35-latek jeszcze w ubiegłym roku jeździł dla Red Bulla, lecz stracił pracę, bo – głównie za sprawą jego niezadowalającej postawy (zajął ósme miejsce w klasyfikacji kierowców) - zespół przegrał rywalizację o mistrzostwo świata konstruktorów. Meksykanin stracił więc miejsce w zespole, choć w czerwcu podpisał nowy, dwuletni kontrakt. Umowę rozwiązano po sezonie, podobno za porozumieniem stron.
Pierwsze tegoroczne wyścigi sugerują, że problemem był nie tyle Perez, co raczej punkt odniesienia w zespole, skoro na tle Maxa Verstappena jeszcze słabiej wypadł Liam Lawson, który zastąpił Meksykanina. Nowozelandczyk, w ciągu dwóch pierwszych weekendów wyścigowych, nie zdobył nawet punktu i już wiadomo, że podczas Grand Prix Japonii zmieni go Yuki Tsunoda, który do tej pory jeździł dla Visa Cash App Racing Bulls, czyli „siostrzanej” ekipy Red Bulla.
Czytaj więcej
Dwa pierwsze wyścigi potwierdziły przedsezonowe przypuszczenia: faworytem w tegorocznych mistrzos...
Sergio Perez może wrócić do Formuły 1. Wybierze Cadillaca?
- Jeśli znajdę projekt, który mnie zmotywuje do powrotu, a także zespół, który we mnie uwierzy, doceni karierę i doświadczenie oraz wszystko, co mogę do teamu wnieść, uznam taką możliwość za atrakcyjną. Daję sobie sześć miesięcy na podjęcie decyzji. Kilka ekip już się odzywało - mówił niedawno Perez w rozmowie z oficjalnym serwisem internetowym F1.
Informację o tym, że Meksykanin może podpisać kontrakt właśnie z Cadillakiem, podał brytyjski „The Times”. Sam zespół decyzji dotyczącej obsady na przyszły sezon na razie nie komentuje, choć spekulacji nie brakuje. Perez nie jest pierwszym kierowcą, którego media łączą z Cadillakiem. Mówi się, że zatrudnienie w roli kierowcy wyścigowego mogliby tam znaleźć także Valtteri Bottas, Zhou Guanyu bądź znany z serii IndyCar Colton Herta.