Reklama

Jeremy Sochan zmienił klub w NBA. I wpadł z deszczu pod rynnę

Jeremy Sochan odszedł z San Antonio Spurs, żeby grać więcej, a tymczasem w New York Knicks głównie ogląda mecze z ławki rezerwowych.
Jeremy Sochan i James Harden w meczu New York Knicks z Cleveland Cavaliers

Jeremy Sochan i James Harden w meczu New York Knicks z Cleveland Cavaliers

Foto: Ken Blaze-IMAGN IMAGES via Reuters Connect

Sochan trafił do NBA w 2022 r. i wydawało się, że lepszego miejsca niż ekipa z Teksasu nie mógł sobie wymarzyć. Spurs wybrali go z dziewiątym numerem w drafcie, a trener Gregg Popovich chciał dawać mu szanse.

Polak grał na różnych pozycjach, czasem nawet jako rozgrywający, żeby rozwijać umiejętności. Pierwsze lata w lidze miał poświęcić na rozwój, a potem być jednym z liderów Spurs.

Dlaczego Jeremy Sochan nadal jest rezerwowym?

Niestety przez problemy zdrowotne Popovich musiał odejść, a nowy trener Mitch Johnson przestał stawiać na reprezentanta Polski. Nie wiadomo, czy nie podobały mu się umiejętności Sochana (szczególnie słaby rzut z dystansu), czy zbyt powolny rozwój, czy może problemy ze zdrowiem, przez które stracił wiele spotkań. Może też chodziło o to, że Sochan nie chciał podpisać nowej umowy z ekipą z Teksasu. Fakty są takie, że po świetnym pierwszym meczu w tym sezonie (16 pkt) coraz więcej czasu spędzał na ławce, aż w końcu przestał grać.

Czytaj więcej

Gdzie trafi Jeremy Sochan? Wielkie kluby NBA na liście

Spurs nie wymienili go za innych zawodników, więc kiedy czas transferów minął, Sochan dogadał się z klubem z San Antonio i rozwiązał kontrakt. Miał na stole wiele ofert i wybrał z nich New York Knicks, którzy po latach posuchy wreszcie mogą włączyć się do walki o mistrzostwo.

Reklama
Reklama

Niestety, wygląda na to, że otoczenie Polaka źle wybrało kolejny klub. Sochan nie ma na razie szans na grę w pierwszej piątce, a przegrywa rywalizację też z innymi rezerwowymi: młodym Francuzem Mohamedem Diawarą i Niemcem Arielem Hukportim.

Czy dobra gra w obronie pomoże Sochanowi?

W pierwszych meczach Polak grał po około dziesięć minut, ale teraz jest ostatnim, który wchodzi na parkiet. Przeciwko Spurs dostał około trzech minut, w spotkaniu z Toronto Raptors wszedł na minutę, a w starciu z mistrzami Oklahoma City Thunder grał o osiem sekund dłużej, zatrzymując w akcji jeden na jeden największego gwiazdora rywali Shaia Gilgeousa-Alexandra (podobnie było w meczu z Detroit Pistons, gdy zablokował Cade'a Cunninghama).

Dopiero minionej nocy znów otrzymał szansę na dłuższy występ, bo spotkanie z Denver Nuggets (142:103) było rozstrzygnięte, a trener posłał do boju zmienników. Sochan spędził na parkiecie dziewięć minut, zdobył dwa punkty, zaliczył trzy zbiórki, dwie asysty, trzy przechwyty i dwie straty.

Technika rzutu Sochana, co widać na ujęciach z rozgrzewek, jest dziwna, zupełnie jakby polski koszykarz zapomniał, jak trzeba prawidłowo trzymać piłkę

Dobra gra w obronie może być tym, co da Sochanowi więcej minut, bo na razie w ataku odgrywa marginalną rolę. W dzisiejszej NBA każdy musi trafiać za trzy punkty, a Sochan ma z tym problem.

Latem Polak pracował sporo nad takimi akcjami i na filmikach w mediach społecznościowych wyglądało to całkiem dobrze, ale teraz nastąpił zwrot o 180 stopni. Technika rzutu Sochana, co widać na ujęciach z rozgrzewek, jest dziwna, zupełnie jakby polski koszykarz zapomniał, jak trzeba prawidłowo trzymać piłkę. Co gorsza, te rzuty nie wpadają do kosza nawet na rozgrzewce. Trzeba szybko coś na to zaradzić, bo Sochanowi debiutancka umowa kończy się po tym sezonie i dobra forma może zwiększyć jego szanse na ciekawy kontrakt.

Koszykówka
Polscy koszykarze walczą o mistrzostwa świata. Dwa mecze z Łotwą na drodze do Kataru
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Koszykówka
Jak zostać gwiazdą NBA? „Myśl, że jesteś najlepszy, i nie przepraszaj za to”
Koszykówka
Gdzie trafi Jeremy Sochan? Wielkie kluby NBA na liście
Koszykówka
Poker, mafia i gwiazdy NBA. Skandal, który może zatrząść imperium
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama