego meczu piłkarskiego Ligi Mist

Piłkarze Realu Madryt świętują po zwycięstwie na zakończenie finałowego meczu piłkarskiego Ligi Mistrzów UEFA z Borussią Dortmun

Foto: AFP

Finały ważnych rozgrywek i wielkich turniejów bywają daniem niestrawnym, ale pierwszy od 11 lat mecz na Wembley, którego stawką był triumf w Champions League, mógł się podobać.

Przed spotkaniem publiczność rozgrzał Lenny Kravitz, dając krótkie, ale porywające show. A chwilę później swój koncert zaczęli piłkarze.

Finał Ligi Mistrzów. Borussia nieskuteczna, Real bezlitosny

Trener Borussii Edin Terzić przekonywał, że jeśli jego piłkarze wyjdą na boisko odważnie i z podniesionymi głowami, a nie po to, by patrzeć grzecznie, jak Real sięga po kolejny puchar do gabloty, to mają szansę sprawić niespodziankę.

Tej odwagi na początku im nie brakowało, w przeciwieństwie do skuteczności. Okazji do zaskoczenia Królewskich nie wykorzystali Julian Brandt i Karim Adeyemi, a Niclas Fuellkrug trafił w słupek. To wszystko działo się w ciągu zaledwie kilku minut.

Czytaj więcej

Liga Mistrzów. W sobotę wielkie święto futbolu na Wembley. Finał, jakiego jeszcze nie było

Borussia była głodna sukcesu. Na finał czekała od 2013 roku, przez te 11 lat ani razu nie dotarła nawet do najlepszej czwórki rozgrywek. Jesienią wygrała jednak grupę śmierci, w ćwierćfinale była w stanie strzelić pięć goli słynącemu z żelaznej defensywy Atletico Madryt, a w półfinale wyrzuciła za burtę Paris Saint-Germain, nie tracąc bramki.

Teraz też nie miała nic do stracenia. Presja ciążyła na przeciwnikach, choć Carlo Ancelotti podkreślał, że to wieczór, w którym równie ważna jak walka i zaangażowanie będzie dobra zabawa.

Carlo Ancelotti śrubuje trenerskie rekordy

Borussia, mimo że na krajowym podwórku zaliczyła bolesny sezon, zajmując dopiero piąte miejsce w Bundeslidze (to najsłabszy wynik od dziewięciu lat, kiedy była siódma), jeszcze w pierwszej połowie pokazała swoje groźne oblicze. W drugiej nie przestała szukać swojej szansy, ale mocniej zaatakował też Real. Pokonać Gregora Kobela próbowali m.in. Jude Bellingham i Toni Kroos.

Dla obydwu był to szczególny wieczór. Pierwszy grał przecież przeciw byłym kolegom, w dodatku na ojczystej ziemi. Drugi kończy karierę. To był jego ostatni występ w klubowej piłce (przez blisko dziesięć lat rozegrał w Realu ponad 460 meczów). Przed nim jeszcze tylko Euro 2024, bo zgodził się wrócić do reprezentacji Niemiec i pomóc jej w turnieju, którego będzie gospodarzem, a potem futbolowa emerytura.

Z Madrytu Kroos odejdzie spełniony, bo to po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego pierwszą bramkę w sobotnim finale zdobył Dani Carvajal.

Czytaj więcej

Pokerzysta Carlo Ancelotti

Real nie zwykł przegrywać finałów. Od czasu powstania Ligi Mistrzów w 1992 roku wystąpił w nich dziewięciokrotnie i wszystkie zakończył zwycięstwem. Do perfekcji opanował sztukę wychodzenia z największych problemów. Widzieliśmy to najlepiej w półfinałowym rewanżu z Bayernem Monachium, ale nie tylko. Nie ma drugiej takiej drużyny, która potrafiłaby tak skutecznie odwracać losy rywalizacji na swoją korzyść.

Kiedy Real przyleci do Warszawy?

Na Wembley Real wyniku gonić nie musiał, ale z kilku sytuacji wyszedł obronną ręką, wyczekał swojej szansy i w swoim stylu z zimną krwią wykonał egzekucję. W końcówce na 2:0 podwyższył Vinicius Junior.

Carlo Ancelotti śrubuje swój trenerski rekord - ma już piąty puchar Ligi Mistrzów, trzeci zdobyty z Realem. Latem przyleci z drużyną do Warszawy. Polskich kibiców czeka duża atrakcja, bo na PGE Narodowym Królewscy powalczą z Atalantą Bergamo o Superpuchar Europy (14 sierpnia).

Finał Ligi Mistrzów

  • Borussia Dortmund — Real Madryt 0:2

(D. Carvajal 74, Vinicius Junior 83)

Finały ważnych rozgrywek i wielkich turniejów bywają daniem niestrawnym, ale pierwszy od 11 lat mecz na Wembley, którego stawką był triumf w Champions League, mógł się podobać.

Przed spotkaniem publiczność rozgrzał Lenny Kravitz, dając krótkie, ale porywające show. A chwilę później swój koncert zaczęli piłkarze.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka nożna
Trzy minuty szaleństwa. Echa meczu Bayern-Real
Piłka nożna
Borussia Dortmund w finale Ligi Mistrzów. Bajka jeszcze się nie skończyła
Piłka nożna
Takiego sezonu Robert Lewandowski nie miał od 11 lat. Czy Hansi Flick odmieni Barcelonę?
Piłka nożna
Bologna w Lidze Mistrzów. Polacy pomogli napisać piękną historię
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Piłka nożna
Kolejny sezon Ligi Mistrzów. Piraci wzięli kurs na Europę
Paryż 2024
Czy Kylian Mbappe zagra w Paryżu? Emmanuel Macron zaczął negocjacje