Walka Piotra Małachowskiego z Virgilijusem Alekną przez trzy kolejki mogła się podobać. Litwin dwa razy obejmował prowadzenie, Polak dwa razy mu je odbierał, by w trzeciej próbie podkreślić swój sukces wynikiem 65,98 m.
Alekna w najlepszym rzucie miał dwa metry mniej. Polski wicemistrz olimpijski spodziewał się bardziej zaciętej rywalizacji, ale z siebie był zadowolony.
Emocje w skoku o tyczce kobiet też nie trwały długo. Wygrała Anna Rogowska, która uciekła rywalkom na wysokość 4,60, przeskoczyła ją w drugiej próbie i została sama. Ambitnie zażądała 4,70, by drugi start w sezonie wypadł lepiej niż pierwszy (4,61). Z trzech prób wykonała tylko jedną, też nieudaną. Po zawodach wytłumaczyła, że w czasie rozbiegu łapał ją kurcz łydki. Obiecała, że w kolejnych zawodach będzie lepiej.
Monika Pyrek padła ofiarą własnej bojowości. Po przeskoczeniu 4,40 wzięła dłuższy oddech i czekała na wysokość o 20 cm wyższą, by jak zawsze walczyć z koleżanką z kadry o zwycięstwo. Trzy skoki, trzy nieudane, po każdym mina lekkoatletki była coraz bardziej sroga. Między dwiema Polkami znalazły się trzy Rosjanki i Czeszka.
Dobre przygotowanie do sezonu potwierdziła Anita Włodarczyk. Wygrała rzut młotem wynikiem 75,21, do rekordu życiowego brakowało niewiele ponad metr. Warto pamiętać, że została pierwszą laureatką Konkursu im. Kamili Skolimowskiej. Za Polką była Martina Hrasnova ze Słowacji (73,12).