[b]- Przez ile dni odpoczywał Pan tego lata? [/b]
- Zero.
[b]- W sierpniu skończył Pan trzydzieści lat. Nie powinien Pan zacząć się trochę oszczędzać?[/b]
- Czuję się fantastycznie. Mam mnóstwo energii, mogę biegać w kółko przez cały dzień. I nieważne, że zamiast pojechać na wakacje, walczyłem z reprezentacją USA o złoty medal w Pekinie. Naprawdę mam mnóstwo sił. Wiem, że Phil (Jackson, trener Lakers – dop. MH) chce, abym grał trochę mniej w kolejnych meczach nadchodzącego sezonu, ale dla mnie nie stanowi to żadnego problemu. Mogę występować po 43-44 minuty co wieczór.
[b]- Kilka tygodni temu podjął Pan trudną decyzję, aby jednak nie poddać się zabiegowi kontuzjowanego palca. Postanowił Pan grać pomimo zerwanych ścięgien i dokuczliwego bólu przez cały najbliższy sezon.[/b]
- W przeciwnym razie musiałbym zrezygnować z występu na igrzyskach i w pierwszym miesiącu sezonu zasadniczego. Dlatego to nie miało żadnego sensu. Chciałem zdobyć złoto z reprezentacją, Lakers mnie potrzebują. Po prostu nie mogłem tego zrobić. Palec nadal boli w niektórych momentach, ale już wygląda lepiej. W trakcie sezonu nic złego nie powinno się wydarzyć.
[b]- Jakim doświadczeniem były dla Pana igrzyska? [/b]
- Fantastycznym. Strasznie chciałem wygrać ten turniej, zabrać do domu złoty medal i na szczęście się udało, chociaż w finale reprezentacja Hiszpanii walczyła do końca. Uważam, że to największy sukces w mojej karierze. Większy nawet niż trzy mistrzowskie pierścienie. W Pekinie reprezentowałem bowiem nie tylko mój klub, ale cały kraj, Stany Zjednoczone. W ogóle czułem się tam wspaniale, ludzie na każdym kroku przyjmowali mnie bardzo ciepło.
[b]- Niedawny sparing z Barceloną był dla Pana szczególną gratką. Od lat kibicuje Pan piłkarskiej drużynie z tego miasta. [/b]
- To prawda. Jestem wielkim fanem Barcy. Dwa lata temu odwiedziłem podczas urlopu Camp Nou, podziwiałem grę Ronaldinho, nawet spotkałem się z nim po meczu. Teraz jestem pod wrażeniem tego, co robi Leo Messi. Koledzy z Barcelony sprawili mi olbrzymią przyjemność – podarowali koszulkę Messiego z autografami zawodników. W rewanżu dałem im swoją, w której zagrałem w sobotnim sparingu.
[b]- Amerykańscy dziennikarze nie potrafili zrozumieć, dlaczego tak świetnie w Lakers zaaklimatyzował się sprowadzony w lutym z Memphis Pau Gasol, a to przecież wychowanek i mieszkaniec Barcelony. [/b]
- No właśnie. Na dzień dobry miał dużego plusa.
[b]- Fachowcy widzą w waszej drużynie zdecydowanego faworyta Konferencji Zachodniej. [/b]
- Niczego nie dostaniemy za darmo. Rywalizacja w tej konferencji znów będzie niezwykle zacięta, a myślę, że dołączy nawet nowy pretendent – młoda i bardzo groźna drużyna Portland Trail Blazers. Z drugiej strony – jesteśmy uważani za faworytów nie bez powodu. Mamy wszystko potrzebne do tego, aby stać się wielkim zespołem. Pau Gasol, Lamar Odom i Derek Fisher są znów z nami, wreszcie odzyskaliśmy zdrowego Andrew Bynuma. Jedyne, co musimy poprawić to zespołowa gra w obronie. W ubiegłym sezonie byliśmy dobrzy defensywie, ale jednak gorsi niż Boston Celtics. Teraz musimy zniwelować tę różnicę. Powrót Andrew okaże się olbrzymim wzmocnieniem, ale nie zapominajmy o Trevorze Arizie, które może z powodzeniem pilnować Paula Pierce’a.
[b]- Podobno zgodzi się Pan zagrać w Europie, jak ktoś Panu zapłaci 50 milionów dolarów za sezon… [/b]
- Ale kto mi tyle zapłaci? Czy mieszka tam Bill Gates (śmiech)? Spokojnie, zażartowałem sobie, a ktoś zrobił z tego ważną sprawę. Nie ma tematu.
[i]W 2008 roku Kobe Bryant został wybrany MVP sezonu zasadniczego 2007/2008.[/i]