Reklama

Wystartował Rajd Dakar. W tak licznym składzie Polacy jeszcze nie jechali

W sobotę ruszyła 48. edycja Rajdu Dakar. Już po raz siódmy w Arabii Saudyjskiej. Metę, podobnie jak start, zaplanowano w Janbu – historycznym mieście portowym położonym nad Morzem Czerwonym.

Publikacja: 05.01.2026 04:25

Wystartował Rajd Dakar. W tak licznym składzie Polacy jeszcze nie jechali

Foto: REUTERS/Stephane Mahe

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Rajd Dakar uznawany jest za najtrudniejszy na świecie?
  • Jakie czynniki wpływają na to, że tak niewielu uczestników kończy Rajd Dakar?
  • Jakie wyzwania technologiczne i klimatyczne stawia Rajd Dakar przed zawodnikami?
  • Na co muszą być przygotowani motocykliści podczas Rajdu Dakar?

Dakar to niezwykle ekstremalna przygoda i prawdziwy maraton, składający się z trzynastu etapów. To piach, kamienie, niebotyczne prędkości, ale też niestety liczne awarie i poważne wypadki. Dlaczego żaden rajd nie może się z nim równać?

– Z wielu powodów. Pierwsza sprawa to dystans. Do pokonania jest 8-10 tysięcy kilometrów wraz z dojazdówkami. Gdy podzielimy tę odległość na kilkanaście dni rajdowych, wychodzi do pokonania 700-800 km w ciągu doby. Jest to bardzo wyczerpujące dla zawodników, a zwłaszcza motocyklistów, borykających się z podobnymi problemami, co niegdyś kierowcy quadów. Większość trasy składa się z wyschniętych koryt rzecznych, kamienistych odcinków, oesów szutrowych, czy bardzo dużych wydm piaskowych. Jest to wyczerpujące fizycznie, ale i mentalnie. Motocykliści jadą indywidualnie i toczą walkę z własną fizycznością oraz psychiką. Jedzie się samemu, często w otwartym terenie, gdzie wyprzedzają samochody i mocno się kurzy. Jesteśmy narażeni na odłamki kamieni, które często uderzają w zawodników, co wybija z rytmu – opowiada w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Paweł Otwinowski, uczestnik Dakaru z 2020 r.

Dlaczego Rajd Dakar kończy tak mało uczestników?

To jednak nie wszystko. Kielczanin zwraca uwagę także na inne trudności, z jakimi spotykają się na starcie Dakaru rajdowcy. – Kolejna rzecz to awarie. Rajd trwa grubo ponad czterdzieści lat. Technologia się zmienia, sprzęty są coraz lepsze, prędkości coraz szybsze, a statystyki pozostają nieubłagane. Zaledwie około 42 proc. załóg dojeżdża do mety. Kluczowe jest więc również przygotowanie sprzętowe, gdyż nawet drobny element elektroniki za kilka euro może spowodować zepsucie pojazdu. Nie możemy czasem zdiagnozować przyczyny usterki, co powoduje wycofanie z rajdu. Następnym kłopotem są ogromne wahania temperatur. Zazwyczaj rano podczas startu do dojazdówek jest zimno, co wychładza organizm, zaś w ciągu dnia termometry pokazują około 20 stopni. Trzeba ponieść duży wydatek energetyczny, którego nie da się uzupełnić normalnymi posiłkami. Poza tym pojawia się ryzyko odwodnienia, jeśli nie pije się odpowiedniej ilości płynów. Po całym rajdzie człowiek jest czasami nawet o dziesięć kilogramów chudszy. W przypadku samochodów jest trochę inaczej. Mają łatwiej, bo w środku siedzą kierowca i mechanik, a u ciężarówek są nawet dwaj mechanicy. Kierowca może skupiać się na jeździe. To team, dlatego mogą ze sobą rozmawiać, a nawigator podpowiada kierowcy, gdzie ma jechać. U motocykli, a wcześniej też quadów, samemu trzeba nawigować, kierować, czytać roadbooki i trafiać w waypointy. Jeżeli coś się ominie, samemu trzeba podejmować takie decyzje. Nikt nie jest w stanie nam pomóc – tłumaczy nasz rozmówca.

Czytaj więcej

Igrzyska olimpijskie na pustyni? To już nie science-fiction
Reklama
Reklama

Według Otwinowskiego żadna rajdowa impreza nie daje tak mocno w kość jak Dakar. – Naprawdę nikt nie wymyślił trudniejszego rajdu cross country, który byłby tak wyczerpujący dla człowieka i dla maszyn. Jest wprawdzie rajd Africa Eco Race, który jest jednak znacznie krótszy i inaczej zorganizowany, ale idzie starym śladem Dakaru, organizowanym kiedyś w Afryce. Ważny jest tutaj też budżet. Jeśli jest określony, możemy wymieniać części praktycznie każdego dnia, a jak mamy okrojony fundusz, to liczymy na łut szczęścia, bo sprzęt zawsze może się zepsuć, np. z powodu kurzu albo wody – zauważa doświadczony sportowiec.

Kto faworytem Rajdu Dakar?

Tegoroczny Dakar będzie emocjonujący szczególnie dla naszych kibiców, bo w tak szerokim składzie Polacy jeszcze w nim nie jechali. Najgłośniejszym nazwiskiem spośród 29 biało-czerwonych jest Eryk Goczał, który pragnie powtórzyć swój sukces z 2023 roku. Przedstawiciel Energylandia Team tym razem będzie miał bardzo ciężkie zadanie, ponieważ bierze udział w królewskiej klasie Ultimate. W niej konkurencja jest silna, gdyż po zwycięstwo chce sięgnąć wielu śmiałków, w tym faworyt gospodarzy Yazeed Al-Rajhi, Katarczyk Nasser Al-Attiyah, słynny Sebastien Loeb czy Szwed Mattias Ekstroem.

Czytaj więcej

Rafał Sonik: Zaczyna się od marzeń

Największym wydarzeniem jest jednak obecność na Dakarze po przerwie Stéphane Peterhansela, 14-krotnego triumfatora rajdu. Legendarny 60-latek będzie ścigał się w klasie Stock, kierując brytyjskim Defenderem.

Z kolei polscy wielbiciele dwóch kółek będą mogli kibicować m.in. synowi Marka Dąbrowskiego, Konradowi, który z roku na rok robi widoczne postępy. W gronie jego rywali nie brakuje utytułowanego Daniela Sandersa. Australijczyk chciałby nawiązać do wyczynów Cyrila Despresa oraz Marca Comy, którzy wygrali Dakar na motocyklu dwa razy z rzędu.

żużel
Stanisław Chomski nowym trenerem żużlowej reprezentacji Polski
żużel
Grand Prix już bez wielkich piłkarskich stadionów. Będzie polski debiut
żużel
Znany polski żużlowiec usłyszał zarzuty. Chodzi o wyłudzenia VAT
Moto
Kontrowersje wokół „dzikich kart” w Grand Prix 2026. Wraca Tai Woffinden
żużel
PRES Grupa Deweloperska Toruń żużlowym mistrzem Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama