Święto futbolu na Narodowym miało oprawę godną wydarzenia. Nie zepsuł go zapowiadany bojkot kibiców. Fani Pogoni i Wisły protestowali przeciw obecności policji w strefie kontroli, ale ostatecznie na trybuny warszawskiego stadionu weszli i od pierwszej minuty oglądali ciekawe i emocjonujące spotkanie.
Piłkarze z Krakowa od początku narzucili wysokie tempo, dominowali i już po pierwszej połowie powinni prowadzić. Najlepszą okazję miał Szymon Sobczak, ale po jego strzale głową bramkarz Pogoni Valentin Cojocaru sparował piłkę na słupek.
Pogoń Szczecin - Wisła Kraków. Jak doszło do dogrywki na Narodowym?
Wisła rzuciła się na rywala, jakby chciała pokazać, że jest głodna sukcesu, a po spadku z Ekstraklasy nie odstaje wiele od drużyn występujących na salonach i może z nimi toczyć wyrównane boję.
Pogoń przetrwała jednak trudny okres i spokojnie czekała na swoją szansę. Ta nadeszła kwadrans przed końcem meczu. Obrońcy Wisły stracili na moment koncentrację przy wyrzucie piłki z autu. Adrian Przyborek podał do Efthymiosa Koulourisa, Grek uderzył mocno i Pogoń objęła prowadzenie.
Czytaj więcej
W czwartek o Puchar Polski na PGE Narodowym zagrają Pogoń Szczecin i Wisła Kraków. Znów więcej niż o piłkarzach mówi się jednak o kibicach.
Wydawało się, że dogrywka i rzuty karne - jak przed rokiem w meczu Legii Warszawa z Rakowem Częstochowa - potrzebne nie będą, że zawodnicy ze Szczecina nie wypuszczą już z rąk okazji, by wstawić do klubowej gabloty wreszcie trofeum. Tym bardziej, że znakomitą interwencją w ostatnich minutach popisał się Mariusz Malec, wybijając piłkę zmierzającą do bramki po strzale Goku.
Sędzia doliczył jednak aż dziesięć minut, a w ostatniej akcji spotkania wyrównał Eneko Satrustegui VAR sprawdzał jeszcze, czy nie było spalonego. Bramka została uznana i arbiter Tomasz Kwiatkowski dał sygnał do dogrywki.
Puchar Polski. Jaka premia dla Wisły Kraków?
- Każdy z nas musi zagrać mecz życia - przekonywał Kamil Grosicki, który jest wychowankiem Pogoni. Dla niego, jak i dla całego Szczecina, miał to być wyjątkowy dzień. A był taki dla Wisły.
Stracony gol siedział w głowach piłkarzy Pogoni. Ledwie rozpoczęła się dogrywka, a fatalny błąd popełnił Leo Borges, zagrywając piłkę wprost pod nogi Angela Rodado. Hiszpan, najlepszy strzelec pierwszej ligi, skorzystał z prezentu, popędził na bramkę i trafił na 2:1. Wynik już się nie zmienił, choć jednej i drugiej drużynie nie brakowało sytuacji.
Czytaj więcej
Trener Wisły Kraków Albert Rude tłumaczy, że jego piłkarze są zmęczeni, choć w dwa miesiące rozegrali tylko trzynaście meczów. Szanse na bezpośredn...
Wisła otrzyma od PZPN solidny zastrzyk finansowy - 5 mln zł, zyska też prawo gry w eliminacjach Ligi Europy - od pierwszej rundy (przed rokiem nagrodą dla zdobywcy pucharu był występ w kwalifikacjach mniej prestiżowej Ligi Konferencji).
13-krotny mistrz Polski wciąż liczy się też w wyścigu o powrót do Ekstraklasy - najprawdopodobniej czeka go udział w barażach.
Finał Pucharu Polski
- Pogoń Szczecin - Wisła Kraków 1:2 po dogrywce
(E. Koulouris 75 - E. Satrustegui 90+10, A. Rodado 93)