Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Rajd Dakar uznawany jest za najtrudniejszy na świecie?
- Jakie czynniki wpływają na to, że tak niewielu uczestników kończy Rajd Dakar?
- Jakie wyzwania technologiczne i klimatyczne stawia Rajd Dakar przed zawodnikami?
- Na co muszą być przygotowani motocykliści podczas Rajdu Dakar?
Dakar to niezwykle ekstremalna przygoda i prawdziwy maraton, składający się z trzynastu etapów. To piach, kamienie, niebotyczne prędkości, ale też niestety liczne awarie i poważne wypadki. Dlaczego żaden rajd nie może się z nim równać?
– Z wielu powodów. Pierwsza sprawa to dystans. Do pokonania jest 8-10 tysięcy kilometrów wraz z dojazdówkami. Gdy podzielimy tę odległość na kilkanaście dni rajdowych, wychodzi do pokonania 700-800 km w ciągu doby. Jest to bardzo wyczerpujące dla zawodników, a zwłaszcza motocyklistów, borykających się z podobnymi problemami, co niegdyś kierowcy quadów. Większość trasy składa się z wyschniętych koryt rzecznych, kamienistych odcinków, oesów szutrowych, czy bardzo dużych wydm piaskowych. Jest to wyczerpujące fizycznie, ale i mentalnie. Motocykliści jadą indywidualnie i toczą walkę z własną fizycznością oraz psychiką. Jedzie się samemu, często w otwartym terenie, gdzie wyprzedzają samochody i mocno się kurzy. Jesteśmy narażeni na odłamki kamieni, które często uderzają w zawodników, co wybija z rytmu – opowiada w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Paweł Otwinowski, uczestnik Dakaru z 2020 r.
Dlaczego Rajd Dakar kończy tak mało uczestników?
To jednak nie wszystko. Kielczanin zwraca uwagę także na inne trudności, z jakimi spotykają się na starcie Dakaru rajdowcy. – Kolejna rzecz to awarie. Rajd trwa grubo ponad czterdzieści lat. Technologia się zmienia, sprzęty są coraz lepsze, prędkości coraz szybsze, a statystyki pozostają nieubłagane. Zaledwie około 42 proc. załóg dojeżdża do mety. Kluczowe jest więc również przygotowanie sprzętowe, gdyż nawet drobny element elektroniki za kilka euro może spowodować zepsucie pojazdu. Nie możemy czasem zdiagnozować przyczyny usterki, co powoduje wycofanie z rajdu. Następnym kłopotem są ogromne wahania temperatur. Zazwyczaj rano podczas startu do dojazdówek jest zimno, co wychładza organizm, zaś w ciągu dnia termometry pokazują około 20 stopni. Trzeba ponieść duży wydatek energetyczny, którego nie da się uzupełnić normalnymi posiłkami. Poza tym pojawia się ryzyko odwodnienia, jeśli nie pije się odpowiedniej ilości płynów. Po całym rajdzie człowiek jest czasami nawet o dziesięć kilogramów chudszy. W przypadku samochodów jest trochę inaczej. Mają łatwiej, bo w środku siedzą kierowca i mechanik, a u ciężarówek są nawet dwaj mechanicy. Kierowca może skupiać się na jeździe. To team, dlatego mogą ze sobą rozmawiać, a nawigator podpowiada kierowcy, gdzie ma jechać. U motocykli, a wcześniej też quadów, samemu trzeba nawigować, kierować, czytać roadbooki i trafiać w waypointy. Jeżeli coś się ominie, samemu trzeba podejmować takie decyzje. Nikt nie jest w stanie nam pomóc – tłumaczy nasz rozmówca.
Czytaj więcej
Katar chce gościć kolejną wielką imprezę sportową po piłkarskich mistrzostwach świata – letnie ig...