Dwa lata temu deklarował pan, że przebiegnie 100 metrów w 9.65 i 200 metrów – w 19.10. Jak dużo brakuje do tych wyników?
Treningi pokazują, że jestem dziś w tym samym miejscu co przed rokiem. Gdybyście chcieli dziś usłyszeć ode mnie jakieś szalone liczby, to ich nie dostaniecie. Musicie poczekać na Tokio.
Pana konkurencją był przez lata bieg na 200 metrów, ale teraz chwali się pan, że jest „najszybszym człowiekiem na świecie”. Co będzie ważniejsze?
Bieg na 200 metrów traktuję dość osobiście i choroba przed występem na tym dystansie podczas igrzysk złamała mi serce (Lyles zdobył w Paryżu brązowy medal – przyp. red.). Treningi wskazywały, że mogę tam poprawić rekord życiowy. 100 metrów to chwała oraz rywalizacja, która przyciąga największą uwagę. Gdybym rok temu w Paryżu wygrał bieg na 200 metrów, a brąz zdobył na 100 metrów, to nie miałoby takiego oddźwięku w Stanach Zjednoczonych. A pewnie i na całym świecie.
Czy pofarbowane na złoto włosy mają szczególne znaczenie?
Minęło trochę czasu od momentu, gdy je farbowałem. Zawsze to lubiłem. Poza tym jestem fanem anime – wiecie, Goku i te sprawy (postać z kreskówki „Dragon Ball” – przyp. red.). Ponadto Junelle powiedziała, że zakochała się w krótkowłosym Noahu. Chcę pokazać się jej z najlepszej strony, gdy będzie szła do ołtarza. Skoro więc i tak je zetnę, to dlaczego nie pofarbować ich teraz?
Jak wspomina pan złoty medal z mistrzostw świata juniorów w Bydgoszczy dziewięć lat temu?
Pamiętam to dokładnie, zwłaszcza że po tamtym zwycięstwie podpisałem pierwszy profesjonalny kontrakt z Adidasem. Mój brat miał też urodziny. To był wielki dzień, dużo się wtedy wydarzyło. Okazuje się, że jestem jedynym, który zdobył złoto na 100 metrów zarówno jako junior, jak i senior. Długo nie miałem o tym pojęcia, fajnie odkryć taką statystykę. Bydgoszcz to był początek mojej podróży, gdzie po raz pierwszy udowodniłem, że mogę zwyciężać także na tym najkrótszym sprinterskim dystansie, oraz zwiastun tego, co może się wydarzyć w przyszłości.
Słyszymy, że jest pan w wielu rzeczach dobry. A w czym jest pan naprawdę słaby?
W czytaniu. Dysleksja nie pomaga. Zaczęliśmy z Junelle studiować Biblię i czytamy na głosy. Są noce, gdy idzie mi naprawdę dobrze, ale również takie, kiedy dostaję po tyłku. Zdarzają się takie imiona, że czytam i… „Nie”. Idzie to mniej więcej tak: „I wtedy Bóg powiedział… Nie”. Po czym idziemy dalej.