Reklama

Rajd Dakar wjechał do Boliwii

Rafał Sonik po powrocie do Polski przejdzie operację złamanej nogi. Szósty etap z metą w La Paz wygrali: Jeremias Gonzalez Ferioli (quady), Antoine Meo (motocykle) i Carlos Sainz (samochody). W piątek dzień przerwy.
Rajd Dakar wjechał do Boliwii

Foto: AFP

– Ból był ogromny. Wywoływał go każdy ruch. Nie byłem w stanie nawet przesunąć stopy, nie mówiąc już o tym, żeby wstać i przenieść na nią ciężar. Jadąc dojazdówką, musiałem zmieniać biegi ręką, więc domyślałem się, że niestety nie jest to tylko mocniejsze stłuczenie – opowiada Sonik, który swój jubileuszowy, dziesiąty start w Dakarze musiał zakończyć po pięciu dniach rywalizacji. – Jestem już w kontakcie z lekarzami w kraju i za kilka dni wrócę, by poddać się operacji. Dopiero wtedy dowiemy się, jak długo potrwa rehabilitacja, ale ze wstępnej oceny wynika, że wcześniej czy później wrócę na quada – dodaje z uśmiechem krakowianin.

Rajdowa karawana jedzie dalej. Piaskowe wydmy zastąpiły góry. W czwartek na szczęście obyło się bez groźnych wypadków, ale ze względu na złe warunki organizatorzy o ponad 100 km skrócili odcinek specjalny dla quadowców i motocyklistów.

Quadami pierwsi linię mety minęli Argentyńczycy: Jeremias Gonzalez Ferioli przed Pablo Copettim. Kamil Wiśniewski stracił do zwycięzcy 13 minut, co dało mu 15. miejsce (w klasyfikacji generalnej 21.). Prowadzenie utrzymał Chilijczyk Ignacio Casale.

Bez zmian również na czele klasyfikacji samochodów. Carlos Sainz odrabia jednak stopniowo straty do Stephane’a Peterhansela – zostało mu 27 minut. W górę pnie się wciąż Kuba Przygoński – awansował z pozycji ósmej na szóstą. 

– Boliwia przywitała nas deszczem, śniegiem i chłodem. Do tego znaczna wysokość, która wpływała na moc samochodu i nasze samopoczucie. Odcinek był bardzo szybki, trochę w stylu rajdów WRC. Dużo skoków i kałuż, na które trzeba było szczególnie uważać. Nie popełniliśmy znaczących błędów. Jest coraz lepiej. Czas na odpoczynek i upragniony dzień przerwy, na który na pewno zapracowaliśmy przez ostatni tydzień. – mówi Przygoński.

Reklama
Reklama

Nowego lidera mają motocykliści. Został nim Argentyńczyk Kevin Benavides z prawie dwoma minutami przewagi nad Francuzem Adrienem van Beverenem.  Najlepszy z Polaków, reprezentant Orlen Team Maciej Giemza, uzyskał w czwartek 37. czas, ale po doliczeniu pięciominutowej kary za przekroczoną prędkość na dojazdówce został sklasyfikowany na 43. miejscu i po sześciu etapach jest 33.

- Dzisiejszy etap jechało mi się najlepiej ze wszystkich dotychczasowych. Bardzo szybki i techniczny odcinek o charakterze endurowym. Trzeba było uważać na błoto, ukryte dziury i ciasne zakręty na utwardzonych drogach. Dojazdówka bardzo chłodna i głowa odczuła wysokość ponad 4000 m. W piątek mamy dzień wolny i na pewno będę chciał się wyspać, bo snu brakuje najbardziej – kończy Giemza.

Moto
Dakar 2026 rozstrzygnięty. Wielki wyczyn Polaków na koniec rajdu
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Moto
Wystartował Rajd Dakar. W tak licznym składzie Polacy jeszcze nie jechali
żużel
Stanisław Chomski nowym trenerem żużlowej reprezentacji Polski
żużel
Grand Prix już bez wielkich piłkarskich stadionów. Będzie polski debiut
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama