Lewis Hamilton: Dogonić Schumachera

Więcej tytułów od Lewisa Hamiltona ma już tylko Michael Schumacher.

Aktualizacja: 30.10.2018 19:22 Publikacja: 30.10.2018 18:08

Lewis Hamilton od dziecka podziwia Ayrtona Sennę, ale nie zaprząta sobie głowy rekordami

Lewis Hamilton od dziecka podziwia Ayrtona Sennę, ale nie zaprząta sobie głowy rekordami

Foto: AFP

Przez całą pierwszą część sezonu walka Hamiltona z Sebastianem Vettelem była niezwykle zacięta i po raz pierwszy w epoce hybrydowych silników to Ferrari zdawało się mieć przewagę nad dominującym od sezonu 2014 Mercedesem. Jednak zamiast zapędzić rywali do narożnika i wymierzać potężne ciosy, ekipa z Maranello potykała się o własne nogi.

Wpadki strategiczne, błędy kierowców i nieskuteczność przygotowanych na drugą część sezonu poprawek – przez które czerwone samochody straciły oddech – ułatwiły zadanie Hamiltonowi i Mercedesowi. Obrońcy tytułu wykorzystali wszystkie potknięcia rywali, a gdy im zdarzały się słabsze dni, to z reguły spadali na cztery łapy.

Tymczasem Scuderia potrafiła marnować stuprocentowe sytuacje, jak w Niemczech, gdzie jadący na prowadzeniu Vettel wypadł z toru, a zwyciężył Hamilton – mimo że startował dopiero z 14. miejsca. Anglik wykazał się spokojnym i dojrzałym podejściem, którego nabrał po sezonie 2016, przegranym z zespołowym partnerem Nico Rosbergiem. Niemiec, uważany za mniej utalentowanego kierowcę, pokonał go wtedy dzięki chłodnemu umysłowi i drobnym gierkom psychologicznym. Do tego wykorzystywał każdy słabszy dzień Hamiltona – a tego zabrakło Vettelowi w tym sezonie.

Hamilton od dziecka podziwia Ayrtona Sennę, ale nie zaprząta sobie głowy szczegółami i rekordami. Z kolei Vettel uwielbia historię swojego sportu, w której część najbardziej imponujących osiągnięć wciąż należy do jego idola i mentora Michaela Schumachera. Łatwo sobie wyobrazić, że czuje dodatkową motywację, by samemu je pobić bądź przeszkodzić w tym rywalowi, ale to Hamilton pod każdym względem ma bliżej do rekordów wszech czasów, nie tylko jeśli chodzi o tytuły.

W zestawieniu wygranych Grand Prix do wynoszącego 91 zwycięstw rekordu brakuje mu 20 triumfów, a Vettelowi aż 39. Teoretycznie już za dwa lata Hamilton (pięć tytułów mistrza świata) może dorównać Schumacherowi (siedem) – ale czy wytrzyma tyle czasu w F1?

Nie jest tajemnicą, że najbardziej utytułowany współczesny kierowca F1 ma liczne pasje. Nawet między wyścigami nie odpoczywa od otoczenia gwiazd. Gdy Vettel ucieka w domowe pielesze, do żony i dwóch córek – starannie ukrywanych przed światem – Hamilton rzuca się w wir muzyki, mody i sportowych wydarzeń z innych dyscyplin. Krąży po świecie, wszędzie go pełno – i sam nie ukrywa, że chciałby spróbować w życiu jeszcze wielu rzeczy.

W Formule 1 prędzej niż wizja kolejnych rekordów zatrzymać go może szykowana na sezon 2021 rewolucja w przepisach. Władze sportu zorientowały się, że muszą walczyć o kolejne generacje fanów, a obecna F1 może być mało atrakcyjna dla młodzieży. Gdy nieco przypadkiem wyciekły wstępne projekty nowych aut, o znacznie bardziej futurystycznym wyglądzie, Hamilton od razu dał wyraz swojemu zachwytowi.

Seria pomniejszych zmian aerodynamicznych – mających ułatwić wyprzedzanie i zadowolić młode pokolenie fanów większymi emocjami na torze – nastąpi już w przyszłym roku, a rewolucja – w sezonie 2021. Nie wiadomo, który konstruktor najlepiej odnajdzie się w nowej rzeczywistości i jakie decyzje co do swoich karier podejmować będą nie tylko Hamilton czy Vettel, ale też przedstawiciele kolejnego pokolenia gwiazd – mający już pięć zwycięstw na koncie 21-letni Max Verstappen z Red Bulla czy jego rówieśnik Charles Leclerc, który po ledwie jednym sezonie startów będzie w przyszłym roku zespołowym partnerem Vettela w Ferrari.

Na brak talentu w kokpitach Formuła 1 narzekać nie może, ale do wyścigowej generacji Hamiltona, Rosberga i Vettela należy jeszcze jeden kierowca, przez wielu uważany za jednego z najmocniejszych w swoim pokoleniu.

Robert Kubica wciąż nie porzuca marzeń o pełnym powrocie i startach w Grand Prix, ale nie zamierza czekać zbyt długo na decyzje Williamsa. Już w połowie września podkreślał to w rozmowie z „Rz" i dodał, że ekipa może mieć inne priorytety. Chodzi oczywiście o wsparcie finansowe i swoistą licytację, jaka miała miejsce już w zeszłym roku.

Wówczas obecność Polaka w grze pomogła wyciągnąć większe wsparcie od sponsorów Siergieja Sirotkina, teraz Kubica nie chce uczestniczyć w takiej rozgrywce. Albo Williams zdecyduje się na niego i stojące za nim wsparcie, albo Polak znajdzie sobie inne zajęcie.

Propozycje pracy w innej ekipie – ale nie kierowcy wyścigowego – miał już rok temu, ale wówczas był niemal pewny startów w Williamsie i ją odrzucił. Teraz mówi się o zainteresowaniu ze strony Ferrari: ekipy, która poza rolą kierowcy pracującego w symulatorze może też zaoferować starty w innej serii oraz ewentualne kontakty ze swoimi satelickimi zespołami, Haasem czy Sauberem. Decyzja, jakakolwiek by była, ma zapaść w najbliższych tygodniach.

żużel
Koszmarny wypadek Taia Woffindena i pytania o pneumatyczne bandy
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Moto
Wielka Wyprawa Maluchów. Zebrali ponad pięć milionów złotych dla dzieci poszkodowanych w wypadkach
Moto
Netflix kontynuuje sportową ofensywę. Formuła 1 na celowniku
żużel
Obóz dezintegracyjny żużlowej reprezentacji. Jeden z liderów wyjechał z Malty i został usunięty z kadry
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
żużel
Finał Drużynowego Pucharu Świata na żużlu w 2026 roku na PGE Narodowym w Warszawie
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?