Wojciech Nowicki cieszył się jak dziecko

Wojciech Nowicki napisał kolejną część opowieści o sukcesach polskiego młota. Uśmiechali się na podium wszyscy, choć inżynier z Polski i wąsaty Kanadyjczyk popsuli Węgrom święto.

Publikacja: 22.08.2023 03:00

Wojciech Nowicki został wicemistrzem świata i wpadł w ramiona trenerki Joanny Fiodorow

Wojciech Nowicki został wicemistrzem świata i wpadł w ramiona trenerki Joanny Fiodorow

Foto: paweł skraba / materiały prasowe

Droga z lotniska do centrum Budapesztu to ścieżka pomników. Nie budują one jednak opowieści o dumnej historii, tylko o miłości – do sportu, a zwłaszcza do piłki nożnej, bo premier Viktor Orbán nie tylko w polityce jest przecież napastnikiem.

Groupama Arena wyrosła w 2014 r. za 40 mln euro jako dom Ferencvarosu. MVM Dome, choć nie ma jeszcze dwóch lat, gościł już mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Im głębiej w miasto, tym monumentów więcej. Tylko w ostatniej dekadzie stadiony dostały Honved, MTK i Vasas oraz reprezentacja piłkarska.

Czytaj więcej

Mistrzostwa świata. Wojciech Nowicki: Młodzi się rozpychają, a mnie to motywuje

Nowego domu nad Dunajem doczekali się także pływacy i lekkoatleci. Arena dla tych ostatnich kosztowała blisko 700 mln euro i choć na razie jest 35-tys., to górna część trybun stoi tymczasowo – po mistrzostwach świata zniknie, a pojemność obiektu skurczy się o połowę.

Pierwszy weekend zawodów, zapewne słusznie reklamowanych jako największa sportowa impreza w dziejach Węgier, przypadł na weekend z Dniem Świętego Stefana, czyli świętem państwowym. Były więc rozsiane po Budapeszcie koncerty oraz uroczystości, budynki oświetlone na czerwono-biało-zielono i półgodzinne fajerwerki, które unieruchomiły miasto.

Wojciech Nowicki. Wzorzec dla mistrza świata

Obiekt wylądował na wschodnim brzegu Dunaju, więc kibice wracający z niedzielnych zawodów deptakiem między rzeką a torami mogli wstrzymać oddech, podnieść telefony i przesłać fajerwerki w świat. Wcześniej zadzierali głowy i patrzyli pod niebo także na stadionie.

Wielu spośród 35 tys. zgromadzonych – byli wśród nich Orbán, emir Kataru oraz prezydenci Serbii, Azerbejdżanu i Turcji – liczyło zapewne, że Bence Halasz pośle swój młot tak wysoko, by zdobyć złoto i dołączyć do patronów dnia, ale na swojego pierwszego mistrza świata Węgrzy jeszcze poczekają – zapewne co najmniej dwa lata, do kolejnej takiej imprezy w Tokio.

Halasz zdobył brąz, ale miał też moment triumfu. Rzucił młotem poza 81. metr, pobił rekord życiowy i popędził cieszyć się z trenerami, ale sędziowie uznali później, że próba była spalona. Był jeszcze wtedy liderem konkursu, ale przerzucili go Nowicki i Kanadyjczyk Ethan Katzberg.

21-latek jest szeroki, mierzy 2 metry, a za sprawą włosów za ramiona i bujnego wąsa przypomina zapaśnika z dawnych lat. Kiedy w strefie wywiadów zatrzymał się przed dwoma rodakami, trudno było uciec od wrażenia, że w Kanadzie panuje moda na wąsaczy.

Czytaj więcej

„Polacy to mój wzór”. Kim jest Ethan Katzberg, mistrz świata w rzucie młotem

Uśmiechał się szeroko, trochę nieśmiało, jakby nie dowierzał. Dziennikarz NBC, który od początku mistrzostw atakuje sportowców pytaniami o najtrudniejszy moment ich życia, bez skutku namawiał go na wyznania. – Nie umiem ci odpowiedzieć – wyjaśniał rozanielony Katzberg, choć nieco o jego życiu i sportowej twórczości jednak zdołaliśmy się dowiedzieć.

Choć jest Kanadyjczykiem, to nigdy nie grał w hokeja, a w curling – raz albo dwa. Próbował innych sportów, a do rzutu młotem przekonała go rodzina. Młociarką kiedyś była siostra, a jako pierwszy małego Ethana trenował ojciec. Później wziął go pod skrzydła Dylan Armstrong – wypatrzył go na treningu koszykówki – czyli gigant kuli sprzed lat.

– Wiedzieliśmy, że będzie mocny – podkreśla Joanna Fiodorow, czyli trenerka Nowickiego. Niedawno usłyszeli od Katzberga, że jeszcze dwa miesiące temu oglądał polskich młociarzy w telewizji i marzył, aby z nimi startować.

Nowickiego może brać za wzorzec z Sevres. Fiodorow mówi „Rz”, że widzi w Kanadyjczyku młodego Wojtka. Łączą ich technika i warunki fizyczne, dzieli zaś to, że Katzberg jest w kole szybki jak diabeł, w czym przypomina Pawła Fajdka z najlepszych lat. Czas pokaże, jak poradzi sobie z oczekiwaniami i presją.

Współpracowników ma doświadczonych - także życiowo. Żona Armstronga, Jewgienija Kołodko, straciła srebrno igrzysk w Londynie (2012) za doping. Konsultantem Kanadyjczyka jest ponadto 83-letni Anatolij Bondarczuk, który pracował kiedyś z Jurijem Siedychem, którego rekord świata pachnie koksem.

Czytaj więcej

Czas, by gumka poszła w ruch

Zbuduje wieżę Eiffla

Katzberg po sukcesie cieszył się całym sobą, podobnie jak Nowicki. Białostoczanin mógł grać na lewej obronie Jagiellonii, ale postawił na sport i nauki ścisłe: został profesorem młota oraz magistrem inżynierem automatyki-robotyki. Jest mistrzem olimpijskim, mistrzem Europy oraz wicemistrzem świata, ale można odnieść wrażenie, że to nie tytuły są dla niego kluczowe.

Cztery lata temu w Dausze pytaliśmy go, dlaczego z brązu się nie cieszy, i chyba wówczas klarowniej niż kiedykolwiek wyłożył życiową filozofię, wyjaśniając, że radość dają mu raczej uśmiech własnego dziecka czy jego pierwsze ząbki. – Sport to tylko praca, ale może muszę nauczyć się cieszyć z małych rzeczy, takich jak medale – mówił.

Teraz radował się raczej nie efektem, tylko chwilą. Może dlatego, że obniżył wewnętrzne oczekiwania, do czego przekonywali go profesor Jan Blecharz i sama Fiodorow.

– Konkurs był na tyle fajny, że nawet jakbym zajął czwarte miejsce, byłbym zadowolony. Nie żyję tylko medalami. Zależało mi na walce. Ważne, że trafiliśmy z formą, więc to był dobry sprawdzian i prognostyk na igrzyska – wyjaśnia.

Nie jest tajemnicą, że poświęcił trochę Budapeszt dla Paryża, bo korygują z Fiodorow technikę, co ma pozwolić na kolejny krok do przodu.

Rozbłysła w jego oczach radość dziecka także na wspomnienie o klockach Lego, które miał obiecane za medal. Ostatnio składał lamborghini, co zajęło mu trzy dni. To pewnie naturalne, że inżyniera cieszą produkty własnych rąk.

Czytaj więcej

Bitwa młociarzy wagi ciężkiej. Wojciech Nowicki wicemistrzem świata!

Teraz dostanie wieżę Eiffla, którą wypatrzył sobie na lotnisku w Kopenhadze. Podobno w przypadku zdobycia złota Fiodorow do prezentu dołożyłaby ferrari. Sama dostanie od Nowickiego talerze.

To wszystko jednak rzeczy. Nowicki nie kryje, że po każdych zawodach najlepszym prezentem jest powrót do domu, choć marzy też o tym, żeby zabrać żonę w lot balonem. Na razie usłyszał od młodszej córki, że w Budapeszcie pokonał go ładny chłopak, ale w brzydkiej koszulce.

Mistrzostwa świata. Polskie imperium młota ciągle trwa

Ten wzorowy ojciec jest w konkursach jak rasowy zabójca na zlecenie – precyzyjny, bezbłędny. Był na dziesięciu wielkich imprezach seniorskich, zdobywając dziesięć medali. Wszystkie leżą na razie na półce w domu rodziców.

Widząc ten dorobek, wręcz trudno uwierzyć, jak jeszcze niedawno przekonywał, że Fajdek jest od niego lepszy – zupełnie jakby nie wierzył w potęgę rzetelnej pracy.

Napisać, że są różni, to mało. Widać to po sylwetce, stylu, słowach i gestach.

Fajdek oddycha uwagą świata. Nowicki czasem sprawia wrażenie, jakby przez atencję cierpiał. Jednemu zdarza się strzelać nieuważnymi uwagami jak z karabinu, kiedy drugi intrygujące uwagi cedzi przez sito.

Rok temu Nowicki pojechał na koncert Andrei Bocellego, a Fajdek niedawno nagrał z Peją rapowy utwór o Kamili Skolimowskiej.

Czytaj więcej

MŚ w lekkiej atletyce: Lord patrzy w przyszłość

Idą w życiu różnymi ścieżkami, a na podium wskakują wspólnie. Przez siedem lat, od 2016 r. aż do teraz, nie oddali reszcie świata żadnego złotego medalu międzynarodowej imprezy, współtworząc polskie imperium młota.

Górą przez lata był Fajdek, ostatnio częściej wygrywa Nowicki. Lepszy był także w Budapeszcie, Polacy zajęli drugie oraz czwarte miejsce.

Fajdek po starcie poświęcił dziennikarzom minutę. Rzucił, że w eliminacjach skręcił kostkę, a skoro za dwa lata najważniejsza impreza będzie w Tokio, to tam „szósty tytuł se weźmie”. A sześć razy lekkoatletycznym mistrzem świata był tylko Siergiej Bubka.

Łatwo nie będzie, bo karierę aż do igrzysk w Los Angeles za pięć lat planuje także Nowicki, a świat Polaków goni. Dziś nikt już w naszym obozie nie powie, że „my trenujemy, a oni przerzucają ciężary”, bo wszędzie pracuje się coraz mądrzej. Polskie imperium młota trwa, ale zawody w Budapeszcie potwierdziły, że zagrożenia trzeba się spodziewać z niejednej strony.

Droga z lotniska do centrum Budapesztu to ścieżka pomników. Nie budują one jednak opowieści o dumnej historii, tylko o miłości – do sportu, a zwłaszcza do piłki nożnej, bo premier Viktor Orbán nie tylko w polityce jest przecież napastnikiem.

Groupama Arena wyrosła w 2014 r. za 40 mln euro jako dom Ferencvarosu. MVM Dome, choć nie ma jeszcze dwóch lat, gościł już mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Im głębiej w miasto, tym monumentów więcej. Tylko w ostatniej dekadzie stadiony dostały Honved, MTK i Vasas oraz reprezentacja piłkarska.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Lekkoatletyka
Lekkoatletyczny Wielki Szlem i rewolucja na igrzyskach. Walka o władzę w tle
FILM
Widzieliśmy nowy hit Netflixa. To nie jest rozrywka dla każdego
Lekkoatletyka
Memoriał Kamili Skolimowskiej. Jakob Ingebrigtsen zaatakuje rekord świata
Lekkoatletyka
Memoriał Ireny Szewińskiej. Natalia Kaczmarek i Paweł Fajdek błyszczą formą
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Lekkoatletyka
Memoriał Ireny Szewińskiej. Gwiazdy wystąpią w Bydgoszczy